Grzegorz Braun postanowił „odkurzyć” posła na Sejm w czasie pierwszych rządów PiS. Z aresztu tymczasowego wyszedł po trzech latach, co nawet jak na polskie standardy jest okresem wyjątkowo długim.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękuję, że nas czytasz
Foto: Newsweek
Nie zważając na proces, który rozpoczął się w grudniu, podsądny Grzegorz Braun szykuje się do startu w wyborach parlamentarnych w 2027 r. Od kilku miesięcy trwa kompletowanie list wyborczych i „Jaszczur” wraz z Ludwiczkiem”, czyli bracia Kamraci, którzy zaszczycili niedawny Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych (KINGS) zorganizowany przez Brauna po to, by się policzyć, mogą nie być na nich jedynymi osobliwościami.
Braun i jego przyboczni
Otóż jedynką na liście w Szczecinie ma być oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin Mateusz Piskorski, założyciel prorosyjskiej partii Zmiana. Były przyboczny Andrzeja Leppera został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2016 r. Trzy lata był tymczasowo aresztowany, co nawet jak na polskie standardy jest okresem wyjątkowo długim. W końcu, gdy prokuratura zebrała niezbędne dowody, by sformułować akt oskarżenia, został wypuszczony za kaucją. Proces o szpiegostwo się toczy, choć nie wiadomo, na jakim jest etapie, bo został utajniony.
W każdym razie Braun postanowił „odkurzyć” Piskorskiego, posła na Sejm w czasie pierwszych rządów PiS w latach 2005-2007. W grudniu ogłosił, że zamierza przywrócić go polskiemu parlamentaryzmowi. Piskorski — jak stwierdził Braun — ma być „skrzydłowym frontu gaśnicowego w przepotężnym klubie poselskim Konfederacji Korony Polskiej w Sejmie następnej kadencji”. Na razie sondaże, które dają partii Brauna 6-8 proc. poparcia, nie wskazują, by ten klub miał być jakoś szczególnie „przepotężny”, ale obecność w polskim Sejmie osoby oskarżonej o szpiegostwo na rzecz Rosji byłaby wydarzeniem bez precedensu.
Mateusz Piskorski nie kryje się ze swoją miłością do Rosji nawet po wypuszczeniu z aresztu. Co prawda, do Moskwy na razie nie podróżuje, bo ma zatrzymany paszport, chętnie za to udziela w rosyjskich mediach. Publikuje w sympatyzującym z Rosją portalu Myśl Polska. Zwykle krytykuje Zachód i snuje rozważania o nieudolności Unii Europejskiej czy propagowaniu banderyzmu przez Ukraińców, co jest wprost wyjęte z putinowskiej propagandy. Przetłumaczył także książkę ideologa Kremla Aleksandra Dugina.
„Front gaśnicowy” Brauna
Braun, jak zauważyła niedawno Anna Mierzyńska w portalu OKO.press, czerpie z prorosyjskich środowisk pełnymi garściami. Promował książkę Agnieszki Piwar, byłej dziennikarki, której artykuły publikował rosyjski Sputnik, gdy miał jeszcze swoją polską odsłonę. W kampanii prezydenckiej wspierał go Bartosz Bekier, prorosyjski działacz związany z nacjonalistyczną organizacją Falanga. W 2025 r. na wydarzeniach organizowanych przez lidera Konfederacji Korony Polskiej gościła Lucyna Kulińska, działaczka radykalnie antyukraińskich środowisk kresowych. Pod koniec października Braun ogłosił sojusz z Markiem Wochem, liderem Bezpartyjnych Samorządowców, z którym chce wystartować do parlamentu. Porozumienie ma być konkurencją dla Konfederacji Mentzena i Bosaka. Woch kandydował w wyborach prezydenckich, w których wsparła go sympatyzująca z Rosją partia Związek Słowiański. Później chciał się jednoczyć z prorosyjskim Obozem Wielkiej Polski, co porzucił, gdy sprawę opisała Mierzyńska w OKO.press. Ostatecznie połączył się z Obozem Narodowym, za którym też mają stać prorosyjskie środowiska.
Nie wiem, czy poseł PiS Jacek Sasin, który niedawno mówił, że woli Bruna od Tuska, widziałby się w koalicji z takim „frontem gaśnicowym”. Jeśli chodzi o stosunek do Brauna, PiS jest podzielone. Jarosław Kaczyński wykluczył niedawno ewentualną koalicję z Braunem, twierdząc, że „głosowanie na Brauna to jest w gruncie rzeczy głosowanie na Tuska i Putina”. Jednak część polityków, skupionym we frakcji „maślarzy”, do której należy m.in. Sasin, uważa, że może nie ma co się tym dziś specjalnie chwalić, ale gdyby po wyborach bez Brauna nie udało się uszyć koalicji, trzeba będzie z nim współpracować.
Temu z kolei sprzeciwia się środowisko Mateusza Morawieckiego. Z kolei Kaczyński miał usłyszeć od przedstawiciela administracji Donalda Trumpa, że koalicja PiS z Braunem, znanym z antysemickich poglądów, byłaby nie do zaakceptowania dla Amerykanów. Dla PiS, które buduje swoją narrację na sojuszu z Trumpem, to argument nie do przecenienia.
Fakt, że w PiS w ogóle rozważa się koalicję z Braunem, świadczy o tym, jak daleko partia ta odeszła od wartości Lecha Kaczyńskiego. W dzisiejszym PiS brat bliźniak prezesa mógłby się nie odnaleźć.
* Renata Grochal jest publicystką Programu III Polskiego Radia, współtwórczynią podcastu politycznego „Strefa Wpływów” oraz współprowadzącą program „Trójkąt Polityczny” w TVP Info.