Do Prokuratury Krajowej trafił projekt wniosku o odebranie immunitetów Szymonowi Hołowni i Michałowi Kobosce. Obaj mają usłyszeć zarzuty w ujawnionej przez „Newsweeka” aferze Collegium Humanum. Dla rządzącej koalicji to olbrzymi kłopot. — On niestety tak ma, że od razu widzi w tym robotę służb, spisek albo zamach stanu. A potem się dziwi, że to się rozkręca i musi się tłumaczyć” — mówi o Hołowni jeden z polityków koalicji.
Po miesiącach pisania i poprawiania wniosków prokuratorzy ze Śląska wysłali do Warszawy projekty wniosków o uchylenie immunitetów. Jeden — o ile tak zdecyduje Prokurator Generalny — trafi do Sejmu, a drugi do Parlamentu Europejskiego.
O tym, że wnioski są już gotowe, poinformował TVN24. I tu zaczynają się poważne schody. Dla całej koalicji rządzącej odebranie immunitetu byłemu marszałkowi Sejmu to poważny problem. Nieważne, że od ponad roku między Hołownią a Tuskiem układa się nienajlepiej, a Hołownia w dodatku przestał być szefem partii i wpadł w polityczne turbulencje. Ważne, że był marszałkiem Sejmu tej koalicji i jednym z jej liderów. Głosowanie za odebraniem mu immunitetu będzie dla polityków rządzącej koalicji nie lada wyzwaniem.
— Najlepiej byłoby — jeśli wniosek trafi do Sejmu — żeby sam się zrzekł immunitetu. Tylko nie mam przekonania, że w tym kierunku akurat Szymon będzie chciał iść — mówi poseł Koalicji Obywatelskiej.
Szymon Hołownia nie studiował na Collegium Humanum? Problem jest inny
Szymon Hołownia — od kiedy jego nazwisko padło w sprawie Collegium Humanum — przekonuje, że nigdy tam nie studiował. Ba, nawet nie miał woli studiowania. Tyle że na tym polega cały problem — wielu polityków było zapisanych na Collegium Humanum, ale niewielu realnie studiowało na tej uczelni. Tymczasem wszystkie dokumenty, jakimi dysponują śledczy, wskazują, że Michał Kobosko we własnym imieniu i w imieniu Szymona Hołowni starał się o „indywidualny tok studiów” na CH.
Dla obu panów wyjątkowo kłopotliwe są też wnioski, jakie śledczy wyciągnęli z innych zeznań. „Indywidualny tok studiów”, jak zeznali zarówno były rektor, jak i inni oskarżeni, oznaczał po prostu bardzo szybką ścieżkę studiów. A mówiąc już zupełnie wprost — otrzymanie dyplomu bez studiowania w ogóle.
Także Michał Kobosko wielokrotnie deklarował, że nigdy nie studiował w Collegium Humanum. Miał taki zamiar, ale po przyjrzeniu się szkole — jak twierdzi — uznał, że studia tam nie wyglądałyby dobrze w CV.
— Byłego rektora tej uczelni spotkałem w sumie dwa lub trzy razy w sytuacjach służbowych. Nie utrzymywałem z nim prywatnych relacji. Byłem zachęcany i zapraszany do aktywnego podjęcia płatnych studiów na CH. Nabrałem jednak dużych wątpliwości co do jakości tych studiów, na podstawie własnych obserwacji oraz na podstawie informacji, które otrzymałem ze środowisk akademickich i politycznych. Dlatego nie rozpocząłem studiów ani nie wniosłem żadnych opłat z tytułu czesnego. W związku z powyższym tym bardziej nie ukończyłem żadnych studiów ani nie odebrałem żadnego dyplomu CH — odpowiadał na nasze pytania już dwa lata temu.
Szymon Hołownia obrał inną taktykę. Też mówi, że chciał dokończyć studia zaczęte dawno temu na SWPS, ale w końcu z oferty CH nie skorzystał. Jednak do tego dodaje wątek polityczny. W skrócie: ma to być toczona przeciwko niemu gra koalicjantów (głównie Tuska), prokuratorów Ziobry (głównie byłego naczelnika PZ w Katowicach Tomasza Tadli) i liberalnych mediów (wśród nich m.in. „Newsweeka”).
Sprawa Szymona Hołowni to potężny kłopot dla Donalda Tuska
— Jego nerwowość w tej sprawie jest dziecinna i zupełnie bez sensu. On niestety tak ma, że od razu widzi w tym robotę służb, spisek albo zamach stanu. A potem się dziwi, że to się rozkręca i musi się tłumaczyć. Buduje coraz bardziej skomplikowane scenariusze, zamiast normalnie powiedzieć: „będzie wniosek, będzie decyzja, nie mam nic do ukrycia” — kręci głową polityk lewicy.
Co do jednego Hołownia ma rację — sprawa jego immunitetu jest sprawą polityczną. Tyle że wbrew ocenie Hołowni jest dla Donalda Tuska potwornie niewygodna. Afera Collegium Humanum jest wiązana z PiS. To za rządów PiS uczelnia miała wsparcie prominentnych polityków partii rządzącej, gwiazd TVP, ministra nauki i mogła działać właściwie bez kontroli. A jednak „w stajni” Pawła C. pojawiło się także bardzo wielu polityków obecnie rządzącej koalicji i przez tę koalicję wspieranych.
Na liście studentów Collegium Humanum jest wiceminister spraw wewnętrznych Magdalena Roguska, jest lider świętokrzyskiej KO Artur Gierada, czy wiceminister rodziny Aleksandra Gajewska. Ich dyplomy nie budzą jednak wątpliwości śledczych.
W sprawie Szymona Hołowni prokuratorzy potrzebowali dowodu, że nie było to „tylko takie gadanie”. Tym dowodem miał być podpis Szymona Hołowni, którego szukali w Urzędzie Gminy w Otwocku. Dlaczego akurat tam, a nie w Sejmie? Bo Hołownia jest mieszkańcem gminy i podpisywał tam dokumenty związane z jego nieruchomością. Śledczy chcieli zbadać te podpisy, a nie te, które składał jako marszałek Sejmu. Jak usłyszeliśmy od naszych informatorów, chodziło o to, żeby był to „podpis swobodny”, a nie „urzędowy”. Taki materiał śledczy uzyskali pod koniec zeszłego roku i wtedy zaczęli przygotowywać odebranie immunitetów byłemu marszałkowi Sejmu i jego byłemu zastępcy.
Wniosek przekazany z Prokuratury Krajowej do Prokuratora Generalnego trafi do marszałka Sejmu. Następnie zajmie się nim komisja regulaminowa, a potem dopiero trafi na salę plenarną. To o tyle komplikuje polityczne życie Szymona Hołowni, że pojawiły się ostatnio informacje, że miałby jednak wejść do rządu i ponownie stanąć na czele Polski 2050. Trudno powołać na ministra kogoś, komu prokuratura chce postawić zarzuty. Zwłaszcza że nie jest to „ziobrowa” prokuratura, tylko „żurkowa” a zarzuty nie dotyczą spraw związanych bezpośrednio z polityką.