-
Według analizy agencji Reuters, amerykańska bateria Patriot prawdopodobnie wystrzeliła rakietę przechwytującą w Bahrajnie podczas irańskiego ataku na wyspę Sitra, co przyczyniło się do zniszczeń i obrażeń wśród cywilów.
-
Rzecznik rządu Bahrajnu potwierdził udział amerykańskiej rakiety, ale zaznaczył, że uszkodzenia i obrażenia nie były wynikiem bezpośredniego uderzenia w ziemię żadnego z pocisków.
-
Eksperci na podstawie zdjęć satelitarnych ustalili, że bateria Patriot była prawdopodobnie obsługiwana przez USA, jednak Reuters nie był w stanie niezależnie potwierdzić obecności irańskiego drona podczas incydentu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Początkowo zarówno Bahrajn, jak i Stany Zjednoczone wskazywały jedynie na atak irańskiego drona. W odpowiedzi na pytania Reutersa wyspiarskie państwo po raz pierwszy przyznało, że w eksplozji nad dzielnicą Mahazza na wyspie Sitra brała także udział amerykańska rakieta, wystrzelona przez system Patriot.
Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Bahrajnu, zadaniem Amerykanów było przechwycenie irańskiego bezzałogowca w powietrzu, a misja ta miała zakończyć się sukcesem i „uratowaniem życia”.
Rzecznik rządu Bahrajnu w korespondencji z agencją stwierdził, że „uszkodzenia i obrażenia nie były wynikiem bezpośredniego uderzenia w ziemię ani przechwytującego pocisku Patriot, ani irańskiego drona”. W oświadczeniu nie podano powodu, dla którego wcześniej nie wspomniano o udziale rakiety Patriot w tym zdarzeniu.
Atak dronów w Bahrajnie. Uszkodzenia mogła wywołać „rakieta obronna”
Jednocześnie agencja podkreśla, że „ani Bahrajn, ani Waszyngton nie przedstawiły dowodów na to, że irański dron” miał kontakt z Patriotem. 9 marca doszło do irańskiego ataku na bahrajńskiej wyspie Sitra. Na skutek tego zdarzenia rannych zostało 32 cywilów. Stan czterech osób – w tym dwóch chłopców w wieku zaledwie siedmiu i ośmiu lat – określono jako krytyczny.
Zgodnie z wiadomościami Reutersa eksplozja Patriota – niezależnie od tego, czy Amerykanom udało się przechwycić drona z Iranu – „przyczyniła się do wystąpienia rozległych zniszczeń i ofiar„. W odpowiedzi na ten zarzut wysoki rangą urzędnik Białego Domu stwierdził, że USA „miażdżą” zdolność Iranu do wystrzeliwania lub produkcji dronów i rakiet.
„Będziemy nadal reagować na zagrożenia dla naszego kraju i naszych sojuszników” – dodał urzędnik, deklarując, że amerykańskie wojsko „nigdy nie atakuje cywilów”. „Przedstawiciel Białego Domu nie odpowiedział na konkretne pytania dotyczące ataku Patriotów” w Bahrajnie – podkreśliła agencja.
Niejasności po ataku w Bahrajnie. Analitycy ujawniają
Reuters zaznaczył, że pociski Patriot posiadają nie tylko USA, ale także sam Bahrajn. Analiza ekspertów wykazała jednak, że w przypadku marcowego incydentu „bateria była prawdopodobnie obsługiwana przez Stany Zjednoczone”.
Wnioski te zostały wysnute na podstawie zdjęć satelitarnych.
Analitycy wywnioskowali, że Patriot mógł być wymierzony w nisko lecącego drona, jednak „Reuters nie był w stanie niezależnie potwierdzić obecności irańskiego drona podczas incydentu”.
Następnie rakieta przechwytująca miała eksplodować, co zdaniem ekspertów mogło wynikać z dwóch powodów. Jedna z koncepcji zakłada, że „eksplozja była wynikiem detonacji głowicy bojowej i niewykorzystanego paliwa Patriota”.
Kolejnym, mniej prawdopodobnym dla analityków scenariuszem jest to, że Patriot eksplodował w trakcie lotu, w wyniku kontaktu z irańskim dronem. W dalszej kolejności „części rakiety mogły przemieścić się około 120 metrów dalej i uderzyć dom„.
USA „nie atakują cywilów”? Wojna pokazuje co innego
Dziennikarze Reutersa przypominają także, że narracja o tym, iż USA „nigdy nie atakują cywilów”, nie pokrywa się z dotychczasowymi doświadczeniami wojny. 28 lutego, podczas pierwszego dnia wojny na Bliskim Wschodzie, uderzono w irańską szkołę dla dziewcząt.
Dziennik „New York Times”, powołując się na anonimowych przedstawicieli administracji USA oraz osoby znające wstępne wyniki dochodzenia, poinformował, że za to zdarzenie odpowiadają Amerykanie.
Atak miał być skutkiem wykorzystania nieaktualnych danych wywiadowczych i zdjęć przekazanych przez Agencję Wywiadu Obronnego. To właśnie błędne współrzędne miały doprowadzić do uderzenia w budynek szkoły.


