-
Rozpoczęła się akcja ratowania wieloryba humbaka uwięzionego na płyciznach Morza Bałtyckiego u wybrzeży Niemiec, która polega na podniesieniu go za pomocą nadmuchiwanych poduszek i odholowaniu.
-
Akcję finansuje prywatny biznes niemiecki, a w działaniach bierze udział tylko tyle osób, ile jest potrzebnych, zapewniono sprzęt i środki dla wolontariuszy.
-
Specjalistka Jenna Wallace z Hawajów wspiera akcję, a według przekazanych informacji na razie „idzie całkiem dobrze”.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ta ostatnia akcja, którą finansuje prywatny biznes niemiecki, ruszyła ze sporym opóźnieniem, dopiero w sobotę. Wcześniej konieczne były nie tylko zgody władz, ale także przygotowanie humbaka do operacji. Trzeba go było najpierw zbadać, zwłaszcza stan uszkodzeń jego płetw i brzucha. Humbak leży na dnie Bałtyku od trzech tygodni, aczkolwiek nie w tym samym miejscu. Trzykrotnie wpadał już na mieliznę – pierwszy raz koło Niendorf pod Lubeką, a teraz tkwi na wybrzeżu wysepki Poel koło Wismar, dalej na wschód. Łatwo to sobie wyobrazić, gdyż w dawnych Niemczech okolice Lubeki znajdowały się w RFN, a Wismar i Poel należały do byłego NRD.
W piątek do zwierzęcia zbliżyli się nurkowie i wtedy humbak, chociaż poraniony i osłabiony, zareagował bardzo gwałtownie. Zaczął wypuszczać mocno wodę z nozdrzy i bić płetwami. W sobotę był już jednak znacznie spokojniejszy, jakby zaakceptował, że przybyli nie chcą go skrzywdzić. Pierwszy etap akcji polegać ma na wypłukaniu dna znajdującego się pod wielorybem, aby umieścić tam plandeki i poduszki. Po ich nadmuchaniu zwierzę ma zostać uniesione z dna i dalej odholowane, ale nie kawałek na głębsze wody Bałtyku, ale aż do cieśnin duńskim i na Morze Północne.
Humbak z Bałtyku jest poraniony i osłabiony
Zdaniem naukowców, ta operacja nie ma szans się udać z wielu powodów. Transport tak dużego zwierzęcia jakim jest humbak (ten osobnik ma 10 metrów długości, a dorosłe osiągają ponad 15) jest ekstremalnie trudny. Ponadto wieloryb jest bardzo osłabiony i ranny. Spoczywanie na mieliźnie nadwerężyło jego siły, poza tym humbak nie je od wielu dni. Uniemożliwia to nie tylko sytuacja, w jakiej się znalazł, ale także sieci rybackie splątane w jego pysku, które albo połknął, albo w które się zaplątał. Humbaki są odporne na głód, potrafią wytrzymać nawet tygodnie bez pokarmu, ale nie ulega wątpliwości, że zwierzę jest słabe. Na dodatek słabo zasolona woda Bałtyku fatalnie wpływa na działanie jego narządów wewnętrznych i skórę. Rany na skórze humbaka zostały pokryte lekarstwami np. opatrunkami z maścią cynkową.
W akcji bierze tylko tyle osób, ile jest potrzebnych – to wolontariusze, którym sprzęt i niezbędne środki zapewnił prywatny niemiecki biznes. Władze publiczne nie były już w stanie finansować operacji po kilku wcześniejszych próbach uwolnienia zwierzęcia. W użyciu był wtedy ciężki sprzęt, w tym pogłębiarki, ale humbak po uwolnieniu i tak znów wpadał na mieliznę, tyle że w innym miejscu. Widać było, że ma problemy z nawigacją.

Jakieś szanse na wydostanie humbaka wciąż są
Morze Bałtyckie nie jest odpowiednim akwenem dla tego typu zwierząt. Jest zbyt płytkie, a przede wszystkim – za słabo zasolone. W Bałtyku to zaledwie 7-8 gramów soli na litr wody, co oznacza, że jest pięciokrotnie słabsze niż w oceanach. Najsilniejsze zasolenie mamy właśnie w rejonie Danii i cieśnin duńskich, więc tam wieloryby nie spodziewają się jeszcze problemów, gdy napotykają 20 gramów soli na litr wody. Im dalej w głąb Bałtyku, tym bardziej ono jednak spada i zaczynają się kłopoty. Przy okazji dramatu humbaka pod Lubeką biolog morski Robert Lehmann podawał, że tak niskie zasolenie wody jak w tym rejonie sprawia, że skóra zwierząt staje się bardziej rozmiękczona, a woda wnika do komórek. To źle wpływa na narządy i tkanki walenia, a na skórze pojawiają się obrzęki i rany. Zwierzę nie jest dostosowane do życia w takim morzu.
Jedynym waleniem mieszkającym na stałe w Morzu Bałtyckim jest morświn zwyczajny. Inne wpływają tu okazjonalnie, narażając się na takie kłopoty, jakie mamy w humbakiem nazwanym Timmy.
Jak podaje dw.com, w zasadzie nie wiadomo jak dokładnie przebiega akcja na wyspie Poel, gdyż nie ma z przeprowadzającymi ją ludźmi stałego kontaktu, aby im nie przeszkadzać. Akcję wspomaga Jenna Wallace, specjalistka ds humbaków, która przybyła specjalnie z Hawajów. Przekazali oni jednak optymistyczne wieści, że na razie „idzie całkiem dobrze”. Tak powiedział agencji Deutsche Presse-Agentur założyciel sieci Mediamarkt Walter Gunz, który finansuje akcję wraz z przedsiębiorczynią Karin Walter-Mommert.


