Od wielu dni wszystko wskazywało na to, że PiS idzie na rozłam. W piątek podczas konferencji prasowej prezes Jarosław Kaczyński potwierdził, że dla Mateusza Morawieckiego i jego ludzi nie ma miejsca w PiS. Powód? Nie chcieli podpisać lojalek, na których Kaczyńskiemu bardzo zależało. Miały one potwierdzić zrzeczenie się działalności w stowarzyszeniu Rozwój Plus.
Morawieckiemu nie udało się przekonać prezesa, że nie zamierza budować własnej partii na bazie założonego stowarzyszenia. Na rozmowy ostatniej szansy w czwartek były premier przyniósł 21 pomysłów, które miały być rozwiązaniem obecnego sporu. Kaczyński się jednak nie ugiął, bo Morawiecki odmówił podpisania lojalki.
„Myślał, że będzie jak zawsze”. Poseł PiS o postawie Morawieckiego
– Prezes chciał upokorzyć Mateusza, a Mateusz nie chciał się na to zgodzić. Na koniec tylko o to chodziło: kto kogo upokorzy – przyznaje jeden z posłów PiS, obserwujących sytuację nieco z boku.
– Dziwię się, że Mateusz nie zorientował się, że tym razem chcą się go pozbyć na serio. Myślał, że będzie jak zawsze i że na finiszu prezes się wystraszy. Tymczasem cała ta operacja była planowana od dawna i miała się odbyć właśnie w takim, a nie innym czasie. Środek wakacji to nie jest dobry czas na budowanie partii – dodaje nasz rozmówca.
Po konferencji prezesa po stronie tzw. maślarzy, czyli frakcji otwarcie zwalczającej Morawieckiego, zapanowała euforia. Część polityków rozsyłała dziennikarzom wesołe komentarze i memy, a część ruszyła do ataku na Morawieckiego. Zaczęły padać mocne oskarżenia.
Były szef MON Mariusz Błaszczak zarzucił Morawieckiemu, że ten był przeciwny zakupowi amerykańskich F-35, a rzecznik partii Rafał Bochenek, że sprzeciwiał się programowi 500 plus.
– Genialna strategia, naprawdę myślą, że ludzie to kupią? Że trzymali przez sześć lat na czele rządu Zjednoczonej Prawicy człowieka, który był złem wcielonym i sprzeciwiał się wszystkim dobrym pomysłom PiS? To przekaz dla idiotów – zżyma się jeden z polityków od Morawieckiego.
„Popełnił gigantyczny błąd”. Kulminacja kryzysu w PiS
Poseł sympatyzujący z maślarzami: – Uważam, że Mateusz Morawiecki popełnił gigantyczny błąd. Gigantyczny. To nie jest wcale dobra informacja, ale Mateusz po prostu chciał wyjść i to była jego świadoma decyzja i świadomy cel.
Harcerze twierdzą coś zupełnie przeciwnego – że odchodzić nie chcieli, że nie mieli przygotowanej strategii ani nawet nazwy partii. Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej już po słowach Kaczyńskiego o tym, że „jest po wszystkim” mówił, że jeszcze w piątek rano wysyłając do prezesa list liczył, że uda się pokonać kryzys.
– Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości, jeszcze dzisiaj rano wysłałem list z pewnymi nowymi propozycjami do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, po to, żeby podkreślić, że deklaracja, która została wynegocjowana, jest deklaracją o bardzo solidnej podstawie – powiedział Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej.
Gdy rozmawiamy z ludźmi z otoczenia byłego premiera, to nastroje bojowe mieszają się u nich z pewnym smutkiem. Część posłów do ostatniej chwili wierzyła bowiem w to, że uda się dogadać. – Dla mnie to smutny dzień. Jestem od lat w PiS, wielu z nas zakładało struktury tej partii, pracowało w niej od zawsze i liczyło na to, że to się inaczej skończy – mówi nam jeden z posłów.
Inny dodaje: – Im bardziej jesteśmy atakowani i im więcej kłamstw będzie pod naszym adresem padać, tym bardziej jesteśmy zwarci i gotowi do ciężkiej pracy. To nas nakręca, jednoczy i mobilizuje, więc jeszcze więcej Bochenka poprosimy.
Formalnie decyzja o wykluczeniu z partii zostanie podjęta we wtorek. Na wtedy zaplanowano posiedzenie komitetu politycznego, który ostatecznie potwierdzi wykluczenie z partii osób, które nie podpisały lojalek.
Kilkadziesiąt posłów poparło Morawieckiego. Co to oznacza dla PiS?
Zgodnie z tym, co mówi Mateusz Morawiecki, ma on po swojej stronie 40 polityków, z czego 37 to posłowie PiS, jeden senator i trzech europosłów. 40 posłów oznacza trzeci największy klub w Sejmie. Dla PiS ubytek 37 osób oznacza utratę miana największego klubu w Sejmie, teraz będzie nim klub Koalicji Obywatelskiej. To wiąże się z utratą przez PiS gabinetów, części funkcji w komisjach sejmowych itd. Morawiecki z 40 posłami będzie miał za to trzeci co do wielkości klub w Sejmie po KO i PiS.
W najbliższych dniach czeka nas niekończący się serial, w którym maślarze będą obarczać winą za rozłam Morawieckiego, a harcerze intrygantów od Sasina. To sprawa o tyle kluczowa, że ten kto przekona wyborców o winie drugiej strony, będzie wygrany.
– To jest teraz dla wszystkich najważniejsze. Prawicowy wyborca nie lubi podziałów, chce jedności, nie chce kłótni. Dlatego cała para pójdzie teraz w przekonywanie, że to ci drudzy są winni rozłamu. Czekają nas straszne dni: publiczne pranie brudów, wyciąganie kwitów i jakichś zaszłości. Jak w małżeństwie przy burzliwym rozwodzie. Obie strony znają się jak łyse konie, więc wiedzą gdzie i jak uderzać, aby bolało – mówi z rezygnacją w głosie jeden z polityków PiS, który dystansuje się od obu frakcji.
-
Mateusz Morawiecki poza PiS-em. Co dalej? „Ma za sobą poważną siłę”
-
Kolejny cios dla Morawieckiego. PiS chce mu zabrać prestiżowe stanowisko. Ale jest haczyk














