Marian Kmita to wieloletni dyrektor Polsatu Sport i dotychczasowy wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego. To właśnie jego wybrano, jako człowieka na czele polskiego ruchu olimpijskiego.
Radosław Piesiewicz został za to odwołany z funkcji szefa PKOl.
Przypomnijmy, że były szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, został 27 sierpnia b.r. zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Akcja miała związek ze śledztwem w sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto. Tego samego dnia usłyszał zarzuty.
Dwa dni później Sąd Rejonowy Katowice-Wschód uwzględnił wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Radosława Piesiewicza. Były prezes PKOl spędzi w areszcie trzy miesiące.
Marian Kmita o przyszłości PKOl. Padły słowa ws. Sławomira Nitrasa
Kmita mógł liczyć na najbardziej liczącą się frakcję w zarządzie PKOl. A to było kluczowe w kontekście poparcia i wyboru właśnie tego wiceprezesa na następcę Piesiewicza. Na jakiej podstawie Piesiewicz stracił nadal pełnione stanowisko? Mowa o art. 21 Statusu PKOl. Wskazuje on sytuację „niemożności pełnienia funkcji przez Prezesa PKOl”.
Nowy prezes, który właśnie rozpoczął działania mające na celu uzdrowienie polskiego ruchu olimpijskiego, zdradził, jak wygląda sytuacja związana z obecnymi realiami finansowymi PKOl. Czy pieniędzy faktycznie starczy tylo do końca września 2026?
– No nie jest taka zła. Pieniędzy wystarczy do końca roku, ale to nie znaczy, że jest dobra. Do końca roku długi, które trzeba spłacić, to jest około 3,5 miliona złotych. I dodatkowo trzeba znaleźć milion złotych na utrzymanie PKOl-u na każdy miesiąc. Czyli razem to jest 6,5 miliona – powiedział Kmita w rozmowie dla TVP Sport.
– Aktywność, będziemy rozmawiać. Chcemy odbudować wizerunek. Myślę, że od wczoraj mamy szansę. Rozmowy z zupełnie innego pułapu, z innej pozycji, ze sponsorami państwowymi i prywatnymi. To jest jedno […] Liczę na mądrość tych, którzy do tej pory byli zaangażowani w sponsorowanie polskiego sportu. I że to, co się wydarzyło wczoraj, jest dla tych, którzy nie mają takich fobii, jak były minister Nitras. To, że to jest otwarcie, które jest wiarygodne – skwitował nowy prezes PKOl.
Kmita jest krytykowany przez byłego ministra sportu Sławomira Nitrasa w głównej mierze za to, że był „człowiekiem Piesiewicza”, wspierającym byłego już prezesa PKOl.
Nowo wybrany prezes będzie sprawował swoją funkcję do kwietnia 2027 roku.














