-
Wiceminister obrony Cezary Tomczyk potwierdził, że alerty RCB w sprawie zagrożenia rosyjskimi dronami były zgodne z procedurami.
-
Mieszkańcy województwa lubelskiego otrzymali powiadomienia o zagrożeniu atakiem z powietrza i usłyszeli syreny alarmowe.
-
Śledztwo wykazało, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły 21 rosyjskie drony, a część z nich została zestrzelona.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Treść komunikatu ustalają służby i wynika ona z procedur. Nikt „na piechotę” nie pisze jednego i drugiego komunikatu, tylko wynika to z alarmów, które są przesyłane do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i RCB formułuje na tej podstawie komunikat – tłumaczył.
Prowadzący rozmowę dopytywał gościa, czy sobotni alert o „ataku z powietrza”, który dostali mieszkańcy woj. lubelskiego, był prawidłowy. – Był prawidłowy. Był zgodny z procedurami przyjętymi przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa – odparł.
„Lepiej dmuchać na zimne”. Wiceszef MON tłumaczy się z alertów RCB
– Było zagrożenie z powietrza, dlatego że blisko naszej granicy operowały rosyjskie drony. Byłem wtedy w centrum operacyjnym, byłem w kontakcie z dowódcą operacyjnym i najwyższymi władzami w państwie – relacjonował sobotnie wydarzenia Cezary Tomczyk.
– W związku z tym powiaty przygraniczne mogły w ciągu kilku minut być zagrożone. Lepiej dmuchać na zimne, trzeba informować społeczeństwo, a my musimy się wszyscy przyzwyczaić do tego, że będą się pojawiały tego typu komunikaty i robić wszystko, żeby polskie społeczeństwo było przygotowane i przeszkolone – zaznaczył wiceminister.
Tomczyk przypomniał, że ruszyła już kampania informacyjna Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jej celem jest zwiększenie świadomości obywateli na temat tego, co oznaczają konkretne komunikaty i sygnały alarmowe.
Dodatkowo MSWiA oraz MON wspólnie przygotowały „Poradnik bezpieczeństwa”. – Myślę, że na początku przyszłego roku w każdym domu taka broszura będzie dostępna – zapowiedział minister Marcin Kierwiński. Zachęcił też do pobierania elektronicznej wersji podręcznika.
Rosyjski nalot na Ukrainę. Zawyły syreny w Chełmie i Świdniku
„Zagrożenie atakiem z powietrza. Zachowaj szczególną ostrożność. Stosuj się do poleceń służb” – taki komunikat RCB otrzymała w sobotę część odbiorców w województwie lubelskim. W Chełmie i Świdniku zawyły syreny alarmowe.
Wcześniej wojsko informowało o poderwaniu myśliwców w związku z zagrożeniem atakiem dronami w Ukrainie, a przestrzeń powietrzna wokół lotniska w Lublinie została zamknięta.
Rosyjskie drony nad Polską. Zareagowało wojsko i sojusznicy
W środę w polskiej przestrzeni powietrznej zlokalizowano rosyjskie drony. Tej samej nocy ponad 400 bezzałogowców zaatakowało Ukrainę. W Polsce zestrzelono kilka wrogich maszyn. Na niebie operowały wówczas m.in. jednostki sojusznicze z Holandii i Włoch.
– Prokuratura Okręgowa w Lublinie 8. Wydział do Spraw Wojskowych wszczęła śledztwo w sprawie zaistniałego w nocy z 9 na 10 września na terenie Rzeczypospolitej Polskiej wprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach, polegającego na wykonaniu lotu przy użyciu kilkunastu bezzałogowych statków powietrznych, które przekroczyły granicę państwową Rzeczypospolitej Polskiej bez wymaganego zezwolenia – przekazała w piątek prokurator Jolanta Dębiec.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował w piątek, że według informacji Kancelarii Prezydenta polską granicę przekroczyło 21, a nie 19 rosyjskich dronów, jak informowano wcześniej. Doniesienia te potwierdził szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – W czwartek przekazywałem w Sejmie informację o 19 naruszeniach przestrzeni powietrznej. Później była informacja ze strony wojska, po kolejnej analizie, że mogło dojść do 21 naruszeń przestrzeni powietrznej – zaznaczył.
-
Kosiniak-Kamysz: Rozmawiałem z sekretarzem wojny USA. „Zapewnił mnie”
-
Szef MON w Sejmie o rosyjskich dronach. Na miejscu generałowie Wojska Polskiego


