Wymowne były słowa, które Micah Christenson wypowiedział przed rozpoczęciem finałowej rywalizacji z Polakami – o złoto VNL 2026. Świetny amerykański rozgrywający przyznał, że przygotowanie się na rywalizację z Polską, to nie tylko taktyczne rozgryzienie pierwszego składu. Głębia zespołu trenera Nikoli Grbicia jest tak duża, że Serb może korzystać ze swojego kwadratu dla rezerwowych, nie martwiąc się o obniżenie jakości na boisku.
Amerykanin, jakby przeczuwał scenariusz gry o złoto w chińskim Ningbo. To właśnie pokerowe zagrania Grbicia sprawiły, że Polacy zdołali odwrócić losy rywalizacji, wychodząc z 1:2 w setach na ostateczne 3:2. Bohaterowie? Było ich wielu, ale z pewnością wejście Kamila Semeniuka czy przesunięcie Wilfredo Leona na atak – czyli gra na trójkę przyjmujących – zdały egzamin.
Kadra Grbicia zresztą ewoluuje. A jeśli niedawny finał z USA nie jest wystarczającym argumentem, warto spojrzeć na to, co dzieje się w ostatnich latach w kontekście pozycji atakującego w reprezentacji. Bo dzieje się naprawdę sporo.
Cztery lata i czterech atakujących. Będzie miejsce dla Bartosza Kurka?
Spoglądając na sezon 2023, który pod względem wyników był dla reprezentacji siatkarzy niemal idealny, numerem 1 dosyć niespodziewanie został Łukasz Kaczmarek. Niespodziewanie, bo raczej większość fachowców czy ekspertów spodziewała się, że to kapitan Bartosz Kurek będzie w ataku polskiego zespołu.
Kaczmarek, będący jednym z najważniejszych elementów ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, przełożył to również na grę w reprezentacji. Popisowym występem siatkarza był finał VNL 2023. W trójmiejskiej Ergo Arenie Kaczmarek godnie zastąpił Kurka, będąc najjaśniejszą postacią w wygranym meczu – jakżeby inaczej – z Amerykanami.
Kaczmarek funkcjonował również w innych turniejach kadry w sezonie 2023, choćby złotych ME. Ostatecznie rok później, nie będąc już w tym samym miejscu pod względem klubowych wyników, trener Grbić zabrał Kaczmarka na turniej olimpijski. W Paryżu, gdzie Polacy sięgnęli po srebrne medale, w pełnym wymiarze grał już Kurek. A w roli trzynastego w zespole, rezerwowego – choć z debiutem na IO 2024 – pojechał trzeci z atakujących Bartłomiej Bołądź.
Do Bołądzia przyjdzie jeszcze wrócić przy okazji sezonu 2026. W sezonie olimpijskim Kurek raz jeszcze wspiął się na pułap zdrowotny, który pozwolił kapitanowi #gangŁysego zafunkcjonować w drużynie. Jak sam przyznał, jego marzeniem jest gra na kolejnych igrzyskach, w Los Angeles. Kurek rocznikowo będzie miał wówczas 40 lat. Trudno jednak wyrokować, co wydarzy się w najbliższych, niespełna dwóch latach. Na pewno błędem byłoby skreślanie Kurka tu i teraz.
W sezonie 2025 w roli atakującego na dużej scenie reprezentacyjnej pojawił się bowiem Kewin Sasak. Atakujący Bogdanki LUK Lublin, człowiek, który przeszedł daleką drogę – włączając występy w lidze czeskiej – żeby wrócić do PlusLigi, zdobyć mistrzostwo Polski i Puchar Challenge, a następnie… nastąpić Kurka. Kapitan reprezentacji ponownie zaczął mieć bowiem problemy zdrowotne.
Sasak zagrał świetną Ligę Narodów, ale na mistrzostwach świata nie było już tak dobrze.
Do składu wrócił Kurek, ale kapitana kontuzja wykluczyła w najgorszym możliwym momencie. Czyli w dzień półfinału z Włochami, obrońcami tytułu. Polacy z Sasakiem w składzie przegrali ten mecz z kretesem, ostatecznie kończąc MŚ 2025 z brązowymi medalami.
Problemy zdrowotne Sasaka w sezonie 2025/26 sprawiły, że trener Grbić znów miał twardy orzech do zgryzienia. Trudno bowiem znaleźć drugą reprezentację taką jak Polska, która na przestrzeni ostatnich kilku sezonów – tak kreuje numer 1 na pozycji atakującego. Tym razem padło na Bartłomieja Bołądzia. Choć trzeba przyznać, że Bartosz Gomułka, świetnie wprowadzony do PGE Projektu Warszawa, również ma papiery na duże granie. Ale to jednak Bołądź, konsekwentnie i chwilami do bólu (przeciwnika) przekonywał, że zasłużył sobie na miejsce na boisku.
Niemal idealna VNL 2026 w wykonaniu Bołądzia daje dużą nadzieję na przyszłość. Z wyłączeniem meczu o złoto, gdzie trener Grbić zdecydował się na wspomniany manewr z Leonem. To też pokazuje, że Polacy nie mają tylko jednego planu, który w przypadku niepowodzenia – zakończy jakiekolwiek nadzieje na sukces.
Do Gomułki można jeszcze dopisać próbowanego drugi sezon z rzędu Aliakseia Nasevicha. Bombardier z Trefla Gdańsk jest jednak nadal dokładnie taki, jak w… ligowym graniu. Potrafi w pojedynkę rozstrzygnąć losy wygranej na stronę swojej drużyny, ale też mieć dużo gorszy dzień. Niestety, wydaje się, że na tym etapie – ta sinusoida jest zbyt duża na potrzeby najważniejszego teamu w kraju.
Kiedy kolejne mecze reprezentacji Polski siatkarzy w 2026 roku?
Po zdobyciu złota Ligi Narodów drugi raz z rzędu, a trzeci w historii (wcześniej 2023 i 2025), Polacy będą spoglądać w stronę imprezy docelowej, czyli mistrzostw Europy. Zanim jednak polscy siatkarze staną do walki o obronę mistrzowskiego tytułu z 2023 roku, zespół trenera Nikoli Grbicia czeka kilka gier kontrolnych.
Jeszcze w sierpniu Polaków czeka m.in. znany i lubiany turniej towarzyski w Krakowie, czyli Memoriał im. Huberta Jerzego Wagnera. Kto tym razem pojawi się w Tauron Arenie? Oprócz gospodarzy swój udział potwierdzili: Francja, Słowenia i USA. Rozgrywki zaplanowano w terminie 28-30 lipca.
Ostatnim sprawdzianem przed ME 2026 będzie dla Polaków mecz towarzyski z Finlandią. Ten odbędzie się 5 września o godzinie 20:30 w trójmiejskiej Ergo Arenie.
Kiedy rusza czempionat Starego Kontynentu? Granie w ME to terminy 9-26 września. Polska zagra w grupie z Bułgarią, Macedonią Płn., Ukrainą, Portugalią oraz Izraelem. Mistrzostwa Europy odbędą się w czterech krajach — w Bułgarii, Finlandii, Rumunii i we Włoszech. Mecz otwarcia w Neapolu, finał w Mediolanie.
Polacy zaczną granie w ME 2026 dokładnie 10 września (g. 16:00) meczem z Portugalią.














