Małego, odrzuconego przez matkę makaka japońskiego, który znalazł przyjaciela w pluszowym orangutanie, najpierw pokochał internet. Teraz wygląda na to, że samotnego malucha pokocha też jego stado
Na filmie widać małą małpkę, która ciągnie za sobą większego od niej, pomarańczowego pluszaka — orangutana. Przytula się do niego, zasypia przy nim, próbuje się bawić, obiegając dookoła wielki kamień i znienacka uderzając łapą swojego „towarzysza”, całkiem jakby zachęcała — no chodź, poganiaj się ze mną! I nic nie szkodzi, że małpie dziecko, jeszcze osesek, nie jest orangutanem, tylko makakiem japońskim. Widać, że pomarańczowy pluszak jest jego najlepszym przyjacielem.
Odrzucony przez matkę, przygarnięty przez pluszaka
Te niezwykłe sceny zarejestrowały kamery w zoo w japońskim mieście Ichikawa, mające duże stado makaków, liczące 60 osobników. Dlaczego jednak maluch nie jest ze stadem? Jak wyjaśnili pracownicy zoo, został odrzucony przez matkę tuż po urodzeniu. Urodził się 26 lipca 2025 r. i od pracowników zoo dostał na imię Punch, na cześć znanego artysty mangi, używającego pseudonimu Monkey Punch. Niestety, mały Punch został odrzucony przez matkę, która zaczęła go ignorować, nie chciała go nosić ani karmić. Opiekunowie makaków w zoo zdecydowali więc, że trzeba zabrać go z wybiegu i wykarmić butelką. Z oddaniem robiły to dwie pracownice zoo, karmiąc i tuląc malucha.
Ale ludzie nie zastąpią makakowi matki i kontaktów z jego własnym gatunkiem. Zresztą, to nie byłoby dobre dla malucha, dlatego opiekunowie postanowili zawalczyć o to, aby jednak dołączył do stada. Ograniczyli kontakt ludzi z Punchem i dołączyli go do reszty małp 19 stycznia, kiedy miał pięć miesięcy. Zabrał ze sobą tylko pluszaka, którego dostał od pracowników zoo po urodzeniu, aby nauczył się naturalnego dla naczelnych odruchu chwytania. Pewnie nikt się nie spodziewał, że małpie dziecko zacznie traktować pomarańczowego orangutana jak żywą istotę i szukać u niego ukojenia. W stadzie początkowo Punch nie miał łatwo — inne małpy nie zwracały na niego uwagi, zdarzyło się też, że jeden z członków stada brutalnie odepchnął małego. Wtedy Punch przytulał się do swojego orangutana. I jeden z takich filmów wraz z wpisem o sytuacji małego makaka 5 lutego tego roku dyrekcja zoo opublikowała w internecie.
Film z Punchem rozprzestrzenił się lotem błyskawicy i stał się hitem social mediów — ludzie pokochali malucha z Ichikawy, a dyrekcja zoo na bieżąco informowała o jego sytuacji. Chociaż początkowo nie wyglądało to dobrze, a widok bezbronnego malucha tulącego się do pluszaka łamał ludziom serce, sytuacja Puncha w stadzie zaczyna się poprawiać. Dyrektor zoo (swoją drogą, podobno ogród zoologiczny w Ichigawie przeżywa istne oblężenie odwiedzających) poinformował ostatnio, że dorosłe makaki zaczynają akceptować malucha. Punch coraz częściej przebywa blisko nich, próbuje wspinać się na ich plecy, szukając bliskości, a one zaczynają go iskać, co jest w świecie tych małp oznaką troski i przyjęcia do stada.
Mamo, dlaczego?
Cała historia wydaje się więc zmierzać ku szczęśliwemu zakończeniu. Dla naukowców jednak jeszcze długo będzie ona materiałem do badań, mających na celu lepsze zrozumienie psychiki makaków zwanych też małpami śnieżnymi. Zagadką dla nich jest na przykład, dlaczego właściwie matka porzuciła swoje nowo narodzone młode? Jak piszą naukowcy z kanadyjskiego Concordia University w „The Conversation”, w naturze taka sytuacja zdarza się niezwykle rzadko. Zespół prof. Sarah E. Turner przez 25 lat badał makaki japońskie w Centrum Małp Awajishima na wyspie Awaji w Japonii, gdzie małpy żyją w naturalnym środowisku, i — jak piszą naukowcy — ani razu nie widzieli, aby matka odrzuciła młode. Przeciwnie, samice makaka japońskiego wykazują się ogromnym oddaniem. Naukowcy obserwowali, że samice zajmowały się swoimi niepełnosprawnymi dziećmi, nosiły chore młode na ręku, a gdy zmarło, nosiły je przez całe dni, nie mogąc się z nimi rozstać.
Nie znaczy to, że młode samice, wydające potomstwo na świat po raz pierwszy, od razu bezbłędnie wiedziały, jak się nim zajmować. — Widzieliśmy zdezorientowane matki — małpy trzymające swoje niemowlęta głową w dół lub rozpraszające się, gdy ich niemowlęta wpadały w kłopoty. Ale w dzikiej grupie te młode matki mają krewne, które im pomagają i od których mogą się uczyć — piszą naukowcy. W zoo jednak młode samice nie mają tak rozbudowanych więzi rodzinnych, nie mają od kogo uczyć się roli matki, do tego niewola wywołuje u nich stres. Być może któryś z tych powodów stał za odrzuceniem Puncha przez matkę. Jak oszacowali naukowcy z Narodowego Ośrodka Badawczego w Rzymie, porzucenie młodych makaków przez matkę w niewoli zdarza się w ponad 7 proc. porodów, zwłaszcza gdy matka jest pierworódką albo plasuje się nisko w hierarchii stada.
A dla małego makaka kontakt z matką, która jest pierwszym elementem socjalizującym ze stadem, jest kluczowy. To matka uczy swoje dziecko języka makaków, zarówno tego artykułowanego głosem, jak i mowy ciała. To zwierzęta na tyle inteligentne i socjalne, że porozumiewają się nieustannie, a ich komunikacja jest bardzo zaawansowana. Trzeba umieć mówić ich językiem. Badania pokazują, że makaki japońskie na zmianę wydają odgłosy, ze średnią przerwą 250 milisekund między nimi, co sugeruje ustrukturyzowaną wymianę komunikatów, a nie jedynie nawykowe odgłosy. Używają one specjalnych dźwięków do powitań towarzyskich i utrzymywania kontaktu. Tego wszystkiego mały makak uczy się od matki — ale jest szansa, że Punch nauczy się tego w nieco późniejszym terminie od przyjaciół w stadzie, których sobie powoli zdobywa. Jak pisze prof. Turner, na szczęście inteligencja makaków jest na tyle duża, że pozwala im na pewnego rodzaju elastyczność i przyjmowanie do stada osobników nie do końca „standardowych” — a taki z pewnością jest mały Punch.

