-
Poznańskie zoo nie przewiduje, by puma schwytana pod Koszalinem została w ogrodzie na stałe, ponieważ nie ma odpowiednich warunków.
-
Centralny Azyl dla Zwierząt w Warszawie zadecyduje o dalszych losach zwierzęcia, które obecnie przebywa w Poznaniu na kwarantannie.
-
Puma prawdopodobnie pochodzi z nielegalnej hodowli, jest bardzo młoda i przechodzi niezbędne badania zdrowotne.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Centralny Azyl dla Zwierząt w Warszawie jeszcze nie funkcjonuje w pełni, dopiero powstaje i docelowo to tam mają trafiać zwierzęta odebrane nielegalnym hodowcom albo błąkające się po Polsce jak puma, która pojawiła się w lasach w Zachodniopomorskiem pod Koszalinem.
Jak informowaliśmy w Zielonej Interii, zwierzę schwytano w poniedziałek niedaleko wsi Karsinka w gminie Polanów. Pumę uspokojono środkiem usypiającym po wcześniejszym zwabieniu w bezpieczne miejsce. Mieszkańcy gminy opowiadali, że pumę widzieli od kilku dni i podchodziła nawet pod bramy posesji. Zachowywała się jednak bardzo spokojnie, bez oznak agresji. Obwąchiwała teren i odchodziła.
Puma płowa to kot duży – w Ameryce (zarówno Północnej, jak i Południowej, gdyż zwierzę to żyje od południowej Kanady po Chile i Argentynę, w najrozmaitszych środowiskach) jest drugim największym dzikim kotem po jaguarze. Największym podgatunkiem jest puma kanadyjska (inaczej północnoamerykańska), która osiąga nawet 120 kg wagi.
Puma spod Koszalina okazała się młodym zwierzęciem
Teraz, gdy puma dotarła do poznańskiego ogrodu zoologicznego, niektóre zagadki udało się wyjaśnić. – To zwierzę bardzo młode, ok. półroczne – informuje Remigiusz Koziński. Zwierzę nie jest duże, puma jest daleka od wymiarów dorosłych kotów. Inaczej mówiąc, to jeszcze kocię, pumiątko, więc zagrożenie z jej strony nie było duże. Niemniej kiedyś urośnie.
Dlatego Centralny Azyl dla Zwierząt skierował ją do Poznania, jako że sam zwierząt jeszcze nie przyjmuje. Podejmuje jednak decyzje. – Ma największe możliwości znalezienia dla pumy odpowiedniego miejsca – przyznaje Remigiusz Koziński i zoo w Poznaniu na tę decyzję poczeka.
Ogród w Poznaniu nie ma jednak planów ani nawet możliwości, by zatrzymać zwierzę na stałe. – Nie mamy warunków – przyznaje rzecznik zoo. – Puma przyjechała do nas na kwarantannę. Potrwa to ok. 30-40 dni. Potem zostanie skierowana w inne, wskazane miejsce. Zoo w Poznaniu jest domem dla innych kotów, ale akurat dla pumy nie ma tam warunków.
Skąd wzięła się puma w polskich lasach?
Nie wiadomo, skąd puma wzięła się pod Koszalinem. Musiała zostać przez kogoś wypuszczona albo sama uciekła. Możliwe, że pochodzi z hodowli, prawdopodobnie nielegalnej. Trzymanie takich drapieżników (nawet półrocznych) bez zezwolenia jest karane, zatem ani zoo w Poznaniu, ani Centralny Azyl, ani nikt nie spodziewa się, by dotychczasowy opiekun pumy się zgłosił.
– Nic zatem o tym zwierzęciu nie wiemy. Nie znamy jej historii, nie wiemy, co się z nią działo wcześniej. Może ma pasożyty, może choroby, to wszystko trzeba sprawdzić – mówi Remigiusz Koziński. Musi to jednak potrwać, gdyż kot jest wystraszony i trzeba mu dać nieco czasu na zaznajomienie się z nową sytuacją, aby go zbadać. – Chcemy to zrobić jak najmniej inwazyjnie – zapewnia rzecznik zoo. Do badań trzeba będzie prawdopodobnie zastosować środek usypiający.

Na całe szczęście kot je. We wtorek puma zjadła podany posiłek. Zoo na razie dało jej spokój, zatem nie można nawet potwierdzić informacji podanych w poniedziałek, że to samica.
Jak zauważa zoo w Poznaniu, nie ma światowego programu hodowli pum w warunkach niewoli. Nie ma bowiem takiej potrzeby. Puma płowa nie jest tak samo liczna na całym obszarze swego występowania, ale nie jest to kot rzadki ani zagrożony.
Cały gatunek ma status LC, czyli najmniejszej troski. Pumy są wciąż liczne w wielu państwach Ameryki, np. Brazylii, Boliwii, Kostaryce, Meksyku czy zachodnich stanach USA. Gatunek ten został wytępiony we wschodniej Ameryce Północnej, z wyjątkiem Florydy, gdzie nadal istnieje puma florydzka.














