-
Ranny niedźwiedź brunatny po postrzeleniu uciekł do lasu w rejonie Borysowa i nie został odnaleziony przez trzy tygodnie.
-
Na Białorusi od 1 lipca 2025 r. ponownie dopuszczono polowania na niedźwiedzie brunatne po prawie 100 latach zakazu, ograniczając roczny odstrzał do 47 osobników.
-
Dane dotyczące liczebności niedźwiedzi brunatnych na Białorusi wykazują duże wahania, a metody monitoringu budzą wątpliwości przyrodników.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Niedźwiedź po oddaniu strzału uciekł do lasu i od około trzech tygodni pozostaje na wolności. W związku z sytuacją mieszkańcom okolicznych miejscowości zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności i w miarę możliwości unikanie terenów leśnych.
Białoruś. Postrzelono niedźwiedzia, ranny drapieżnik uciekł do lasu
Do zdarzenia doszło na terenie łowiska Białoruskiego Towarzystwa Myśliwych i Wędkarzy, w pobliżu wsi Hareły Ług niedaleko Borysowa. Jak informują lokalne media, myśliwi ranili niedźwiedzia, ale zwierzę zdołało uciec i ukryło się w lesie. Nie udało się go dotychczas odnaleźć.
Władze i służby apelują do mieszkańców o ostrożność, szczególnie w okresie sezonu grzybowego, kiedy w lasach przebywa więcej osób.
Polowanie na niedźwiedzie brunatne na Białorusi jest znów legalne. Decyzja o przywróceniu polowań na niedźwiedzie brunatne na Białorusi od 1 lipca 2025 roku zakończyła wieloletni zakaz obowiązujący od lat 30. XX w., co wywołało duże kontrowersje wśród ekologów ze względu na niepewne dane o liczebności gatunku.
Decyzję o ponownym odstrzale podjęto po aktualizacji Czerwonej Księgi. Niedźwiedź brunatny zachował status gatunku chronionego, ale jednocześnie wprowadzono możliwość tzw. kontrolowanego odstrzału. W ramach obowiązujących limitów można odstrzelić do 47 osobników rocznie. Pierwszy niedźwiedź po wprowadzeniu nowych przepisów został zastrzelony 4 lipca 2025 r.
Białoruś przywróciła polowania na niedźwiedzie po niemal 100 latach
Pomysł przywrócenia możliwości polowania na niedźwiedzie popierał m.in. były minister spraw wewnętrznych Ihar Szuniewicz. Opowiadał się on za usunięciem niedźwiedzia brunatnego z Czerwonej Księgi. Później wraz z żoną uczestniczył również w losowaniu pozwolenia na odstrzał.
-
Polityka niszczy niedźwiedzie na Słowacji. Naukowcy nie mają wątpliwości
Decyzja o dopuszczeniu polowań spotkała się z krytyką ekologów i części ekspertów. Ich zdaniem problemem jest przede wszystkim brak precyzyjnych danych dotyczących rzeczywistej liczebności niedźwiedzi brunatnych na Białorusi. Podobną kwestię podnoszą zresztą ekolodzy z Rumunii czy Słowacji, gdzie podaje się jedynie przypuszczalne liczby zwierząt.
Wątpliwości budzą także stosowane metody szacowania populacji, które mogą prowadzić do znacznych rozbieżności w wynikach.
Ile niedźwiedzi żyje na Białorusi?
Białoruskie Towarzystwo Myśliwych i Wędkarzy twierdzi, że populacja niedźwiedzia brunatnego w kraju systematycznie rośnie. To właśnie wzrost liczebności miał być jednym z argumentów przemawiających za ponownym dopuszczeniem polowań.
Statystyki dotyczące populacji budzą jednak poważne wątpliwości. Zdaniem naukowców przedstawiane dane wskazują na wyjątkowo gwałtowne i trudne do wyjaśnienia zmiany liczebności zwierząt.
W latach 60. XX w. na terenie ówczesnej BSRR żyło zaledwie około 60-80 niedźwiedzi brunatnych. W 1981 r. gatunek objęto najwyższym poziomem ochrony w ramach Czerwonej Księgi, a jego populacja przez kolejne dekady pozostawała niewielka.
Późniejsze statystyki zaczęły jednak wykazywać bardzo duże wahania. Według dostępnych danych od 2010 do 2019 r. wskazywano mniej niż 100 niedźwiedzi. W 2019 r. liczba spadła do 19.
Nagle w 2021 r. liczebność populacji miała wzrosnąć do około 580 osobników. Według danych z 2026 roku na Białorusi może żyć już od 700 do 900 niedźwiedzi brunatnych.
Największą część populacji mają stanowić zwierzęta występujące w obwodzie witebskim – około 74 proc. Kolejne 23 proc. przypadać ma na obwód miński.
Zgodnie z obowiązującymi zasadami monitoring niedźwiedzi na Białorusi prowadzony jest przede wszystkim przez leśników i pracowników gospodarstw łowieckich, co budzi ogromne wątpliwości przyrodników. Wśród niezależnych ekspertów takie dane budzą wiele wątpliwości co do rzetelności.














