-
Generał Marek Dukaczewski ostrzega przed nowymi metodami rosyjskiego wywiadu, w tym stosowaniem „agentury proxy” i opłacaniem operacji kryptowalutami.
-
Rosyjski wywiad zleca proste zadania przez internetowe platformy, a osoby wykonujące te zlecenia często nie mają świadomości, kto jest zleceniodawcą i otrzymują wynagrodzenie w kryptowalutach.
-
W Polsce i Norwegii wykrywano działania, takie jak znakowanie pociągów czy zakłócanie sygnału radiowego. Rosja przygotowuje też nowe działania.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– To jest problem całej Europy, w tym Polski – mówi Interii generał Dukaczewski, kiedy dyskutujemy o zwiększonej aktywności wywiadowczej Rosjan. Punktem wyjścia naszej rozmowy jest wywiad, którego w ostatnich dniach dziennikowi „Aftenposten” udzielił Ola Kaldager. To twórca norweskiej sekcji wywiadu zagranicznego E14, działającej do 2005 roku.
Kaldager podkreślił, że obecnie szczególnie aktywne są służby rosyjskie i chińskie oraz że „nigdy wcześniej nie było w Norwegii tylu szpiegów co teraz”. Czy to zdanie można odnieść również do Polski?
– Sądzę, że tak. To, co były szef E14 tak ładnie ujął, dotyczy również zupełnie nowej kategorii aktywności wywiadowczej Rosji. W Norwegii na pewno, ale również u nas – zaznacza generał brygady Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych i były attaché wojskowy w Norwegii. Interii mówi o nowych technologiach i taktykach, wykorzystywanych przez Moskwę.
Rosyjscy szpiedzy w Polsce. „Agentura proxy”
Generał tłumaczy, że Rosjanie korzystają obecnie z tzw. agentury proxy. – Czyli pozyskują do wykonywania bardzo szczególnych zadań ludzi często nie mających świadomości, kto jest prawdziwym zleceniodawcą – wskazuje były szef WSI. Jak to możliwe?
– Jeżeli taki człowiek zostanie zidentyfikowany i wpadnie w ręce kontrwywiadu, tak naprawdę nie wie kto zlecał zadanie. Wie, że otrzymał na którejś z platform społecznościowych propozycję. Obcy wywiad znalazł go, sprofilował i dotarł z ofertą. Była dla niego atrakcyjna, często ze względu na sytuację osobistą. Zaproponowano mu pieniądze za wykonanie prostego zadania – tłumaczy nasz rozmówca.
Generał podaje przykłady zadań, jakie przez internetowych pośredników zleca rosyjski wywiad. – W Polsce było to chociażby malowanie na określonym budynku w określonym mieście jakiegoś napisu. Albo odebranie urządzenia elektronicznego. Jest nim kamera, którą trzeba w dyskretny sposób umieścić przy drodze, np. autostradzie, na której jest ruch pojazdów wojskowych – wymienia Dukaczewski.
Tworzy się zupełnie nowa kategoria agentury, która jest niezwykle trudna do wykrycia. Wszystkie do tej pory rozpoznane metody kontaktu twarzą w twarz, łączności czy składowania materiałów i środków finansowych, już nie istnieją
Podwykonawca nie wie czyja to kamera, z czym jest połączona i do czego ma służyć. – Zamontował, ukrył, dostał pieniądze. Wykonuje kolejne, podobne zadania. Takie stopniowe wciągnie w działania wywiadu sprawia, że tworzy się zupełnie nowa kategoria agentury, która jest niezwykle trudna do wykrycia. Wszystkie do tej pory rozpoznane metody kontaktu twarzą w twarz, łączności czy składowania materiałów i środków finansowych, już nie istnieją – zaznacza generał.
Metody są nowe i to nie tylko kontaktu. Również finansowania agentów.
Kryptowaluty w służbie wywiadu
Marek Dukaczewski przypomina, jak po zamachu na World Trade Center w 2001 roku, Amerykanie wprowadzili nowe, szczegółowe procedury kontroli na przejściach granicznych. Kontrole osobiste i bagażu oraz dokładne badanie przepływu środków finansowych. Działania te miały uszczelnić system i zablokować dopływ pieniędzy do organizacji przestępczych i terrorystycznych.
Natomiast świat się zmienił. – Teraz zupełnie nowym obszarem jest kryptowaluta. Stąd takie naciski, żeby w Unii Europejskiej wprowadzić odpowiednie regulacje kontrole. Dzisiaj to jest środek finansowania świata przestępczego. W przypadku naszego kraju jest potwierdzone, że to środek wykorzystywany przez obce służby właśnie do finansowania operacji proxy – wskazuje generał.
– W kryptowalutach taka agentura dostaje jednorazowe wynagrodzenie za swoją aktywność. Jeśli agent wpadnie, to nie ma żadnych zobowiązań. Nie wie dla kogo pracował, kto płacił, po co malował napisy na ścianach, montował urządzenia przy drodze czy odkręcał śruby przy torowisku. Dzięki krytpowalutom może otrzymać wynagrodzenie bez kontaktu ze zleceniodawcą – podkreśla były szef wywiadu wojskowego.
Dodaje również, że Rosjanie doskonale wiedzą kogo angażować do zadań i jakie zadania zlecać, by oddziaływać na społeczeństwo w Polsce. – Bardzo precyzyjnie wykorzystują słabe punkty społeczeństw różnych krajów. Od wielu lat rozwijają psychologię wywiadowczą. Profilują całe społeczeństwo, obywateli. Znają słabe miejsca, które mogą być wykorzystywane w celu pozyskania ludzi na potrzeby wywiadu rosyjskiego – tłumaczy Dukaczewski.
Rosja na wielu frontach. Od drobnych agentów po arktyczne szlaki
Generał wskazuje też na szeroki zakres działań Moskwy, na przykładzie różnych zadań w Polsce i Norwegii. Pozytywnie ocenia przy tym działania naszych służb w wykrywaniu „agentury proxy”. – Służby same nie ukrywają, że to trudne wyzwanie. Ale jeśli służby mówią, że zagrożenie istnieje, to znaczy, że mają metody do identyfikacji zagrożeń – podkreśla.
Wskazuje przy tym na sytuację, gdy w Polsce zatrzymano grupę ośmiu osób. – Byli to Białorusini, Ukraińcy, Polacy się tam przewinęli, którzy elektronicznie oznaczali pociągi przewożące sprzęt i uzbrojenie na Ukrainę. Chodziło o to, żeby w czasie przejazdu przez Ukrainę wskazać elektronicznie te składy, co pozwalało je zaatakować z powietrza w ataku lotniczym lub dronami.
Z kolei w przypadku Norwegii Kaldager mówił o lotach dronów i zakłócaniu sygnału GPS oraz radiowego w pobliżu baz wojskowych, portów, instalacji radarowych na północy kraju. – Norwegia jest kopalnią informacji i wiedzy o tym, jak w tych trudnych warunkach można prowadzić działania szkoleniowe, militarne i przede wszystkim przetrwać w trudnych warunkach – tłumaczy Dukaczewski.
Generał podkreśla, że kilka lat temu Rosjanie utworzyli piąty okręg wojskowy – arktyczny. To myślenie strategiczne w ramach zmian klimatycznych. Do 2050 roku Arktyka prawdopodobnie będzie dostępna w ramach nowych szlaków handlowych i złóż surowców. – Przede wszystkim dwa kraje będą największymi beneficjentami tych zmian. To jest Kanada i Rosja, ze względu na to, że na tym terenie są złoża, które do tej pory nie były eksploatowane ze względu na głęboką zmarzlinę – wyjaśnia generał.
Rosja chce być gotowa na międzynarodową rywalizację, kiedy rozpocznie się dzielenie złóż arktycznych. – Będzie przygotowana technologicznie, dlatego trwa walka o zdobywanie różnych technologii, pozwalających na prowadzenie działalności w Arktyce – mówi Interii Marek Dukaczewski.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl


