Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. Co piątek w ramach cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty opiniotwórczych zagranicznych gazet. Założony w 1877 r. dziennik „The Washington Post”, z którego pochodzi poniższy artykuł, to najstarsza gazeta w USA. Jej dziennikarze 73-krotnie zdobywali nagrodę Pulitzera.
„Love Island USA” platformy Peacock od zawsze było rozkosznie tandetne. 12 nieprzyzwoicie atrakcyjnych singli przez sześć tygodni szuka miłości na wyspie Fidżi. Są odcięci od kontaktu ze światem zewnętrznym. Kolejne zadania budują i testują ich relacje. Rodzą się dramaty. Pękają serca. Zawiązują się przyjaźnie, a od czasu do czasu widzowie mogą zobaczyć historię miłosną, która przetrwa próbę czasu.
Od czasu wzrostu popularności w 2024 roku „Love Island USA” – spin-off brytyjskiego „Love Island” – stało się letnim rytuałem w domach w całych Stanach Zjednoczonych. Jednak specjalny, jednorazowy pokaz wyciągnął widzów z domu i z powrotem do kina.
Pokolenie Z wraca do kina
Godzinny odcinek z poniedziałku zadebiutował jednocześnie na Peacocku i w kinach w 15 miastach w całym kraju. Ta współpraca reality TV z wielkim ekranem pojawia się w momencie, gdy kina notują większą frekwencję wśród przedstawicieli pokolenia Z – za sprawą horrorów takich jak „Backrooms. Bez wyjścia” i „Obsesja”, wyreżyserowanych przez dwudziestokilkuletnich youtuberów.
Poniedziałkowy odcinek pokazywał drugi dzień Casa Amor, kluczowego etapu programu, w którym pierwotni uczestnicy i uczestniczki z willi zostają rozdzieleni, a ich relacje poddane próbie dzięki całej nowej grupie singli.
W kinie Cinemark Fairfax Corner w Wirginii ponad 300 osób zajęło miejsca w czterech salach. Kolejki ciągnęły się od holu po stoiska z przekąskami, a widzowie z przejęciem dyskutowali, kto ich zdaniem pozostanie wierny, a kto zbłądzi.
Publiczność zbiorowo wstrzymała oddech, gdy KC i Sincere pocałowali kobiety z Casa Amor, a chwilę później jęknęła z rozczarowania, kiedy ich dotychczasowe partnerki, Melanie i Aniya, odeszły na bok tylko po to, by powiedzieć: „Tęsknię za swoim facetem”.
Kinowej etykiety nikt tu nie przestrzegał. Ale właśnie o to trochę chodziło.
Popularność programu wywołała falę wspólnego oglądania w całym kraju – ludzie spotykają się w barach, parkach, a teraz także w kinie. To część szerszego trendu.
Samotne pokolenie
Reality TV kiedyś oglądało się kompulsywnie, w tajemnicy i bezpiecznym zaciszu własnego domu. Dziś popularność „Love Island USA” i podobnych programów zmienia sposób, w jaki miliony widzów myślą o wspólnocie.
Yosmar Toledo przyszła na specjalny pokaz sama. Mimo to wiedziała, że oglądanie programu z innymi pozwoli jej nawiązać kontakt z ludźmi wokół.
– Mogę po prostu usiąść i rozmawiać o tym z kimś, kto też ogląda – powiedziała Toledo.
Aliza Shapiro, terapeutka kliniczna z Nowego Jorku, mówi, że ta wspólna kultura wokół „Love Island” nie tylko zapewnia rozrywkę. Pomaga też odpowiadać na kryzys samotności wśród pokolenia Z.
Według Nielsena ponad 50 proc. widzów programu to dorośli poniżej 35. roku życia. Sondaże Gallupa z 2025 roku wykazały, że 26 proc. Amerykanów w wieku od 18 do 34 lat przyznało, iż poprzedniego dnia czuło się „bardzo” samotnie. Dla osób w wieku 35-54 lata odsetek ten wyniósł 22 proc., a wśród starszych Amerykanów – 15 proc.
– Mówimy o pokoleniu, które jest bardzo samotne. Dla każdego człowieka wspólnota i poczucie przynależności to najbardziej podstawowa potrzeba – mówi Shapiro.
Jej zdaniem samotność jest zjawiskiem powszechnym, ale ludzie często próbują sobie z nią radzić w izolacji, co tylko pogłębia problem.
– Nie uchodzi za „cool” wyjść i powiedzieć: „Jestem naprawdę samotna” – zauważyła.
Zbiorowe uniesienie przy oglądaniu „Love Island”
Jak większość programów reality TV, „Love Island USA” pokazuje wyostrzone wersje zasad i sytuacji z prawdziwego życia, z którymi widzowie sami mogą się mierzyć. Dzięki temu wydają się one mniej wstydliwe.
Współlokatorki i przyjaciółki Rainii Hamdan i August Dichter zaczęły maniakalnie oglądać show dwa lata temu. Jako główne powody, dla których wytrwały przy programie, wskazują typową letnią posuchę w telewizji, codzienne odcinki i atrakcyjnych ludzi.
– I tak, pewnie potrzebowałyśmy czegoś, co pozwoli nam znów poczuć się trochę młodo. Mamy już chyba za sobą sytuacje towarzyskie, w których można coś aż tak spektakularnie zepsuć [jak w programie] – powiedziała Dichter.
Dla Shapiro coś pozornie zwyczajnego i nieistotnego, jak reality TV, może być odbiciem świata wokół nas.
– Czasem telewizja to po prostu telewizja i to jest całkowicie w porządku – mówi Shapiro. Ale w innych przypadkach „Love Island” i podobne programy mogą dawać samotnym ludziom „poczucie zbiorowego uniesienia”.
„Zbiorowe uniesienie” to termin ukuty przez francuskiego socjologa Émile’a Durkheima. Oznacza poczucie energii i harmonii, które pojawia się, gdy ludzie uczestniczą we wspólnym doświadczeniu. Może to być wydarzenie sportowe, spektakl teatralny albo – owszem – seans „Love Island USA” w kinie, razem z innymi fanami.
– To pierwszy raz, kiedy oglądam ten program od początku do końca, więc naprawdę chciałem zanurzyć się w całym doświadczeniu fanowskim – mówi widz Jeremy Young.

Young i jego partner, Ronson Carr Jr., oglądali ten sezon ze znajomymi. Mają też tablicę, na której po każdym odcinku oceniają uczestników według tego, jak bardzo da się ich lubić.
Po pokazie odcinka i pojawieniu się nowych uczestników Young mówi, że czeka ich trochę pracy.
– Mamy co najmniej 12 nowych nazwisk do wpisania na naszą tablicę. Jestem podekscytowany – mówi Carr.
Tych 12 nowych osób ma wystawić relacje uczestników na próbę. Publiczność często kibicuje pierwotnym parom, żeby tę próbę przeszły. Czasem jednak kibicuje czemuś dokładnie odwrotnemu.
Weźmy Aniyę, która od początku tworzyła parę z KC. Ich relacja zaczęła się chwiać, a chęć KC, by sprawdzić inne możliwości, zraniła Aniyę. Kiedy więc w poniedziałkowym odcinku między Aniyą a nowym uczestnikiem, Carlem, pojawiła się iskra, sala wybuchła oklaskami. Young i Carr zgodzili się, że miło było zobaczyć tak dużą grupę ludzi reagujących na tak ważny moment.
– Uwielbiam, że twórcy trzymają rękę na pulsie i wiedzą, co interesuje fanów, oraz że robią coś z myślą o nas – mówi Young.
Tekst przetłumaczony z „The Washington Post”.
Autorzy: Taylor Swinton, Zoe Cummings














