-
Po erupcji Mount St. Helens osady wulkaniczne zasypały odcinek rzeki North Fork Toutle, który później bobry przekształciły w mokradła.
-
Planowany projekt podniesienia poziomu przelewu SRS zagraża ponownemu zasypaniu odtworzonych przez bobry siedlisk.
-
Mark Smith zgłosił zamiar pozwu przeciwko projektowi podnoszenia SRS, proponując rozwiązania oparte na naturze.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Erupcja Mount St. Helens w 1980 r. była największą w historii erupcją wulkaniczną na terenie Stanów Zjednoczonych. Jej skutki były widoczne w 48 kontynentalnych stanach (z wyłączeniem Alaski). Wybuch Mount St. Helens przekroczył w swojej destrukcyjnej mocy i w objętości wyrzuconego materiału erupcję szczytu Lassen w Kalifornii z 1915 r.
Bobry naprawiają teren po erupcji wulkanu
Po wybuchu lokalni przyrodnicy obserwowali, jak osady wulkaniczne gromadziły się na roślinności i w siedliskach dzikich zwierząt żyjących wzdłuż rzeki. Gdy Korpus Inżynieryjny Armii Stanów Zjednoczonych w 1989 r. zbudował konstrukcję retencyjną, aby zatrzymać osady i ochronić szlaki żeglugowe oraz społeczności, materiał wulkaniczny zaczął się gromadzić na polach. W 2021 r. zdecydowano o wprowadzeniu tam prawie 60 bobrów, a raczej przeniesieniu ich z obszarów, na których miało dochodzić do konfliktowych sytuacji z ludźmi.
Przeniesione bobry utworzyły skomplikowaną sieć tam i kanałów, co umożliwiło np. zakorzenienie się rodzimych wierzb i olch. Na zanieczyszczone pyłami tereny zaczęły wracać kaczki i łosie, na mokradłach pojawiły się ryby, w tym łososie i pstrągi.
Część bobrów rozproszyła się po okolicy, a ekolodzy nie mieli wątpliwości, że ich działania inżynieryjne w istocie przyczyniły się do ponownego zazielenienia wulkanicznego pustkowia.
Praca bobrów może zostać zniweczona
Korpus Inżynieryjny Armii Stanów Zjednoczonych ogłosił niedawno plany, które mają na celu ograniczenie ryzyka wystąpienia powodzi w dolnym biegu rzeki. To prawdopodobnie spowodowałoby ponowne nagromadzenie osadów, które mogłyby zniszczyć powstałe mokradła i siedliska zwierząt.
Ekolodzy postanowili działać przeciwko tym planom i niewielka grupa zamierza walczyć o to, aby Korpus zdecydował się na rozwiązania oparte na naturze, a nie infrastrukturze stworzonej przez człowieka. Perspektywa utraty odtworzonego ekosystemu byłaby ogromnym ciosem.
Relokacje bobrów na tereny zdegradowane nie są rzadkością w Stanach Zjednoczonych. Np. w 2019 r. badacze z Uniwersytetu Utah rozpoczęli przenoszenie bobrów na obszary dotknięte suszą. Szczególnie spektakularne rezultaty zaobserwowano w dorzeczu rzeki Price – ludzie nie byliby najprawdopodobniej odwzorować takiej pracy.
Zwierzęta zaczęły budować tamy, dzięki którym powstały nowe stawy, mokradła i rozlewiska. W efekcie pojawiły się siedliska zapewniające schronienie i dostęp do wody wielu gatunkom zwierząt. Również Kalifornia ponownie wprowadziła bobry na teren stanu, a krajobraz przekształcił się w odporny na trudne i zmieniające się warunki w środowisku w trwały i bezpieczny ekosystem.













