-
Ukraiński żołnierz Dmytro Kadubin wyraził wsparcie dla decyzji Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu i krytycznie ocenił nacjonalistyczne tendencje w ukraińskiej polityce.
-
Dmytro Kadubin wskazał na narastającą nacjonalizację narracji prezydenta Zełenskiego oraz związane z tym zmiany w ukraińskim Instytucie Pamięci Narodowej, podkreślając wpływ medialnych przekazów i napięcia z generałem Załużnym.
-
W artykule opisano rosnący sceptycyzm wobec nacjonalizmu w ukraińskim społeczeństwie oraz zjawisko łączenia nacjonalistycznych narracji z radzieckimi mechanizmami podczas oficjalnych świąt państwowych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Chcę wyrazić solidarność i wsparcie dla decyzji prezydenta Karola Nawrockiego co do odebrania Orderu Orła Białego naszemu prezydentowi Zełenskiemu – mówił Kadubin w nagraniu, które opublikowane zostało blisko dwa tygodnie temu na jego youtubowym kanale „Cywilizacja”. Jak tłumaczył wówczas, dla większości Ukraińców UPA, Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz „nigdy nie byli bohaterami”.
Ukraiński żołnierz przekonywał, że pomimo medialnej narracji, temat upamiętniania UPA wcale nie jest powszechny wśród wojskowych służących na froncie, a sam Wołodymyr Zełenski jako aktor „nie wierzy, w to co mówi”.
Zełenski od liberała do nacjonalisty?
Jak się później okazało, napięcie w relacjach polsko-ukraińskich z dnia na dzień eskalowało, a kulminacją było święto Dnia Konstytucji Ukrainy, kiedy to Wołodymyr Zełenski ogłosił inicjatywę Panteonu Narodowego. Ważne w tym momencie były także słowa ukraińskiego prezydenta, który oświadczył, że „nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam (Ukraińcom), jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować„.
Wypowiedź w Polsce odebrana została jako kolejna krytyka wobec naszego kraju, którego przedstawiciele domagali się wstrzymania honorowania osób odpowiedzialnych za Rzeź Wołyńską.
Jednocześnie wśród analityków i ekspertów zajmujących się Ukrainą rozpoczęła się dyskusja na temat postępującej nacjonalizacji poglądów Wołodymyra Zełenskiego. Człowieka, który w 2019 roku wygrywał wybory głosząc hasła liberalne, przeciwne do prawicowo-patriotycznych, które prezentował wówczas jego największy konkurent Petro Poroszenko.
Jak zauważa Dmytro Kadubin, w rozmowie z Interią, polityczny skręt ukraińskiego przywódcy i jego otoczenia to nie kwestia ostatnich dwóch, trzech miesięcy, ale sprawa zdecydowanie dłuższa, sięgająca 2023 roku.
– Trzeba wrócić do zmian w ukraińskim Instytucie Pamięci Narodowej. Wówczas na stanowisko szefa przyszedł nowy, ultranacjonalistyczny człowiek Ołeksandr Ałfiorow. Jego poprzednik Drobowycz, był bardziej ostrożny. Ałfirow zdecydowanie nacjonalistyczny przekaz nasilił – wyjaśnia.
– I tak Zełenski przeszedł od bycia prezydentem całej Ukrainy do nawiązywania do takich postaci dość marginalnych dla większości społeczeństwa. Bo historia UPA jest ważna dla trzech regionów kraju. To nie jest cała Ukraina, absolutnie – dodaje, podkreślając, że wybór takiej ścieżki narracyjnej to efekt medialnego działania skrajnych haseł i poglądów.
Nacjonalizacja Ukrainy. Zełenski vs Załużny
Kontynuując temat politycznej zmiany Wołodymyra Zełenskiego w trakcie trwania pełnoskalowej wojny, Kadubin wspomina także tarcia pomiędzy ukraińskim prezydentem, a byłym głównodowodzącym ukraińskiej armii gen. Walerijem Załużnym.
Jeszcze przed jego odwołaniem i zastąpieniem go Ołeksandrem Syrskim, media wspominały o jego wysokim poparciu społecznym i możliwych aspiracjach politycznych sięgających fotela prezydenta.
To wówczas otoczenie Zełenskiego i on sam, zdaniem rozmówcy Interii, mieli doprowadzić do radykalnej zmiany narracji i pójścia w stronę ultranacjonalizmu.
– Mógł mieć na to wpływ nieformalny sojusz między Poroszenką a Załużnym. Ekipa Poroszenki prowadziła kampanię, w której mówiono, że Załużny jest dobrym człowiekiem, prawdziwym generałem, a ten Zełenski mu przeszkodził w obronie Ukrainy, stracił południe kraju i gdyby nie Załużny, stracono by i Kijów. Taka narracja była i dlatego, niestety, wydaje mi się, że Zełenski doszedł do wniosku, że największe zagrożenie jest z prawej strony. Dlatego teraz chce zademonstrować siebie jako ultranacjonalistę – wyjaśnił.
Wojna na Ukrainie. Rośnie „sceptycyzm” wobec nacjonalistów
Czy zatem taka strategia ma Wołodymyrowi Zełenskiemu zapewnić kolejną kadencję na fotelu prezydenta Ukrainy? Jak twierdzi Dmytro Kadubin, analizując obecne nastroje w społeczeństwie i armii, nic nie wskazuje, że politycy głoszący hasła radykalnej prawicy zyskają dużą liczbę wyborców.
– Część ludzi będzie chciała głosować na kogoś zwykłego. To będzie przestrzeń dla militarnego kandydata, ale nie zbyt nacjonalistycznego – przekonuje.
– Nie jest tajemnicą, że spora liczba ludzi walczących, żołnierzy, oficerów wciąż mówi po rosyjsku i patrzy na nacjonalizację dość krytycznie. Z tego co ja widzę, taki trend rośnie. Po prostu, to jest odpowiedź na to, że inna część się radykalizuje – dodaje.
Wojskowy zauważa, że wśród społeczeństwa „rośnie sceptycyzm” wobec działań władzy zmierzających m.in. w zakresie ograniczania języka rosyjskiego. W związku z tym, Zełenski finalnie może zyskać popularność w zachodnich regionach np. obwodzie lwowskim, gdzie wcześniej przegrywał z Petro Poroszenką, ale jednocześnie straci popularność wśród mieszkańców środkowej i wschodniej Ukrainy.
„Radzieckie mechanizmy” w Dniu Konstytucji Ukrainy
W rozmowie pojawił się także temat 28 czerwca, czyli święta Dnia Konstytucji Ukrainy. Dmytro Kadubin pytany o państwowe obchody i wystąpienia polityczne, zwrócił uwagę na, jak to określił „śmieszny element”, który wskazuję na połączenie „radzieckich mechanizmów” z nowoczesnym, ukraińskim nacjonalizmem.
Jego zdaniem ogłoszenie budowy Panteonu Narodowego to działanie na wzór „radzieckiej logiki”, kiedy to w narodowe święto trzeba było ogłaszać coś przełomowego, zwycięskiego.
– Dla Rosji zawsze jest Dzień Zwycięstwa. W 2022 roku głoszono, że Rosja zajmie obwód doniecki i ługański do 9 maja. I tak jest każdego kolejnego roku. I tutaj dostrzeżono, że jest Dzień Konstytucji, coś trzeba zrobić, coś trzeba ogłosić. To jest śmieszne, że przy nacjonalistycznych, albo – jak to określają Polacy – banderowskich narracjach działają mechanizmy radzieckie. To jest taki spadek po Związku Radzieckim – tłumaczy żołnierz, dodając, że dla Polaków takie zachowanie jest często niezrozumiałe.
Jednocześnie, zdaniem rozmówcy Interii, już teraz można przewidzieć, że Wołodymyr Zełenski będzie chciał ogłosić „coś podobnego do Panteonu” w Dniu Niepodległości Ukrainy.
– Ja bym jako żołnierz i patriota wolał, żeby wiadomość nie dotyczyła jakiegoś symbolicznego procesu, ale praktycznego. Bo ta symbolika nie zrobi nic dobrego Ukraińcom, a może, przepraszam za wyrażenie, spie…ć relacje z sojusznikami. Chciałbym dowiedzieć się np., że obroniliśmy Konstantynówkę, że wygnano Rosjan z tego miasta albo że zniszczyliśmi most między Krymem a Rosją – podsumował Kadubin.
Dmytro Kadubin pochodzi z obecnie okupowanego przez Rosjan Doniecka. Na stałe mieszka w Odessie. Jest absolwentem politologii na Uniwersytecie Ludwiga Maximiliana w Monachium oraz na Uniwersytecie w Ratyzbonie.
W latach 2019-2020 był asystentem deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy Swiatosława Jurasza, a od 2025 roku deputowanego Georgija Mazuraszu (pattia Sługa Narodu).
Od 2024 roku służy w Siłach Zbrojnych Ukrainy, obecnie w 109. Samodzielnej Brygadzie Obrony Terytorialnej jako operator dronów.














