-
W ICZMP w Łodzi odbył się dziesiąty w historii szpitala poród czworaczków, rodzeństwo ważyło łącznie 6720 gramów.
-
Mama czworaczków pochodzi z województwa opolskiego i o ciąży wielopłodowej dowiedziała się przy drugim badaniu USG.
-
Dzieci po porodzie przebywały na intensywnej terapii, obecnie są na oddziale opieki pośredniej i przygotowują się do powrotu do domu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Poprzednie narodziny czworaczków odbyły się w łódzkim ICZMP trzy lata temu. Na ponad 140 tys. przyjętych tu porodów odnotowano 4585 ciąż bliźniaczych, 127 trojaczków i dwa porody pięcioraczków.
– To dziesiąty poród ciąży czworaczej w historii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki i jest to liczba imponująca. Standardowo ciąża czworacza, która jest ogromnym wyjątkiem, zdarza się mniej więcej raz na 500-700 tys. ciąż, a więc jest to niezwykła rzadkość. Ale w tym szpitalu nawet te rzadkie przypadki są relatywnie częstsze niż gdzie indziej – wyjaśnił prof. Mariusz Grzesiak, kierownik Kliniki Ginekologii i Położnictwa w ICZMP w Łodzi.
Łódź. Wyjątkowe narodziny w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki
Ginekolog, który powitał na świecie Rozalię, Franciszka, Gabriela i Bruna, podkreślił, jak wielkim wysiłkiem i obciążeniem dla przyszłej matki jest ciąża czworacza. Według jego wyliczeń łączna masa urodzeniowa rodzeństwa wyniosła 6720 gramów (dzieci ważyły: 1700 g, 1600 g, 1520 g i 1900 g).
– Opieka nad ciążą czworaczą jest bardzo trudna, ponieważ moment, w którym dochodzi do bardzo dużego obciążenia organizmu mamy, następuje dużo wcześniej niż w ciąży pojedynczej. Ponad 6500 gramów to taka wartość, którą trudno osiągnąć w ciąży. To są ogromne obciążenia dla układu krążenia mamy, dla stawów, układu pokarmowego i innych – zaznaczył prof. Grzesiak.
Jako przykład skomplikowania takiej opieki podał badanie USG, którego przeprowadzenie w ciąży czworaczej wymaga cztery razy więcej czasu niż przy ciąży pojedynczej, gdy trwa ono ok. 20 minut.
– Musimy przerywać takie badania często, by pozwolić mamie na odpoczynek. Są też wykonywane badania kardiotokograficzne, które również wymagają czasu. Jest wiele czynników, które powodują, że w ciąży wielopłodowej opieka jest zdecydowanie bardziej skomplikowana – dodał.
Narodziny czworaczków w Łodzi. „Najpierw było przerażenie”
O tym, że jest w ciąży wielopłodowej, mama czworaczków dowiedziała się podczas drugiego badania USG. Najpierw rodzicom powiedziano, że powitają na świecie troje dzieci, a po kolejnych trzech tygodniach okazało się, że w obrazie USG widoczny jest jeszcze jeden maluch.
– Najpierw było przerażenie – jak to wszystko ogarnąć. A potem przez cały czas ta jedna myśl – aby wszystko było w porządku; nieważne jaka płeć, chłopcy czy dziewczynki, ale żeby urodziły się zdrowe – opowiedziała pani Magdalena, która do łódzkiego ICZMP przyjechała z woj. opolskiego.
Wspólnymi staraniami lekarzy i przyszłej mamy ciążę udało się doprowadzić do 32. tygodnia, czyli czasu, gdy – zgodnie ze światowymi wskazaniami – w sposób planowy kończone są ciąże czworacze.
Narodziny czworaczków wymagają zaangażowania wielu specjalistów, m.in. czterech zespołów neonatologicznych – w każdym jest lekarz i dwie położne. Razem z położnikami, zajmującymi się matką, tworzą w sali operacyjnej niespotykany na co dzień tłum.
Czworaczki w Łodzi. „Będziemy dawkować to szczęście”
Rozalia, Franciszek, Gabriel i Bruno przyszły na świat kilkanaście godzin wcześniej niż planowano, w dodatku w czasie długiego weekendu. To spowodowało organizacyjne zamieszanie, które jednak szybko udało się opanować.
– Przez kilka dni, jedne trochę dłużej, drugie trochę krócej, dzieci przebywały na intensywnej terapii i wymagały niewielkiego wsparcia w oddychaniu. Teraz są na oddziale opieki pośredniej, gdzie uczą się jeść, dojrzewają i przygotowują powoli do podróży do domu, która nastąpi w najbliższych kilku czy kilkunastu dniach – zaznaczył dr Tomasz Talar z Kliniki Neonatologii.
Trzej bracia i ich siostra nie muszą już przebywać w inkubatorach; każde z nich osiągnęło wagę powyżej 2 kilogramów. Zajmująca się nimi neonatolożka dr Agnieszka Augustyniak przyznała, że rozwijają się bardzo dobrze.
– Myślę, że rodzicom czworaczków będziemy dawkować to szczęście i nie wypiszemy wszystkich dzieci od razu, tylko zrobimy to stopniowo, aby mogli przygotować się na ich przyjęcie. Maluchy robią postępy w jedzeniu smoczkiem, świetnie przybierają na wadze – mówiła.
Jak wskazała, prym w tej kwestii wiedzie Rozalia. – Urodziła się pierwsza i zawsze wszystkiego domaga się w pierwszej kolejności. Gabryś i Franek to bliźnięta jednojajowe, jesteśmy więc ciekawi, czy w przyszłości pojawi się między nimi jakaś szczególna więź – dodała.
-
Lekarz „pracował” 72 godziny na dobę. „To było wprost dojenie szpitala”
-
Minister niby rusza do boju o zmiany w służbie zdrowia. Chyba bez wiary w sukces















