-
Iran ostrzegł Rumunię, że udostępnienie baz wojskowych USA do operacji przeciwko Iranowi może skutkować „konsekwencjami politycznymi i prawnymi”.
-
Rumuńskie władze oświadczyły, że kraj nie bierze udziału w konflikcie, a obecność wojsk USA na terytorium Rumunii ma charakter wyłącznie obronny.
-
Do rumuńskiej bazy Mihail Kogalniceanu przyleciały amerykańskie samoloty i żołnierze, a eksperci przestrzegają przed możliwymi konsekwencjami dla Rumunii.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Teheran ostrzegł Rumunię, że udostępnienie amerykańskim siłom zbrojnym baz wojskowych do operacji przeciwko Iranowi może pociągnąć za sobą „konsekwencje polityczne i prawne”.
– Jeśli Rumunia udostępni swoje bazy Stanom Zjednoczonym, będzie to równoznaczne z udziałem w agresji militarnej przeciwko Iranowi – powiedział Baghaei. Dodał, że taki krok byłby „niedopuszczalny w świetle prawa międzynarodowego” i mógłby pociągać za sobą międzynarodową odpowiedzialność Rumunii.
Według irańskiego urzędnika wsparcie dla działań USA w regionie oznaczałoby bezpośrednie zaangażowanie państwa trzeciego w konflikt na Bliskim Wschodzie. Baghaei wezwał też inne kraje, aby nie włączały się w działania militarne przeciwko Iranowi.
Iran ostrzega przed pomocą dla USA. MSZ Rumunii odpowiada na groźby
Rumuńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w pierwszej reakcji na ostrzeżenia z Teheranu podkreśliło, że „Rumunia nie bierze udziału w konflikcie”.
„Dwustronna umowa o dostępie z 2006 roku zapewnia Stanom Zjednoczonym prawo do korzystania z baz wojskowych w Rumunii” – przekazał resort dyplomacji w oświadczeniu.
Jak dodano, kraj od ponad dekady utrzymuje system obrony przeciwrakietowej chroniący przed zagrożeniami spoza obszaru euroatlantyckiego. „System ten ma charakter ściśle obronny i jest wykorzystywany wyłącznie w celach samoobrony zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych” – zaznaczono.
Bukareszt zapewnił również, że jego priorytetem pozostaje dyplomatyczna deeskalacja napięć na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie rumuńska dyplomacja potępiła irańskie ataki w regionie, które – jak podkreślono – zagrażają bezpieczeństwu i stabilności gospodarczej.
Spięcie na linii Iran – Rumunia. Chodzi o bazy wojskowe
Stanowiska Iranu oraz Ruminii dotyczą wykorzystania rumuńskiej bazy lotniczej Mihail Kogalniceanu przez amerykańskie samoloty operujące w rejonie Zatoki Perskiej.
W niedzielę do Rumunii przyleciały pierwsze trzy maszyny KC-135 Stratotanker wraz z kontyngentem żołnierzy USA. Rumuński minister obrony Radu Miruta podkreślił, że samoloty nie przewoziły broni ani materiałów wybuchowych, a liczba maszyn została ograniczona decyzją parlamentu.
W ubiegłym tygodniu rumuński parlament zatwierdził wniosek Najwyższej Rady Obrony Narodowej o czasowe rozmieszczenie na terytorium kraju amerykańskich wojsk oraz sprzętu o charakterze niekinetycznym, czyli nieofensywnym. Prezydent Rumunii Nicusor Dan zaznaczył, że działania te odbywają się w ramach strategicznego partnerstwa z Waszyngtonem i mają wyłącznie charakter obronny.
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Rumunia odpowiedziała na prośbę USA
Zgoda na większą obecność amerykańskiego sprzętu i wojsk jest związana z prośbą Waszyngtonu o wykorzystanie bazy Mihail Kogalniceanu do wsparcia operacji na Bliskim Wschodzie. Sprawa była omawiana podczas posiedzenia rumuńskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, która analizowała wpływ konfliktu w regionie na bezpieczeństwo państwa oraz rynek energetyczny.
Według informacji agencji Bloomberga Rumunia zdecydowała się przychylić do prośby Stanów Zjednoczonych, choć władze podkreślają defensywny charakter rozmieszczenia.
Część ekspertów ostrzega jednak przed możliwymi konsekwencjami. Emerytowany dowódca Sandu Valentin Mateiu ocenił w rozmowie z rumuńskimi mediami, że w praktyce obecność samolotów wsparcia lub maszyn wykonujących misje bojowe mogłaby sprawić, że Rumunia zostałaby uznana za państwo współuczestniczące w konflikcie.
– Teheran już zapowiedział, że zaatakuje każde państwo uwikłane w konflikt – powiedział Mateiu. Jego zdaniem Iran mógłby odpowiedzieć m.in. atakami rakietowymi na cele w południowo-wschodniej Europie.
Rumunia jest ważnym punktem strategicznym NATO w regionie Morza Czarnego. W kraju stacjonuje obecnie około 3,5 tysiąca żołnierzy sił sojuszniczych, w tym około tysiąca wojskowych ze Stanów Zjednoczonych. Państwo to graniczy także z Ukrainą na odcinku około 650 kilometrów, co dodatkowo zwiększa jego znaczenie dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.
Źródła: Romania Insaider, Romania Journal, Interia


