-
Izrael przeprowadził atak na irańską flotę na Morzu Kaspijskim, niszcząc bazę morską w Bandar Anzali i zatapiając większość irańskich okrętów.
-
W ostatnich tygodniach Iran zajął agresywne stanowisko wobec Azerbejdżanu po ataku dronów Arash-2 na lotnisko w Nachiczewanie, na co Azerbejdżan odpowiedział zamknięciem granicy lądowej z Iranem.
-
Napięcia między Iranem a Azerbejdżanem trwają od lat, czego przykładem był atak na ambasadę Azerbejdżanu w Teheranie w 2023 roku oraz próba utworzenia w Azerbejdżanie organizacji Huseyniyun przez Teheran.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Serwis Maritime-Executive doszedł do wniosku, że izraelski atak na irańską flotę na Morzu Kaspijskim mógł mieć na celu pozbawienie Iranu możliwości dalszego zagrażania Azerbejdżanowi. Oba kraje zawarły bowiem przed rokiem tajną umowę o współpracy obronnej.
Morze Kaspijskie. Izrael zniszczył bazę morską w Bandar Anzali
W wyniku bombardowania irańskiego wybrzeżaIzrael zniszczył bazę morską w Bandar Anzali i zatopił niemal całą irańską flotę, stacjonującą na tych wodach. W konsekwencji tych wydarzeń dominującą marynarką na południu Morza Kaspijskiego jest obecnie ta należąca do Azerbejdżanu.
Przy okazji Izrael zniszczył irańsko-rosyjski morski szlak transportowy, którym Moskwa dostarczała Teheranowi broń. Szlak ten przebiegał bowiem przez wody terytorialne Azerbejdżanu.
W kontekście apeli do państw regionu o przyłączenie się do wojny przeciwko Teheranowi wysyłanych przez Stany Zjednoczone, ataki izraelskie mogą być odczytane również jako zachęta, by Baku pozytywnie odpowiedziało na te wezwania. Tym bardziej że obrona Iranu okazała się dużo bardziej odporna, niż spodziewali się tego amerykańscy i izraelscy planiści wojenni.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Iran zajął agresywne stanowisko wobec Azerbejdżanu
Przypomnijmy, że w ostatnich tygodniach Iran zajął agresywne stanowisko wobec Azerbejdżanu, zwłaszcza po ataku dronów Arash-2 na azerbejdżańskie międzynarodowe lotnisko w Nachiczewanie, w wyniku którego uszkodzony został terminal, a dwóch cywilów zostało rannych.
Po tym incydencie Azerbejdżan zamknął granicę lądową z Iranem, a prezydent Ilham Alijew nie tylko zażądał od Teheranu wyjaśnień i przeprosin, a także określił siły irańskie jako „tchórzliwe i obrzydliwe”.
Alijew oświadczył przy tym, że „niezależny Azerbejdżan jest miejscem nadziei dla Azerów mieszkających w Iranie„. Odniósł się w ten sposób do około 15-20 mln etnicznych Azerów, największej mniejszości w Iranie, skupionej w północnej części kraju.
Wielu analityków odebrało to jako rzucenie wyzwania Teheranowi, który od dawna traktuje Azerbejdżan tak, jakby kraj ten znajdował się w jego strefie wpływów i powinien wykonywać jego polecenia. Zachował się tak np., gdy ogłosił otwarcie dróg i linii kolejowych do Rosji, nie informując, że będą one przebiegać przez terytorium Azerbejdżanu.
Napięcia między Iranem a Azerbejdżanem trwają od lat
Dodajmy, że napięcia między krajami trwają od lat. Trzy lata przed obecnym konfliktem na Bliskim Wschodzie, w styczniu 2023 roku, uzbrojony w automat Kałasznikowa sprawca zaatakował ambasadę Azerbejdżanu w Teheranie, zabijając strażnika i raniąc dwóch jej pracowników.
W tym samym czasie Baku udaremniło próbę utworzenia przez Teheran w Azerbejdżanie organizacji Huseyniyun, która – działając podobnie jak Hezbollah – miałaby obalić świecki azerbejdżański rząd i ustanowić szyicką republikę na wzór Iranu.
Teoretyczna konfrontacja Azerbejdżanu z Iranem mogłaby wciągnąć w wojnę Turcję, najbliższego sojusznika Baku, z którym Ankara zawarła w 2021 roku układ wojskowy.
Zgodnie z tym porozumieniem, jeśli niezależność lub integralność terytorialna któregokolwiek z tych dwóch krajów zostanie zagrożona przez państwo trzecie, oba rządy udzielą sobie wsparcia, w tym wojskowego.
Tuż po wspomnianym zamachu na ambasadę Azerbejdżanu w Teheranie minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu napisał na ówczesnym Twitterze (obecnie X), że „Azerbejdżan nigdy nie będzie sam„.













