Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Tekst „The New York Times” o tym, jak satelity zmieniają reguły gry na wojnie w Ukrainie, odbił się szerokim echem na całym świecie i był obszernie cytowany w polskich mediach, również w Interii. Teraz, dzięki współpracy z amerykańskim dziennikiem, publikujemy go w całości.
Rosyjscy piloci dronów położyli się do łóżek na noc. Ich biały samochód był zaparkowany na podjeździe niewielkiego domu w okupowanej południowej Ukrainie.
Około 50 km dalej dwaj ukraińscy piloci dronów zaparkowali swoją ciężarówkę w linii drzew na skraju pola, a następnie złożyli drona średnich rozmiarów z przyczepionymi dwoma bombami.
Ich cel? Śpiący rosyjscy piloci dronów.
Ukraiński zespół miał tamtej nocy nowe potężne narzędzie na polu bitwy: wysoko zaawansowane technologicznie zdjęcia satelitarne, zapewniające informacje o przemieszczaniu się żołnierzy i ich lokalizacjach niemal w czasie rzeczywistym.
Jeszcze rok temu, zanim zdjęcie satelitarne trafiłoby do żołnierzy na linii frontu, upłynęłyby całe dni. Opóźnienie było powodowane skomplikowaną technologią i kolejnymi warstwami struktury dowodzenia. Trudne więc było trafianie celów, które mogą zmieniać położenie tak jak żołnierze z dronami dalekiego zasięgu w domu. Ale to już przeszłość. Teraz zespół wsparcia monitorujący posesję zapewnił operatorom drona nowe zdjęcia satelitarne pokazujące auto na podjeździe, czyli wskazówkę, że Rosjanie mogą tam przebywać.
– Cel potwierdzony – wyszeptał jeden z pilotów, który przedstawia się swoim znakiem wywoławczym Tikhi, zgodnie z ukraińskim protokołem wojskowym.
Wojna w Ukrainie. Centrum dowodzenia w ciężarówce i satelitarna konsola do gier
Szybka dostawa wysokiej jakości zdjęć satelitarnych do żołnierzy na linii frontu jest jednym z kluczowych postępów ubiegłego roku i pozwala Ukraińcom uderzać szybko w magazyny broni, huby logistyczne i obozy żołnierzy położone głęboko na terytorium utrzymywanym przez Rosję lub w samej Rosji.
Ciężarówka używana przez Tikhiego i jego partnera znanego pod znakiem wywoławczym Teplo była w rzeczywistości mobilnym centrum dowództwa, wypełnionym komputerami łączącymi się z komercyjnymi satelitami.
Dzięki nowemu narzędziu opracowanemu przez holenderską firmę Bravo1Alpha zdjęcia są przesyłane na urządzenie, które wygląda jak niewielka konsola do gier wideo, z której piloci mogą szukać celów, planować trasy lotu, a nawet strzelać z dronów.
Żołnierze na linii frontu mogą czasami nawet sami kontrolować satelity, szybko analizując zdjęcia w poszukiwaniu celów i wtedy otwierać ogień. Szybki dostęp do zdjęć satelitarnych pozwala im również zweryfikować, które cele zostały trafione i w razie potrzeby otworzyć ogień ponownie.
Żołnierze nadal potrzebują zgody dowódców na ataki, by zmniejszyć ryzyko błędów mniej doświadczonych pilotów. Obecnie jednak proces ten jest znacznie uproszczony.

Te rozwiązania wspierają wysiłki Ukraińców w izolacji okupowanego przez Rosję Półwyspu Krymskiego. Ostatnie ataki dokonane dzięki zdjęciom satelitarnym zniszczyły terminale promowe, których Rosja potrzebuje do zapewniania dostaw na półwysep oraz tras logistycznych, potrzebnych do zapewniania pożywienia i broni żołnierzom walczącym w południowej Ukrainie.
W czerwcu żołnierze z ukraińskiego 422. samodzielnego oddziału systemów bezzałogowych użyli zdjęć satelitarnych do ataków na kilka instalacji w okupowanym obwodzie zaporoskim, które Rosja wykorzystuje do zakłócania sygnału ze Starlinków, niezbędnych do nawigacji dronów. Oddział wziął ostatnio również udział w operacji mającej na celu zniszczenie m.in. kilku drogich rosyjskich systemów obrony powietrznej na Krymie.
– To niezwykle pomocne wsparcie – mówi major Mykoła Kolesnyk, dowódca oddziału.
Ukraina-Rosja. Zdjęcia satelitarne do niedawna były towarem deficytowym
Wojna w Ukrainie w dużej mierze utknęła w krwawym martwym punkcie, więc jakikolwiek postęp na polu bitwy coraz bardziej zależy od nowych technologii, które mogą dać jednej ze stron przewagę. Drony, zarówno powietrzne, jak i lądowe czy morskie, stały się najefektywniejszym sposobem zabijania lub ranienia wrogów.
Mniej efektywna jest natomiast technologia do znajdywania wrogów. Drony zwiadowcze, znane jako ISR, mogą zostać zestrzelone lub ich sygnał może zostać zakłócony. Ich zasięg jest ograniczony, tak samo jak obszar, który mogą zbadać.
Przestrzeń kosmiczna staje się kolejną linią frontu.
Ukraińcy wykorzystywali zdjęcia satelitarne dostarczane im przez zaprzyjaźnione rządy lub firmy komercyjne do walki przeciwko Rosji jeszcze przed inwazją z 2022 roku. Jednak do niedawna był to towar deficytowy. Tylko wysocy rangą dowódcy mieli do nich dostęp. A i on był ograniczony i narażony na zakłócenia. Przykładowo w marcu 2025 prezydent Donald Trump nakazał, by Pentagon przestał dzielić się zdjęciami satelitarnymi z Ukrainą, chociaż ostatecznie decyzja ta została zmieniona.
Satelity skanują pole bitwy. To duża pomoc dla armii
Mniej więcej w ciągu ostatniego roku dostęp do zdjęć satelitarnych dostarczanych przez rząd USA i prywatne firmy znacząco się zwiększył. Vantor, firma komercyjna współpracująca z Ukrainą od lat, wystrzeliła ostatnio sześć nowych satelitów, co oznacza, że obecnie ma ich 10. Jej urządzenia mogą obserwować nawet 7 mln kilometrów kwadratowych planety dziennie. To wystarczająco, by wiele razy przeskanować ukraińskie pole bitwy – mówi Will Cocos, dyrektor ds. transformacji w tej firmie.

Satelity mogą zapewniać zdjęcia tego samego obszaru nawet 15 razy dziennie, co pozwala żołnierzom szukać subtelnych zmian w terenie, które mogą wskazywać na możliwą obecność rosyjskich celów.
Co ważniejsze dla ukraińskich postępów na froncie, to szerszy dostęp do żołnierzy na linii frontu – mówi Cocos.
Zdjęcia mogą się pojawić nawet w ciągu 15 minut, chociaż najczęściej zajmuje to kilka godzin. To jednak ciągle ogromny postęp w porównaniu do niedawnej przeszłości, gdzie trwało to czasami kilka dni.
– Ostatecznie dajemy im dostęp do satelitów i to oni mówią, jakich zdjęć potrzebują – tłumaczy Cocos.
Satelity zmieniły wojnę w Ukrainie. „Nie widzieliśmy czołgu od pół roku”
Wykorzystanie dronów zmieniło obraz pola bitwy. Nie ma już dużej koncentracji broni, hubów logistycznych i grup żołnierzy, które mogłyby zostać z łatwością zauważone i stać się celem.
– Nasz oddział nie widział czołgu od sześciu miesięcy. Te, które mają, są schowane w schronach – mówi Kolesnyk.
Kolesnyk nalegał na spotkanie w linii drzew na przedmieściach Zaporoża w południowej Ukrainie zamiast w posterunku dowództwa w samym mieście z obawy przed krążącymi nad głową dronami.
Komercyjne firmy mające satelity przechowują ogromne archiwa zdjęć, co pozwala dowódcom na froncie obserwować niewielkie zmiany w terenie – ślady kół na polu, przewrócone drzewa, świeżo wykarczowany teren – które mogą wskazywać na ukrycie celu w danym miejscu.
– Ogólnie to rewolucja w technologii wojskowej – twierdzi Robert Tollast, ekspert wojskowy w londyńskim think tanku Royal United Services Institute.
„Nic nie może ci pomóc”
W linii drzew dwaj ukraińscy operatorzy dronów obserwują dom z Rosjanami, czekając na potwierdzenie celu.
Żołnierz znany jako Teplo pokazuje na swoim telefonie nagranie z ostatniego ataku z wykorzystaniem pomocy satelitarnej. Widać na nim gęsty zagajnik drzew w obwodzie chersońskim, bez wyraźnych celów wojskowych. Jednak po zbadaniu zdjęć satelitarnych na przestrzeni tygodni żołnierze odkryli ślady kół prowadzące do zagajnika, których nie było widać na wcześniejszych zdjęciach.
Na kolejnym nagraniu widać już, jak zagajnik przeobraża się w piekielny krajobraz płonących pojazdów.

– To idealna operacja. Dosyć przerażające. Nic nie może ci pomóc – mówi Teplo.
Na skraju pola jest niezwykle spokojnie. Dźwięki świerszczy tylko czasami przerywają odległe odgłosy wybuchów. Mimo to piloci tkwią w napięciu, czujni w obawie przed wrogimi dronami. Każdy nietypowy dźwięk sprawia, że się wzdrygają. Pilot znany jako Tikhi ma obandażowaną dłoń po ostatnim spotkaniu z rosyjskim dronem FPV.
Pierwsza próba ataku na dom z rosyjskimi pilotami została zakłócona przez rosyjskie bombardowanie. Drony Shahed i potężne bomby szybujące przecięły niebo. Ukraiński sprzęt używany do zakłócania sygnałów GPS w rosyjskiej broni również nie pozwala ukraińskiemu zespołowi na wystrzelenie własnej broni.
Kilka nocy później było ciszej i zespół w końcu mógł uderzyć.
Zdjęcie satelitarne po ataku pokazało skalę zniszczeń: dwie duże dziury w dachu domu.
Autor: Michael Schwirtz
Artykuł został w oryginale opublikowany na łamach „The New York Times”.
© 2026 The New York Times Company
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz













