-
Senat poparł ustawę wprowadzającą kary za publikowanie w internecie treści pokazujących popełnianie czynów zabronionych i ich pozorowanie.
-
Nowelizacja Kodeksu karnego przewiduje kary do trzech lat więzienia, a w przypadku treści z udziałem osób poniżej 18. roku życia – do pięciu lat.
-
Ustawa została przyjęta bez poprawek i trafiła do prezydenta, który ma 21 dni na podjęcie decyzji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Polsat News od dawna walczy ze szkodliwymi treściami w internecie. W ramach cyklu „Nie dla patocelebrytów” dziennikarze stacji nagłaśniają m.in. afery związane z tzw. freak fightami czy niebezpiecznymi „wyzwaniami” w sieci. Akcja spotkała się z licznymi reakcjami polityków, którzy zapowiadali zmiany w prawie.
Kary do pięciu lat pozbawienia wolności
Nowelizacja Kodeksu karnego zakłada, że za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie przestępstwa godzącego w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą, będzie groziła kara pozbawienia wolności do trzech lat.
Jeżeli wspomniane treści będą przedstawiały osobę poniżej 18. roku życia, kara będzie wyższa – od trzech miesięcy do pięciu lat.
Z zapisów ustawy wynika, że za przestępstwo nie zostaną uznane działania podjęte w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej lub w celu ochrony interesu publicznego.
52 senatorów „za”, 26 było „przeciw”
Głosowana w czwartek ustawa powstała w wyniku połączenia dwóch odrębnych projektów poselskich. Pierwszy z nich złożył klub PiS, drugi, podobnie brzmiący – posłowie KO.
Regulację w wersji przedłożonej przez Sejm poparło 52 senatorów, a 26 było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu.
W efekcie przedstawiciele izby wyższej nie głosowali nad poprawką przedłożoną przez Stanisława Gogacza (PiS), wedle której kontratyp działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej i naukowej zostałby doprecyzowany i odnosiłby się do działań „uzasadnionych społecznie”.
Podobną poprawkę dzień wcześniej, podczas łączonego posiedzenia komisji ustawodawczej oraz praw człowieka i praworządności, planował złożyć senator Krzysztof Kwiatkowski, jednak wycofał się z tej propozycji pod wpływem argumentów przytoczonych w trakcie debaty nad projektem.
Jakie zachowania będą karane?
W trakcie posiedzenia plenarnego Kwiatkowski jako senator sprawozdawca podkreślał, że patostreamy mają negatywny wpływ na życie młodych osób, co potwierdzają liczne raporty i badania. Co za tym idzie, w imieniu komisji zarekomendował przyjęcie ustawy bez poprawek.
Na pytanie dotyczące tego, kto będzie oceniał, czy zgłoszenie nie dotyczy działalności artystycznej lub edukacyjnej, Kwiatkowski odpowiedział, że na etapie postępowania przygotowawczego prokuratura, natomiast sądowego – sąd.
Posłanka Monika Rosa, odpowiedzialna za kształt projektu ustawy złożony przez KO, podkreśliła, że wedle ustawy nie będą karane tzw. czyny bazowe (np. naruszenie czyjejś nietykalności cielesnej), ale fakt ich rozpowszechniania dla zysku finansowego i budowania zasięgów internetowych.
Z tego powodu penalizowane będą także działania, na które obie strony wyraziły zgodę.
Rosa wyjaśniła też, że konieczne było wyłączenie bezprawności czynu w niektórych okolicznościach.
– Po to ten kontratyp, aby wykluczyć na przykład możliwość tego, że ktoś uzna, że „Zbrodnia i kara” jako przedstawienie streamowane w mediach społecznościowych będzie traktowane jako patostreaming – powiedziała.
Prezydent podejmie decyzję
Regulacja ma wejść w życie 30 dni po jej opublikowaniu w Dzienniku Ustaw.
Prace nad przepisami zainicjowali posłowie zarówno koalicji, jak i opozycji. Poselski projekt w tej sprawie złożyli najpierw przedstawiciele PiS, potem także KO. Poseł Michał Wójcik (PiS) zaapelował o połączenie projektów i wspólne ich procedowanie.
Nazwa „patostream” wzięła się z połączenia słów „patologia” oraz „stream” (ang. strumień). Oznacza nagrywanie i publikowanie albo transmitowanie na żywo materiałów, w których prezentowane są treści wulgarne, obsceniczne, szokujące lub brutalne.
-
Marcin Rola może być nazywany patostreamerem. Jest uzasadnienie sądu
-
„Powielają kremlowską narrację” w Polsce. Wyciekła tajna lista nazwisk













