-
Warszawscy radni Christian Młynarek i Damian Kowalczyk złożyli zawiadomienie do prokuratury, podejrzewając niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku z obecnością i atakami dzików w mieście.
-
W zawiadomieniu odniesiono się do przypadku ataku dzika na ciężarną kobietę na Białołęce, który według informacji medialnych doprowadził do poronienia poszkodowanej.
-
Radni wskazują, że liczba interwencji związanych z obecnością dzików w Warszawie w 2026 roku osiągnęła rekordowy poziom, a władze miasta nie wdrożyły odpowiednich rozwiązań.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Chcemy, aby prokuratura sprawdziła, czy osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców właściwie wykonywały swoje obowiązki” – napisał w serwisie X warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości Damian Kowalczyk.
Poinformował on, że wraz z innym radnym PiS – Christianem Młynarkiem – złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem „niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych”.
„Prezydent miasta (Rafał Trzaskowski – red.) i inne osoby sprawujące funkcje kierownicze w Urzędzie m.st. Warszawy są funkcjonariuszami publicznymi zobowiązanymi do realizacji zadań ochrony ludności i bezpieczeństwa” – napisali w uzasadnieniu.
Radny wskazał w swoim wpisie, że w związku z widywanymi w Warszawie dzikami „skala zagrożenia była znana od miesięcy, a mimo to problem narastał, a liczba niebezpiecznych zdarzeń rosła”. Obecność tych zwierząt zgłaszali m.in. mieszkańcy dzielnic położonych na obrzeżach miasta, takich jak Białołęka czy Wawer. Zdarzały się też sytuacje, kiedy widywane były w centrum.
Sceny na ulicach Warszawy. W wielu miejscach widywane są dziki
„Działając na podstawie art. 304 § 1 Kodeksu postępowania karnego, zawiadamiamy o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do sytuacji zagrożenia życia i zdrowia mieszkańców Warszawy w wyniku zaniechań i niedopełnienia obowiązków w zakresie bezpieczeństwa przez funkcjonariuszy publicznych polegających na braku podejmowania adekwatnych działań w celu przeciwdziałania atakom dzików na ludzi, co skutkowało poważnym uszczerbkiem na zdrowiu oraz poronieniem” – napisali radni PiS w zawiadomieniu.
Odnieśli się oni w ten sposób do nagłośnionego przez media ataku dzika na ciężarną kobietę. O zdarzeniu pisał m.in. „Super Express”, wskazując, że doszło do niego na przełomie lutego i marca na Białołęce. W stresie poszkodowana uciekła do taksówki, a następnie straciła ciążę.
„Doszło więc do tragedii, która ma bezpośredni związek z brakiem podjęcia przez prezydenta Warszawy i podległych mu urzędników adekwatnych działań w celu ochrony mieszkańców i przeciwdziałania opisanemu zjawisku” – uważają stołeczni radni.
Dziki w Warszawie. „Liczba interwencji osiągnęła rekordowy poziom”
W podpisanym przez siebie dokumencie politycy odnieśli się także do innych incydentów z udziałem dzików na terenie Warszawy.
„W ostatnich miesiącach media wielokrotnie informowały o atakach dzików na ludzi. Dochodziło do pogryzień, interwencji służb i hospitalizacji poszkodowanych. Opisywano również przypadki pościgów za mieszkańcami spacerującymi ze zwierzętami. Problem ma już wymiar nie tylko porządkowy, ale przede wszystkim związany z bezpieczeństwem mieszkańców” – argumentowali.
Radni twierdzą, że dziki „pojawiają się już praktycznie we wszystkich dzielnicach miasta – między blokami, przy placach zabaw, na chodnikach, terenach rekreacyjnych i w bezpośrednim sąsiedztwie domów”. „Skala problemu z roku na rok rośnie, a liczba interwencji związanych z obecnością dzików w 2026 r. osiągnęła rekordowy poziom” – napisali, dodając, że „władze miasta nadal nie wdrożyły rozwiązań adekwatnych do skali zagrożenia„.
„Razem z radnymi domagamy się konkretnych wyjaśnień: co właściwie robi miejski zespół ds. dzikich zwierząt?” – kontynuuje Kowalczyk.
„Zespół powołano pod koniec maja, a do tej pory odbyło się zaledwie jedno posiedzenie. Warszawa nie może być zarządzana w trybie „wrócimy do tematu po wakacjach”. Skoro zespół został powołany, ma działać i przynosić konkretne efekty, a nie istnieć tylko na papierze” – dodał.
-
Akcja służb w Warszawie. Podejrzane pakunki w pobliżu dworca
-
Groźny przestępca schwytany w Polsce. Status „wora w zakonie”


