-
Iran określił ograniczenia USA względem statków na wodach międzynarodowych jako nielegalne.
-
Chiny zaapelowały o spokój i powściągliwość. Podkreśliły gotowość współpracy dla bezpieczeństwa energetycznego.
-
Premier Izraela Benjamin Netanjahu mierzy się z krytyką dotyczącą sposobu prowadzenia wojny, co ma miejsce przed październikowymi wyborami parlamentarnymi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Rzecznik irańskich sił zbrojnych oświadczył w poniedziałek, że ograniczenia Stanów Zjednoczonych dotyczące statków na wodach międzynarodowych są bezprawne i „stanowią piractwo”, donosi Reuters.
Dodał, że Iran zdecydowanie wdroży „stały mechanizm” w celu kontroli cieśniny Ormuz w odpowiedzi na groźby USA dotyczące jej blokady.
Z kolei chińskie ministerstwo spraw zagranicznych, odnosząc się do zapowiedzi Trumpa, oświadczyło, że wszystkie strony powinny „zachować spokój i powściągliwość”.
Cieśnina Ormuz. Groźby Trumpa, odpowiedź Iranu i apel Chin
Jak oświadczył rzecznik irańskich sił zbrojnych, porty Zatoki Perskiej muszą być dostępne albo „dla wszystkich, albo dla nikogo”. Zaznaczył, że żaden port w regionie nie pozostanie bezpieczny, jeśli porty irańskie będą zagrożone.
Utrzymanie kluczowego szlaku wodnego bezpiecznym leży we wspólnym interesie społeczności międzynarodowej – ocenił rzecznik chińskiego MSZ Guo Jiakun podczas konferencji prasowej.
Dyplomata dodał, że Chiny są gotowe współpracować ze wszystkimi stronami w celu zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego i dostaw.
„The Washington Post”: Netanjahu w ogniu krytyki po zawieszeniu broni
Tymczasem w tle zapowiedzi Iranu ws. cieśniny Ormuz toczy się izraelska dyskusja dotycząca zawieszenia broni. Jak donosi „The Washington Post”, zdaniem nie tylko wysokich rangą urzędników, lecz także wielu cywilów, decyzja o wstrzymaniu wymiany ognia nastąpiła przedwcześnie.
Stosunek Izraelczyków wobec tymczasowego rozejmu jest ambiwalentny. Z jednej strony słyszalne są wyrazy ulgi związane z ustąpieniem ataków odwetowych, z drugiej panuje przekonanie, że wojna nie wyrządziła jeszcze Iranowi wystarczających szkód, jedynie częściowo osłabiając siły reżimu.
Binjamin Netanjahu mierzy się w związku z tym z krytyką. Na scenie politycznej oraz w wypowiedziach cywilów wybrzmiewa przekonanie, że ataki na Iran powinny zostać zintensyfikowane, a zakończenie wojny nastąpi dopiero wtedy, gdy reżim zostanie ostatecznie pokonany.
Żądania zintensyfikowania ataków pojawiają się w obliczu danych dostarczanych przez organizacje obrońców praw człowieka. Jak informują, w ciągu prawie sześciu tygodni nalotów Izrael zabił w Iranie co najmniej 2000 osób. Z kolei przeciwnik pozbawił życia około 20 osób w Izraelu i cztery na Zachodnim Brzegu, jak przekazują urzędnicy.
Izrael. Pozycja Netanjahu słabnie, opozycja o „katastrofie politycznej”
Premier Binjamin Netanjahu jest krytykowany zarówno za sposób prowadzenia wojny, jak i porozumienie o zawieszeniu broni, na które, zdaniem przedstawicieli opozycji, właściwie nie miał wpływu.
„Rząd sprzedał nam iluzje” – powiedział Naftali Bennett, były premier i rywal Netanjahu, dodając, że ze względu na to „wiele osób odczuwa dziś głębokie rozczarowanie”. Z kolei lider opozycji Jair Lapid nazwał zawieszenie broni największą „katastrofą polityczną w całej naszej historii”.
Tymczasowy rozejm, jak twierdzi Avigdor Liberman, prawicowy parlamentarzysta sprzeciwiający się Netanjahu, „daje reżimowi ajatollahów chwilę wytchnienia i szansę na reorganizację”.
Przeciwne głosy płyną ze strony zwolenników premiera, odrzucających krytykę jako defetyzm i manewry polityczne przed wyborami, które mają się odbyć w październiku. Ostatnie sondaże izraelskich mediów pokazują, że pozycja premiera osłabła.
Źródło: „The Washington Post”, Reuters
-
Zawieszenie broni wisi na włosku. Sytuację podgrzał pakistański minister
-
Niespokojnie na Bliskim Wschodzie. W Izraelu zawyły syreny alarmowe














