-
NFZ chce rozliczać zapobieganie, a nie leczenie
-
NFZ chce zmobilizować przychodnie. Nie wszystko zależy jednak od lekarzy
Od października może zmienić się sposób finansowania części przychodni POZ – wskazuje „Dziennik Gazeta Prawna”. NFZ chce, aby wysokość przekazywanych im środków zależała nie tylko od liczby zapisanych pacjentów, lecz także od wyników osiąganych w wybranych obszarach opieki.
Takie rozwiązanie przewiduje projekt zarządzenia prezesa NFZ z 4 sierpnia 2026 r., który przeszedł już etap konsultacji, ale na razie nie został ostatecznie przyjęty.
NFZ chce rozliczać zapobieganie, a nie leczenie
Fundusz chce oceniać przychodnie m.in. pod kątem liczby pacjentów zgłaszających się na badania profilaktyczne. Pod uwagę ma być brana również liczba porad przypadających na pacjenta, udział teleporad, wizyt domowych oraz czynności związanych z wystawianiem recept.
Jednak nie każdy słabszy wynik musi od razu oznaczać mniej pieniędzy. Część wskaźników ma na początku służyć jedynie obserwacji, natomiast dla pozostałych przewidziano określone progi i współczynniki, np. 0,9 lub 0,95, które mogą obniżyć finansowanie przypisane do danej grupy pacjentów.
Projekt zakłada przy tym okres przejściowy. Choć nowe zasady mają obejmować świadczenia udzielane od 1 lipca 2026 r., do końca września wszystkie współczynniki pozostają na poziomie 1, niezależnie od wyniku przychodni.
Później mechanizm zacznie już realnie wpływać na wysokość finansowania, a przypisany placówce współczynnik ma być stosowany przez 12 miesięcy od miesiąca następującego po publikacji wskaźników przez NFZ. Oznacza to, że słabszy wynik może przez dłuższy czas zmniejszać wypłacane środki.
NFZ chce zmobilizować przychodnie. Nie wszystko zależy jednak od lekarzy
Fundusz chce odejść od sytuacji, w której wysokość finansowania POZ zależy przede wszystkim od liczby pacjentów zapisanych do danej placówki. Nowy mechanizm ma sprawić, że większe znaczenie będą miały również efekty opieki. W założeniu ma to zachęcać placówki do poprawy tych obszarów, które NFZ uznaje za szczególnie istotne.
Jednym z najważniejszych problemów, na które ma odpowiadać system, jest niski udział pacjentów w badaniach profilaktycznych. POZ powinien identyfikować osoby kwalifikujące się m.in. do mammografii, badań w kierunku raka szyjki macicy czy raka jelita grubego, a następnie przypominać im o dostępnych świadczeniach.
Powiązanie takich wyników z finansowaniem ma skłonić przychodnie do bardziej aktywnego docierania do pacjentów, którzy z badań nie korzystają. Podobnie NFZ chce analizować udział teleporad i wizyt domowych, aby wychwytywać placówki, w których sposób udzielania świadczeń wyraźnie odbiega od przyjętych wartości.
Problem polega na tym, że nie wszystkie oceniane wyniki zależą wyłącznie od działań przychodni. Lekarz może zachęcać do badania i wyjaśniać jego znaczenie, ale ostateczna decyzja należy do pacjenta, a część osób wykonuje diagnostykę prywatnie, przez co informacja nie zawsze trafia do danych wykorzystywanych przez NFZ.
Znaczenie ma również dostępność badań w danym regionie – jeśli na diagnostykę trzeba długo czekać, przychodnia może osiągnąć gorszy wynik mimo prawidłowego kierowania pacjentów. Organizacje lekarzy rodzinnych wskazywały więc w uwagach do projektu, że system powinien uwzględniać także takie czynniki i w większym stopniu oceniać te elementy, na które sama placówka ma rzeczywisty wpływ.
-
Tysiące dłużników ZUS odetchną z ulgą. Rząd szykuje umorzenie należności
-
Zamieszanie z alertami RCB. Padła deklaracja ministra. „Będą działały lepiej”











