W skrócie
-
Rosyjskie bombardowanie Odessy doprowadziło do uszkodzenia polskiego konsulatu, jednak nikt z pracowników nie ucierpiał.
-
Placówka dyplomatyczna nadal działa, a polskie władze pozostają w kontakcie z personelem na Ukrainie.
-
Nocny atak dotknął także Charków i Kijów, powodując ofiary śmiertelne i liczne zniszczenia infrastruktury.
„Kolejna noc rosyjskiego terroru. W wyniku nocnego bombardowania uszkodzony został polski konsulat w Odessie. Nikt z naszych pracowników nie odniósł obrażeń. Wielki szacunek dla całego zespołu MSZ, który pracuje w Ukrainie” – napisał na platformie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
– Spadające rosyjskie bomby na Odessę. Były tak blisko naszego budynku, że wyleciały szyby. Nie mamy informacji, żeby strukturalnie doszło do zniszczeń – powiedział na antenie Polsat News Wewiór.
Dodał, że konsulat działa i nie jest planowane jego zamknięcie.
– Konsulat działa, nasi przedstawiciele działają. Jesteśmy w kontakcie z naszymi pracownikami w Ukrainie – podkreślił rzecznik MSZ.
Nocny atak na Ukrainę. Są ofiary
W nocy Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na Ukrainę. Cztery osoby zginęły, a sześć zostało rannych na przedmieściach Charkowa. Jeden z dronów uderzył również w tamtejsze sanatorium dziecięce.
Atak przeprowadzono także na Kijów. Szef władz wojskowych Kijowa Tymur Tkaczenko ogłosił, że stolica padła ofiarą krótkiego, ale intensywnego ataku rakietowego.
„Rosjanie wystrzelili tej nocy w kierunku Ukrainy prawie 300 dronów uderzeniowych, z których większość, to Shahedy, 18 rakiet balistycznych i siedem pocisków manewrujących. Ponownie głównym celem ataku była nasza energetyka: elektrownie, podstacje. Niestety, wiele zniszczeń dotyczy infrastruktury mieszkaniowej i publicznej” – tak rosyjskie ataki skomentował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.


