Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie, który był sygnalistą w sprawie Dawida Kacprzyka, jest obecnie w sporze z placówką o 531 tysięcy złotych. Miał on być wpisywany na fikcyjne dyżury oraz dopisywać się do zabiegów, które wykonywali inni lekarze.
Były ordynator ma być również oficerem Wojska Polskiego. Obecnie jednak nie pracuje. Jak przekazał dziennik, został zwolniony z powodu unikania pracy w Centralnej Wojskowej Komisji Lekarskiej (CWKL).
Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego. Nowe informacje na temat sygnalisty
„GW” poinformowała, że lekarz awansował na specjalnie utworzone stanowisko w CWKL. Później pozostawał jednak poza służbą. Fakt ten miał być na bieżąco raportowany Żandarmerii Wojskowej. Sam zainteresowany twierdził – jak podaje dziennik- że „do pracy pozwolił mu nie przychodzić Mariusz Błaszczak„.
Były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie ma być ponadto zamieszany w sprawę handlu dyplomami MBA. Jak informował Onet, miał on pomagać w dostarczeniu dokumentów Roberta Lewandowskiego na uczelnię, z której piłkarz uzyskał dyplom.
Sprawa Lewandowskiego ma łączyć się z kolei z osobą dr. Zbigniewa D., który oferował dyplom łódzkiej Uczelni Nauk Społecznych za 2,5 tys. zł, bez konieczności uczęszczania na zajęcia i zdawania egzaminów.
Szpital Południowy w Warszawie. Mec. Lewandowski chce bronić sygnalisty
W związku z wątpliwościami, które pojawiają się wokół osoby sygnalisty, w sieci rozgorzała dyskusja. Głos w niej zabrał m.in. Bartosz Arłukowicz – europoseł KO i były minister zdrowia.
„Pan dr Emil zagrał w niebezpieczną grę. Albo jeszcze o tym nie wie albo już powinien się domyślać, że chłopaki wciągnęli go w twardą rozgrywkę. Na końcu zostanie sam z pytaniami, na które będzie musiał sam odpowiedzieć. A pytań do pana doktora jest coraz więcej” – napisał polityk.
Odpowiedział mu mecenas Bartosz Lewandowski. „Czy teraz wobec lekarza-sygnalisty prokurator rozpocznie jakieś śledztwo? Czy tylko Pan tak straszy innego lekarza?” – pytał adwokat związany z Ordo Iuris.
Jak zadeklarował on w kolejnym wpisie, jeżeli prokuratura podejmie działania wokół byłego ordynatora ze Szpitala Południowego w Warszawie, będzie „go reprezentował pro bono w tej sprawie”.
„Haniebne jest to, że lekarza straszy członek tej skompromitowanej formacji politycznej i do tego lekarz” – dodał, wskazując na wpis Bartosza Arłukowicza.
Media: Trzaskowski otrzymał informację o nieprawidłowościach
Przypomnijmy, że – jak wynikało z tekstu opublikowanego przez portal Zero – Rafał Trzaskowski otrzymał informację o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym w Warszawie niemal rok przed tym, jak sprawa ta trafiła do mediów – w lipcu 2025 roku.
Ówczesny ordynator chirurgii o problemach na SOR-ze miał poinformować najpierw odwołaną niedawno dyrektor szpitala Annę Łukasik oraz jednego z członków rady nadzorczej.
Kiedy nie doczekał się odpowiedzi, miał zwrócić się do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego poprzez komunikator internetowy i poprosić o spotkanie.
Dziennikarze relacjonują, że polityk wiadomość na komunikatorze internetowym otrzymał i na nią odpowiedział, prosząc o informację na piśmie. Do informacji odniósł się sam prezydent Warszawy.
„Codziennie dostaję setki wiadomości. Z przeróżnych źródeł. Nie z każdą wiadomością jestem w stanie się zapoznać. A prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji” – przekazał polityk Koalicji Obywatelskiej.
Jak argumentował Trzaskowski, tego typu nieprawidłowości powinno się zgłaszać, korzystając z formalnych ścieżek – pisemnego zawiadomienia właściwych organów, w tym prokuratury, albo procedury zgłoszeń dla sygnalistów. „Z mojej wiedzy wynika, że szpital jest w poważnym sporze prawnym z byłym ordynatorem” – dodał Trzaskowski.
Warszawa. Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, w tle politycy KO
Sama sprawa nieprawidłowości w Szpitalu Południowym poruszyła polską scenę polityczną na początku tygodnia, kiedy na jaw wyszła kwestia ogromnych zarobków Dawida Kacprzyka, radnego KO i koordynatora SOR-u w placówce.
29-letni lekarz, będący ciągle w trakcie specjalizacji, w ciągu roku osiągnął dochód na poziomie 1,6 mln złotych. Ponadto portal Zero ustalił, że na SOR-ze w Szpitalu Południowym politycy Koalicji Obywatelskiej byli przyjmowani poza kolejką i mogli korzystać z tzw. saloniku VIP.
Po ujawnieniu tych informacji Kacprzyk zrezygnował zarówno z członkostwa w KO, jak i mandatu radnego, szpital rozwiązał z nim także umowę. Konsekwencje nie ominęły także władz szpitala. Rafał Trzaskowski ogłosił odwołanie rady nadzorczej placówki, a premier Donald Tusk zwrócił się do NIK o przeprowadzenie kontroli.


