Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Finansowa sytuacja kobiet. Niesprawiedliwy różowy podatek niweczy oszczędzanie kobiet – Biznes Wprost

Finansowa sytuacja kobiet. Niesprawiedliwy różowy podatek niweczy oszczędzanie kobiet – Biznes Wprost

8 marca, 2026
Teraz jest moment na cięcie lawendy. Odda morze kwiatów

Teraz jest moment na cięcie lawendy. Odda morze kwiatów

8 marca, 2026
Dębnica Kaszubska. Śmiertelny wypadek. Auto wjechało w trzy kobiety

Dębnica Kaszubska. Śmiertelny wypadek. Auto wjechało w trzy kobiety

8 marca, 2026
Oslo. Wybuch przed wejściem ambasady USA. Policja bada sprawę.

Oslo. Wybuch przed wejściem ambasady USA. Policja bada sprawę.

8 marca, 2026
Zmiana czasu w 2026 roku już w marcu. W Sejmie czeka rewolucyjny projekt

Zmiana czasu w 2026 roku już w marcu. W Sejmie czeka rewolucyjny projekt

8 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Finansowa sytuacja kobiet. Niesprawiedliwy różowy podatek niweczy oszczędzanie kobiet – Biznes Wprost
  • Teraz jest moment na cięcie lawendy. Odda morze kwiatów
  • Dębnica Kaszubska. Śmiertelny wypadek. Auto wjechało w trzy kobiety
  • Oslo. Wybuch przed wejściem ambasady USA. Policja bada sprawę.
  • Zmiana czasu w 2026 roku już w marcu. W Sejmie czeka rewolucyjny projekt
  • Szadkowski: Trump ani myśli się zatrzymać, nikt nie może spać spokojnie
  • Polski ptak obraca drzewa w perzynę. Mówią o nim „ptak-demolka”
  • Tatry. Śmiertelny wypadek w rejonie Starorobociańskiego Wierchu
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Była premierka Finlandii: wielokrotnie powtarzałam, że powinniśmy byli słuchać naszych przyjaciół z Polski
Była premierka Finlandii: wielokrotnie powtarzałam, że powinniśmy byli słuchać naszych przyjaciół z Polski
Aktualności

Była premierka Finlandii: wielokrotnie powtarzałam, że powinniśmy byli słuchać naszych przyjaciół z Polski

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości8 marca, 2026

– Zawsze mówiłam wprost, że chcę mieć władzę, ale o polityce nie myślę w kategoriach kariery lub pozycji, tylko sprawczości — mówi Sanna Marin. Była fińska premierka opowiada też o pozycji kobiet w polityce, relacjach Europy z USA i Rosją oraz błędach, których można było uniknąć, wsłuchując się w głos płynący z Polski i krajów bałtyckich.

Newsweek: 34-letnia premierka, niereligijna, z tęczowej rodziny, stojąca na czele rządu złożonego głównie z kobiet — w 2019 r. w rządzonej przez konserwatywną prawicę Polsce to brzmiało jak science fiction. Dlaczego w Finlandii nie?

Sanna Marin: Faktycznie, właśnie skończyłam 34 lata, kiedy doszło do kryzysu rządowego i premier Antti Rinne, lider mojej partii, musiał podać się do dymisji. Byłam ministrą transportu w jego rządzie, wcześniej przez kilka lat pełniłam w partii funkcję kierowniczą, ale dalej zadawałam sobie pytanie, czy mam wystarczające kompetencje i czy dam sobie radę jako premierka. Ale miałam też duże wsparcie ze strony partii i bliskich, którzy mówili mi, że sprawdzę się w tej roli i że kraj mnie potrzebuje.

W moim rządzie znalazły się jeszcze cztery inne partie, wszystkie kierowane przez kobiety, a z naszej piątki cztery miały mniej niż 40 lat. Dla świata ta informacja była sensacją, bo władza zazwyczaj wygląda inaczej.

Ale Finlandia ma dłuższą tradycję udziału kobiet w polityce.

— Byliśmy pierwszym krajem na świecie, który przyznał kobietom pełne prawa polityczne: nie tylko głosu, ale także kandydowania w wyborach. Pierwsze 19 parlamentarzystek to też były Finki. Nasze polityczki, z lewej i prawej strony, wprowadzały rozwiązania umożliwiające kobietom udział w życiu publicznym i zawodowym, takie jak reforma opieki nad dziećmi i osobami starszymi czy urlopy rodzicielskie. Trwało to latami, ale dzięki temu mamy struktury, które pomagają kobietom wspinać się po drabinie władzy, i w efekcie mógł powstać taki rząd jak nasz. Dziś natomiast mamy…

Backlash?

— Nie nazwałabym tego backlashem, ale demokratycznie wybranym rządem. W kolejnych wyborach pewnie będzie inny. Najważniejsze jest to, by przeprowadzić strukturalne zmiany, które umożliwiają różnorodnym politykom zdobywanie władzy.

W kwestii kobiecego przywództwa nadal poruszamy się między dwiema skrajnościami. Wielu wciąż uważa, że kobiety nie powinny zajmować najwyższych stanowisk, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, ponieważ nie są wystarczająco silne: „Władimir Putin zlekceważyłby prezydentkę USA”. Ale pojawiają się też głosy, że gdyby kobiety rządziły światem, nie byłoby wojen. Oba stereotypy nie są chyba szczególnie pomocne dla liderek?

— Świat potrzebuje więcej liderek po prostu dlatego, że stanowimy połowę populacji i powinnyśmy mieć połowę władzy. Poza tym kobiety są naprawdę niezwykle zdolnymi przywódczyniami. Muszą być wytrwałe, zdeterminowane i wyrobić sobie grubą skórę, ponieważ dla kobiet wspięcie się na drabinę władzy nigdy nie jest łatwe — wymaga ogromnego wysiłku, odwagi i umiejętności. Widziałam też wielokrotnie, że przywódczynie potrafią odważnie podjąć ryzyko — tyle że nie bezsensowne, ale konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Myślę, że to dla kobiet naturalne: podejmowanie takich decyzji, które pomogą nie tylko im i ich karierom, ale też innym ludziom. Bo to zawsze była rola kobiet: opiekowanie się dziećmi, rodzicami i bliskimi. A empatia i umiejętność postawienia się w cudzej sytuacji to dla lidera ważne umiejętności, ponieważ przywództwo powinno zawsze służyć wspólnemu dobru.

W biografii przyznaje pani jednak, że dopiero w parlamencie zrozumiała, że musi rozwinąć umiejętności miękkie i inteligencję emocjonalną. Co trochę zaprzecza stereotypom na temat kobiecych umiejętności.

— Wszyscy mamy swoje mocne i słabe strony. Moją największą słabością był brak naturalnej swobody w kontaktach z ludźmi. Zawsze byłam zorientowana na rozwiązywanie problemów. Wydawało mi się, że jeśli będę miała wystarczająco dużo faktów i najmocniejsze argumenty, to przekonam ludzi i uda mi się przeprowadzić te zmiany, które chciałabym zobaczyć w społeczeństwie.

Dość szybko jednak zrozumiałam, że wygrywanie debat nie wystarczy. Trzeba jeszcze rozumieć ludzi. Miałam ogromne szczęście do przyjaciół i współpracowników, którzy ­nauczyli mnie czytać ludzi — rozumieć ich motywacje, marzenia, cele, ale też emocje, które wpływają na ich decyzje. Z czasem nauczyłam się dostrzegać, z jakiego miejsca ktoś mówi, jakie doświadczenia za nim stoją. To uczyniło mnie lepszą negocjatorką i pozwoliło skuteczniej realizować cele, które stawiałam sobie w polityce. Ale przede mną jeszcze długa droga.

„Nie widziałam powodu, by udawać, że władza mnie nie motywuje” — pisze pani w książce. Czy kobiety nadal są karane, gdy się do tego przyznają?

— Myślę, że tak. Społeczeństwo bowiem wciąż umieszcza kobiety w dość wąskiej szufladce. Powinnyśmy być empatyczne, uległe, poświęcać się i nie być ambitne. Służyć przez całe życie potrzebom innych ludzi. A kiedy widzimy silną kobietę, która mówi: „Chcę zrobić to, chcę zrobić tamto i chcę mieć władzę, żeby móc to przeprowadzić”, tradycyjną reakcją jest: „Ona jest zbyt twarda. Zbyt surowa. Nie dość empatyczna. Groźna. Musimy ją uciszyć”.

Zawsze mówiłam wprost, że chcę mieć władzę. Do polityki weszłam po to, by coś zmienić. A bez władzy to się nie uda. Dlatego uważam, że jest bardzo ważne, by kobiety mówiły: „Chcę władzy. Mam do niej prawo. Mam sprawczość. Działam. Nie jestem obiektem do oglądania”. Kobiety powinny umieć się o to upomnieć.

Wahała się pani przed wejściem do polityki, bo widziała ją jako świat starszych panów w szarych garniturach. Coraz bardziej jest to też świat osób urodzonych w przywileju. Tymczasem pani pochodzi z klasy ludowej, prawda?

— Tak, zaczynałam w bardzo skromnych warunkach. Moja matka wychowała się w sierocińcu, poszła do pracy, gdy miała 15 lat, a urodziła mnie, gdy miała lat 20. Niedługo później odeszła od ojca, który był alkoholikiem, bo chciała mi zapewnić lepszą przyszłość i stabilizację. Mama znalazła potem partnerkę, więc wychowałam się w rodzinie tęczowej.

Nie jestem zatem typową osobą, która angażuje się w politykę. Zazwyczaj politycy mają bowiem zasoby, pieniądze, pochodzenie — wszystko to, co daje ci poczucie, że należy ci się miejsce w kręgach władzy. Ja chciałam zmieniać świat. Bardzo też cenię nordycki model państwa opiekuńczego, bo bez niego, z moim pochodzeniem, nie miałabym szans. Chodziłam do żłobka, przedszkola i dobrej publicznej szkoły, mogłam studiować i realizować marzenia, ponieważ poprzednie pokolenia zbudowały nasz kraj tak, że ktoś taki jak ja mógł mieć przyszłość. Byłam za to niezwykle wdzięczna. Chciałam mieć pewność, że przyszłe pokolenia również będą miały te same możliwości, i uznałam, że jest moim obowiązkiem im to zapewnić.

Pisze pani o książkach, które ukształtowały jej lewicowe przekonania, ale nie wspomina żadnej feministycznej lektury.

— W czasach klasyków socjalizmu — Marksa, Bernsteina, Kautskiego, Polanyiego — nie było zbyt wielu kobiet, które zajmowały się teorią społeczną, więc czytałam mężczyzn. Ale to nie znaczy, że nie byłam feministką od najmłodszych lat. Zawsze uważałam, że kobiety powinny mieć takie same możliwości jak ­mężczyźni.

Nawet w Finlandii istnieją strukturalne nierówności, których często nawet nie zauważamy, bo się w nich wychowaliśmy. A ja uważam, że każdy powinien od czasu do czasu zakwestionować swoje przekonania i zadać sobie pytanie: czy myślę tak, ponieważ naprawdę w to wierzę, czy ponieważ zostałem wychowany, aby tak myśleć?

Wiele kobiet wierzy, że istnieje tylko określona — mała — liczba stanowisk dla kobiet, o które muszą konkurować między sobą. A to nieprawda. Kobiety nie powinny ze sobą rywalizować, tylko się wspierać i cieszyć z sukcesów innych kobiet, bo otwierają drogę i nam.

Podczas pandemii popularny był mem: „Co mają wspólnego kraje, które najlepiej poradziły sobie z koronawirusem?”. Odpowiedzią były zdjęcia głów państw i szefów rządów Tajwanu, Niemiec, Islandii, Danii, Norwegii, Nowej Zelandii i Finlandii, samych kobiet. Przypadek?

— Były też kraje kierowane przez mężczyzn, które dobrze poradziły sobie z koronawirusem, nie jest to więc kwestia tylko płci. I mogę mówić wyłącznie w imieniu własnego rządu, ale my w centrum postawiliśmy życie i zdrowie ludzi, a gospodarka była na drugim miejscu. Dzięki temu mogliśmy lepiej koordynować rozprzestrzenianie się koronawirusa i szybciej otworzyć gospodarkę. Na korzyść Finlandii działała też jej względna izolacja — wirus dotarł do nas później i mieliśmy więcej czasu na reakcję. Wreszcie kwestie kulturowe. Dla nas szanowanie osobistej przestrzeni jest naturalne. Gdy rząd zalecił trzymanie dystansu dwóch metrów, pojawił się mem: „Dlaczego tak blisko?”.

Kolejną cezurą była oczywiście pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę. Finlandia, za pani rządów, dołączyła do NATO, co było rewolucją. Co w Europie zmieniło się przez te cztery lata najbardziej?

— Świadomość, że nasza architektura bezpieczeństwa opierała się na fałszywych oczekiwaniach, a Rosja nie jest krajem, za jaki ją uważaliśmy. Mam nadzieję, że wyciągnęliśmy z tego wnioski, ponieważ w przyszłości musimy być mądrzejsi. Największym błędem Europy było przekonanie, że ścisłe więzy gospodarcze z Rosją zapobiegną wojnie. Putin nigdy tak nie myślał i wykorzystał te zależności jako broń przeciwko nam. Wielokrotnie powtarzałam, że powinniśmy byli słuchać naszych przyjaciół z Polski i krajów bałtyckich, którzy nas przed nim ostrzegali. Trzeba było skorzystać z doświadczeń krajów, które były pod panowaniem radzieckim, by zrozumieć, że logika Putina bardzo różni się od naszej.

Powiedziała pani, że powinno być oczywiste, że Rosję należy zatrzymać w Ukrainie. Tymczasem nawet w przyfrontowej Polsce prorosyjska partia ma dziś 10 proc. w sondażach, a antyukraińska 13. Jest to, w znacznej mierze, sukces kremlowskiej propagandy. Czy Finlandia też ma ten problem?

— Rosja jest wrogiem, którego nie powinniśmy lekceważyć, zwłaszcza że wciąż ma zasoby i wykorzystuje je do destabilizacji krajów europejskich. W całej Europie miało miejsce wiele takich incydentów — od przecinania podmorskich kabli i cyberataków przez niszczenie infrastruktury po używanie mediów społecznościowych do wpływania na wybory. Rosja nas w ten sposób sprawdza — i wyciąga wnioski. Testuje, jakie mamy możliwości i chęci reakcji, nasze mocne i słabe strony. To zaplanowany atak na ogromną skalę, a dezinformacja i propaganda są jego częścią. Niektóre kraje są na nie bardziej podatne niż inne, ale każdy ma ten problem, Finlandia też. A jeśli rosyjska propaganda przekona obywateli jakiegokolwiek kraju UE, wszystkie będą miały problem, bo niektóre decyzje wymagają ­jednomyślności.

A jakie wnioski Europa powinna wyciągnąć z opublikowanej niedawno strategii obrony USA?

— Europejczycy muszą zrozumieć, że nie jesteśmy już w centrum amerykańskiej uwagi. Stany Zjednoczone koncentrują się na sprawach wewnętrznych, na Azji, na Ameryce Południowej. I nie jest tak, że pierwszą myślą obywatela USA tuż po przebudzeniu jest Europa — wręcz przeciwnie. Nie możemy też już liczyć na transatlantyckie więzi ani oczekiwać, że Stany Zjednoczone przyjdą nam z pomocą, gdy będziemy ich potrzebować. Ameryka nie będzie też sponsorować europejskiej architektury bezpieczeństwa. Musimy zadać sobie pytanie, co możemy zrobić, aby stać się silniejsi, odporniejsi i bardziej bezpieczni. Jedyne logiczne rozwiązanie to inwestowanie we własną obronność, ale też energetykę i zwłaszcza technologię. Bo dziś jesteśmy za bardzo zależni od technologii amerykańskich i chińskich: musimy stworzyć europejskie alternatywy.

Donald Trump zaproponował własną alternatywę, tyle że wobec NATO: Radę Pokoju. Gdyby była pani dziś premierką Finlandii, przyjęłaby pani zaproszenie do Rady?

— Nie. I nie sądzę, że Rada Pokoju zastąpi NATO. Nie wiem, czemu ma służyć, ale jest dobry powód, dla którego europejscy liderzy do niej nie przystąpili.

Barack Obama miał 56 lat, gdy skończył drugą kadencję, Aleksander Kwaśniewski — 51, pani była jeszcze młodsza, bo 38. Przeprowadziła pani swój kraj przez dwa kryzysy. Czy zdarzyło się pani pomyśleć: „Nigdy już nie będę miała tak ekscytującej i odpowiedzialnej pracy”?

— O polityce nie myślę w kategoriach kariery lub pozycji, ale sprawczości. Odejście nie było dla mnie aż tak trudne, bo nadal mogę wywierać wpływ na rzeczy, które są dla mnie ważne. Nie wiadomo też, co przyniesie przyszłość, a ja nigdy nie planuję, co będę robić za pięć czy dziesięć lat.

Innymi słowy, nie mówi pani „nie” powrotowi do polityki.

— Nigdy nie mów „nigdy”. Nie planuję obecnie startować w wyborach, ale nie wykluczałabym tego całkowicie.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
11

08.03.2026

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Szadkowski: Trump ani myśli się zatrzymać, nikt nie może spać spokojnie

Szadkowski: Trump ani myśli się zatrzymać, nikt nie może spać spokojnie

Tak komuniści chcieli zamienić kobiety w woły robocze

Tak komuniści chcieli zamienić kobiety w woły robocze

„Nigdy nie sądziłem, że pan jest taki rozsądny” – czyta o sobie w internecie. „Miller jest uzależniony od lajków i komentarzy”

„Nigdy nie sądziłem, że pan jest taki rozsądny” – czyta o sobie w internecie. „Miller jest uzależniony od lajków i komentarzy”

PiS jest w zasadzie skazany na Trumpa. „Oni myślą proamerykańsko, nawet w kampaniach wyborczych zatrzymywali się głównie w McDonaldzie”

PiS jest w zasadzie skazany na Trumpa. „Oni myślą proamerykańsko, nawet w kampaniach wyborczych zatrzymywali się głównie w McDonaldzie”

Publicznie radykalny i zacięty, prywatnie zupełnie inny? Tak mówią o Czarnku politycy

Publicznie radykalny i zacięty, prywatnie zupełnie inny? Tak mówią o Czarnku politycy

„Kaczyński chciał Przemka”. Prezes wskazał Czarnka, na sali nie wszyscy byli zadowoleni [KULISY]

„Kaczyński chciał Przemka”. Prezes wskazał Czarnka, na sali nie wszyscy byli zadowoleni [KULISY]

Majmurek: jeśli prezes Kaczyński i Przemysław Czarnek się pomylili, ten błąd będzie ich bardzo dużo kosztował [ANALIZA]

Majmurek: jeśli prezes Kaczyński i Przemysław Czarnek się pomylili, ten błąd będzie ich bardzo dużo kosztował [ANALIZA]

Kolumbijczyków w Polsce szybko przybywa. Co ich przyciąga? „Szukałem takiego miejsca”

Kolumbijczyków w Polsce szybko przybywa. Co ich przyciąga? „Szukałem takiego miejsca”

Atak USA na Iran pokazał, że Zełenski ma dobre karty do rozgrywki z Trumpem [ANALIZA]

Atak USA na Iran pokazał, że Zełenski ma dobre karty do rozgrywki z Trumpem [ANALIZA]

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Teraz jest moment na cięcie lawendy. Odda morze kwiatów

Teraz jest moment na cięcie lawendy. Odda morze kwiatów

8 marca, 2026
Dębnica Kaszubska. Śmiertelny wypadek. Auto wjechało w trzy kobiety

Dębnica Kaszubska. Śmiertelny wypadek. Auto wjechało w trzy kobiety

8 marca, 2026
Oslo. Wybuch przed wejściem ambasady USA. Policja bada sprawę.

Oslo. Wybuch przed wejściem ambasady USA. Policja bada sprawę.

8 marca, 2026
Zmiana czasu w 2026 roku już w marcu. W Sejmie czeka rewolucyjny projekt

Zmiana czasu w 2026 roku już w marcu. W Sejmie czeka rewolucyjny projekt

8 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Szadkowski: Trump ani myśli się zatrzymać, nikt nie może spać spokojnie

Szadkowski: Trump ani myśli się zatrzymać, nikt nie może spać spokojnie

8 marca, 2026
Polski ptak obraca drzewa w perzynę. Mówią o nim „ptak-demolka”

Polski ptak obraca drzewa w perzynę. Mówią o nim „ptak-demolka”

8 marca, 2026
Tatry. Śmiertelny wypadek w rejonie Starorobociańskiego Wierchu

Tatry. Śmiertelny wypadek w rejonie Starorobociańskiego Wierchu

8 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.