-
Szacuje się, że ok. 7 mln mieszkańców Polski nie płaci za gospodarkę odpadami, co skutkuje stratami dla gmin rzędu 2,5 mld zł rocznie.
-
Samorządy mierzą się z rosnącymi kosztami systemu odpadowego, co prowadzi do podwyżek opłat dla mieszkańców lub koniecznością dopłat ze środków własnych.
-
Szczelniejsze systemy opłat śmieciowych, np. rozliczanie według zużycia wody, rodzą wątpliwości prawne – spółdzielnie zaskarżają je do sądów.
-
Rząd cały czas nie przyjął ustawy o rozszerzonej odpowiedzialności producentów, która według szacunków mogłaby przekazywać samorządom nawet 5 mld zł rocznie na gospodarkę odpadami.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
„W Polsce nadal część mieszkańców nie płaci za gospodarkę odpadami komunalnymi” – przypomniał w rozmowie z Portalem Samorządowym Jakub Tyczkowski, prezes Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań.
Według cytowanych przez niego szacunków opłaty za śmieci nie płaci nawet 7 mln mieszkańców w Polsce. Przyjmując nawet niską stawkę ok. 30 zł za miesiąc, dawałoby to dodatkowo aż 2,5 mld zł – wylicza Tyczkowski.
Ekspert miał na myśli prawdopodobnie raport Instytutu Ochrony Środowiska opublikowany w 2022 r. z danymi z 2020 r. Wyliczono w nim różnicę pomiędzy liczbą mieszkańców polskich gmin (wówczas ok. 35,5 mln) a liczbą mieszkańców według tzw. deklaracji śmieciowych, które są podstawą do wyliczania stawek opłaty śmieciowej (ok. 28,9 mln).
Różnica wyniosła ok. 6,6 mln – to znaczy, że tyle osób jest poza systemem opłat za gospodarowanie odpadami. Gminy na tym cierpią, bo muszą dosypywać pieniędzy na gospodarkę odpadami. Z drugiej strony samorządom ciężko jest też dochodzić swoich prawa, bo mieszkańcy unikający opłat zasłaniają się np. przepisami o RODO.
Samorządy próbują omijać ten problem, wprowadzając np. opłatę śmieciową za całe gospodarstwo domowe lub odnosząc się do zużycia wody (z proporcji można wyliczyć, ile osób faktycznie mieszka w danym lokalu). Drugi ze sposobów jednak też jest kwestionowany pod kątem prawnym – niektóre spółdzielnie, np. w Lublinie, już zaskarżyły takie uchwały do sądu.
Jeszcze innym wyjściem miało być naliczanie opłaty proporcjonalnie tylko za te śmieci, które sami wytworzymy, po ich zważeniu. Taki pomysł miało przez chwilę Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Projekt został jednak zażegnany.
Samorządy: pieniędzy nie ma, opłaty śmieciowe będą rosnąć
Samorządowcy mówią bez ogródek: to oznacza kolejne podwyżki opłat dla mieszkańców.
System gospodarki odpadami w Polsce doszedł do ściany i znalazł się na granicy wydolności. Koszty rosną w tempie, którego nie da się zaakceptować społecznie, a jedynym dostępnym sposobem ich bilansowania są kolejne podwyżki dla mieszkańców
W latach 2013-2024 roczne koszty obsługi systemu odpadowego w samych miastach UMP wzrosły aż o 565 proc. – z 458 mln zł do ponad 3 mld zł. W skali całego kraju średni koszt odbioru i zagospodarowania jednej tony odpadów wzrósł o 62 proc. w zaledwie cztery lata (z 563 zł w 2019 r. do 914 zł w 2023 r.).
Samorządowcy nie uderzają nawet w system kaucyjny, który „zabrał” im cenne tworzywa ze zbieranych od mieszkańców worków na śmieci. Większym problemem jest jakość surowca, na którą – jak ubolewają włodarze – miasta i gminy nie mają żadnego wpływu.
Wyjściem miała być ustawa o rozszerzonej odpowiedzialności producentów zmuszająca firmy produkujące np. wodę w butelkach do sprzedawania jej w lepszej jakości opakowaniach. W przeciwnym razie przedsiębiorcy płaciliby wyższe opłaty za wprowadzanie opakowań. Szacunki mówią, że byłoby to nawet 5 mld zł rocznie, które trafiałyby m.in. właśnie do samorządów na gospodarkę odpadami.
Problem dotyczy tak samo największych miast, jak i tych średnich: system przestał się bilansować (…) samorządy muszą łatać tę lukę podwyżkami opłat dla mieszkańców, co budzi całkowicie zrozumiały opór społeczny lub dopłacać ze środków własnych, które mogłyby być przeznaczone np. na budowę nowych dróg, czy remonty infrastruktury

– Nie może być tak, że odpowiedzialność biznesu za produkt kończy się w momencie jego sprzedania. Jeśli firma wprowadza na rynek opakowanie, które jest drogie lub niemożliwe do poddania recyklingowi, to kosztów tej decyzji nie mogą ponosić gminy i mieszkańcy – dodaje Małgorzata Izdebska.
Niestety odpowiedniej ustawy nadal nie ma. Jest ona obecnie przedmiotem sporu między kilkoma ministerstwami. Resort finansów zastanawia się, skąd wziąć pieniądze m.in. na dodatkowe etaty w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, zaś resort rolnictwa obawia się zbyt wysokich kosztów dla producentów żywności.
W sierpniu „Rzeczpospolita” podawała, że ustawa o ROP (o numerze UC100) prawdopodobnie już nie zostanie uchwalona w tej kadencji Sejmu. Według zaleceń KE przepisy powinny działać w Polsce już od trzech lat.
Kiedy wejdą w życie? To rozstrzygnie się być może już na najbliższych posiedzeniach rządu. Do tego czasu jedno jest pewne – za wywóz i recykling śmieci będą płacić przede wszystkim uczciwi mieszkańcy miast i gmin. I to coraz więcej.














