Nowe przepisy zostały wprowadzone od końcówki lipca b.r., stanowiąc swoistą rewolucję w żeńskim tenisie. WTA zdecydowało bowiem, że zostaną przeprowadzone jednorazowe, obowiązkowe testy genetyczne wśród tenisistek.
Dotychczas Women’s Tennis Association, czyli organizacja odpowiedzialna za najważniejsze, tenisowe rozgrywki kobiet, była w wyżej wymienionym kontekście bardziej liberalna. Zezwalała na udział w rywalizacji kobiet transpłciowych, jeśli te deklarowały żeńską płeć od co najmniej czterech lat. Dodatkowo konieczny był obniżony poziom testosteronu i zgadzając się na procedury testowania.
Dokładnie od 21 lipca sytuacja uległa kompletnej zmianie za sprawą zmian regulaminu.
Aryna Sabalenka otwarcie o teście płci w tenisie. Gwiazda przyznała wprost!
Teraz rzeczywistość jest taka, że WTA będzie obowiązkowo wykonywać test wśród zawodniczek na obecności tzw. genu SRY, odpowiadającego za rozwój cech męskich w fazie prenatalnej.
Zwolenniczką tej decyzji jest Aryna Sabalenka, liderka światowego rankingu WTA.
– Myślę, że bardzo ważne jest, aby zachować uczciwość w tourze. To jasne, że biologicznie mężczyźni są o wiele silniejsi od kobiet, więc wydaje mi się, że niesprawiedliwe byłoby, gdyby kobieta miała rywalizować z biologicznym mężczyzną […] Podjęcie tej decyzji zajęło WTA trochę czasu, ale popieram to. Skupiam się na sobie, swoich celach. Jeśli będą chcieli wszystkich przetestować, chętnie to zrobię. To uczciwe i niech tak już zostanie – powiedziała Białorusinka.
Co w sytuacji, jeśli tenisistka nie zdecyduje się na poddanie testowi płci? WTA rozpocznie tzw. postępowanie dyscyplinarne, a dodatkowo taka zawodniczka zostanie zawieszona w prawach startu w turniejach tej organizacji. Więc jest to tak naprawdę droga w jedną stronę, jeśli chce się uniknąć ew. konsekwencji i wielomiesięcznej (jak można zakładać) przerwy w graniu.
Testy mają odbyć się w lipcu i sierpniu b.r.















