Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w przeddzień czwartej rocznicy wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie stwierdził, że na początku rosyjskiej inwazji rozmawiał z Alaksandrem Łukaszenką. Białoruski dyktator miał kajać się za to, że Rosjanie nacierają z jego kraju na terytorium Ukrainy.
– Alaksandr Łukaszenka, w odpowiedzi na moje słowa, że są agresorami i sojusznikami Rosji i angażują się w wojnę, ponieważ z ich terytorium wlatują rakiety i wkraczają wojska, oświadczył mi przez telefon, że nie kontroluje tej sytuacji i powiedział: „Jeśli chcecie, możecie nam odpowiedzieć, uderzyć w Mozyrz, w znajdującą się tam rafinerię” – zdradził Zełenski w wywiadzie dla białoruskiego serwisu Zerkało.
– No cóż, jeśli chodzi o Łukaszenkę – nie wiem, czy można to nazwać impasem, bo on niczego nie kontroluje ani nie daje ku temu możliwości. Wydaje mi się, że jego, powiedzmy, nowy etap w stosunkach z Amerykanami daje mu pewien rodzaj nietykalności – dodał Zełenski.
Gambit Łukaszenki. Rozmawia z Trumpem, wycofał wojska z granicy
Jednak tajemnicza rozmowa Łukaszenki z Zełenskim to nie jedyny przykład jego niejednoznacznego stosunku wobec planów Moskwy.
Dyktator odmówił bowiem udziału jego wojska w inwazji na Ukrainę, chociaż udostępnił swoje terytorium siłom Kremla.
Łukaszenka miał też dość szybko zdecydować o wycofaniu białoruskich wojsk z zachodniej części granicy z Ukrainą. To umożliwiło władzom w Kijowie przerzucenie swoich oddziałów z północno-zachodniej części kraju na najbardziej palące odcinki frontu m.in. w Donbasie.
To nie wszystko. Reżim w Mińsku nawiązał kontakt z administracją prezydenta USA Donalda Trumpa. Amerykanie znieśli część sankcji nałożonych wcześniej na Białoruś. Przywódca zdecydował też o przystąpieniu Białorusi do Rady Pokoju Donalda Trumpa.
Warto więc zadać sobie pytanie – czy Łukaszenka próbuje coś ugrać na wojnie w Ukrainie i czy ponownie chce „balansować” między Moskwą a Zachodem?
Dr Kaczyński: Łukaszenka zachowuje pozory odrębności
„Decyzja o nieuczestniczeniu w inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. wynikała zarówno z ogólnego stanu armii jak i też z analizy nastrojów panujących wśród żołnierzy – o ile można było liczyć na pełne zaangażowanie kadrowych wojskowych, to szeregowi żołnierze i rezerwiści pozostawali, delikatnie mówiąc, sceptyczni i nie dawali żadnej gwarancji odmowy wykonania przestępczych rozkazów” – przekazał Interii dr Adam Kaczyński, adiunkt w Muzeum Historycznym w Legionowie i były wicekonsul RP w Mińsku w latach 2013-2018.
Dodał, że decyzja o poluzowaniu białoruskiej armii na granicy nie wynikała z powodów „ekonomicznych i organizacyjnych”.
Były dyplomata stwierdził, że Łukaszenka jedynie „zachowuje pozory odrębności”, a w rzeczywistości jest już politycznie, militarnie i gospodarczo uzależniony od Rosji. Jednocześnie wskazał, że Białoruś lojalnie wspiera siły Kremla na różne sposoby.
„Choć z terytorium Białorusi nikt nie odpala już rakiet, to białoruski przemysł pełną parą pracuje na rzecz rosyjskiej machiny wojennej – mam tu na myśli zarówno produkcję uzbrojenia i dostawy paliw. Obecnie najbardziej dotkliwym problemem dla Ukrainy jest udostępnianie przez Białoruś stacji przekaźnikowych (…), które służą do bezpośredniego naprowadzania rosyjskich dronów bojowych” – wyjaśnił dr Kaczyński. Przyznał jednocześnie, że jest to pomoc „zakamuflowana”.
Nasz rozmówca stwierdził, że „ocieplanie stosunków” z administracją Trumpa nie ma znaczenia, ponieważ Mińsk nie jest w stanie prowadzić samodzielnej gry z Waszyngtonem.
„Próba podjęcia zagrywek z Trumpem została bardzo szybko zablokowana. O ile jeszcze przed 2020 r. podobne działania miałyby szansę przynajmniej na częściowe powodzenie, to w obecnych warunkach podporządkowanie się woli moskiewskich mocodawców jest jedynym wyjściem” – wyjaśnił historyk.
Łukaszenka zyska na ukraińskim konflikcie? Ekspert nie ma wątpliwości
Zapytaliśmy naszego rozmówce o korzyści, które ewentualnie mógłby zyskać Łukaszenka na obecnie trwającym konflikcie. Zdaniem byłego wicekonsula dyktator nie ma szerokiego pola manewru, a wręcz może stracić.
„Dramatycznie pogarszająca się sytuacja gospodarcza oraz brutalnie tłumione, ale mimo wszystko istniejące niezadowolenie społeczne, sprawiają, że jedynym punktem oparcia dla reżimu pozostaje wsparcie ze strony Rosji” – przekazał nam dr Kaczyński.
„Biorąc pod uwagę pełną infiltrację białoruskich struktur władzy przez ludzi lojalnych wobec Moskwy jakiekolwiek (poza teatralnymi gestami) próby podkreślania swojej 'niezależności’ z góry są skazane na porażkę. W obecnej sytuacji Łukaszenka nie jest już w stanie niczego zyskać. Może jedynie tracić” – dodał.
Jaka przyszłość czeka reżim w Mińsku. Ekspert o możliwych scenariuszach
Zdaniem dr. Kaczyńskiego reżim w Mińsku nie ma wielkiego manewru, a jego funkcjonariusze – w celu zachowania władzy – będą dążyli do coraz większego uzależnienia od Moskwy.
„Łukaszenka prowadzi swoistą grę z Rosją, przy czym wraz z upływem czasu jest coraz bardziej uzależniany od swojego wschodniego 'partnera’, zarówno pod względem gospodarczym, jak i też strukturalno-personalnym. Głównym problemem Łukaszenki jest zrastanie się formalnie odrębnych struktur siłowych Państwa Związkowego Białorusi i Rosji – zarówno armii, jak i też służb specjalnych, z odpowiednimi strukturami rosyjskimi” – wyjaśnił nasz rozmówca.
„Niestety stwarza do dla nas bardzo poważne zagrożenie, gdyż chęć utrzymania się przy władzy za wszelką cenę może popchnąć białoruskich decydentów do desperackich i fatalnych w skutkach działań” – dodał.
Jednocześnie zaznaczył, że reżim w Mińsku ma swoje tajemnice, a w ostatnich latach mocno postawił na dobre stosunki z innym mocarstwem.
„Nie znamy wszystkich potencjalnych ’asów w rękawie’ Łukaszenki, ale ogólna sytuacja jednoznacznie wskazuje, że w obecnej chwili Białoruś znajduje się pod pełną kontrolą Moskwy. Jedną nadzieją dla reżimu pozostaje szukanie ochrony u Chin, z którymi od wielu lat prowadzi on bardzo zażyłą politykę”.
Zamieszki po wyborach w 2020 roku. Tak Łukaszenka uzależnił się od Putina
Łukaszenka, zdaniem komentatorów, stracił resztki niezależności od Moskwy w sierpniu 2020 roku. Na Białorusi odbyły się wtedy sfałszowane wybory, po których polityk ponownie ogłosił się prezydentem republiki.
Wybuchły masowe protesty, które zostały krwawo stłumione przez siły wierne dyktatorowi. Wiele osób zostało aresztowanych, a resztki demokratycznej opozycji, ze Swiatłaną Cichanouską na czele, musiały uciekać z kraju.
Zachód nie uznał wyniku wyborów i nałożył sankcję na Łukaszenkę i jego współpracowników.
Satrapa udał się po pomoc do Moskwy, gdzie został przyjęty przez Władimira Putina. Na Białorusi doszło do wyraźnych zmian w strukturach siłowych. Najważniejsze stanowiska w armii i bezpiece przejęli rosyjscy oficerowie. Putin wymusił na Łukaszence m.in. większą obecność sił Kremla w rządzonym przez niego państwie.
Od tego momentu powszechnie uważa się, że Białoruś stała się rosyjskim satelitą bez możliwości manewru.
-
Białoruś nieobecna na Radzie Pokoju. Zaskakujący powód
-
Twardy krok Ukrainy wobec dyktatora. Zełenski podpisał dekret













