Raport „Indeks cen w sklepach detalicznych” przygotowany przez UCE RESEARCH i Uniwersytet WSB Merito wskazuje, że w lutym codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 3,8 proc. względem analogicznego okresu 2025 roku. Dotyczyło to żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i artykułów dla dzieci (analizą objęto 17 kategorii najczęściej kupowanych produktów). Przypomnijmy, że w styczniu wzrost cen wyniósł 3,7 proc., co oznacza, że mamy do czynienia z niewielkim wzrostem.
Ceny w sklepach nieco w górę
– Lutowe dane przedstawiają obraz umiarkowanej, stabilnej inflacji detalicznej i takie były warunki, gdy te dane zbierano. Na przestrzeni trzech ww. miesięcy ceny w sklepach poruszały się w wąskim przedziale. Rosły wolniej niż w czasach wysokiej inflacji. Natomiast konsumenci powinni o czymś pamiętać. Choć tempo wzrostu jest znacznie wolniejsze niż w szczytowym okresie, to koszty zakupów wciąż są na poziomach nieporównywalnie wyższych niż jeszcze trzy lata temu. To właśnie ta skumulowana podwyżka, a nie bieżąca dynamika, najbardziej uderza w portfele Polaków – komentuje dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.
Ekspert przypomina, że inflacja konsumencka w styczniu wyniosła 2,2 proc. rok do roku, a zatem ceny w sklepach rosły niemal dwa razy szybciej. – Właśnie dlatego konsumenci często mają poczucie, że rzeczywistość jest gorsza, niż mówią oficjalne dane. Nasz raport koncentruje się stricte na wybranej, ale bardzo ważnej z perspektywy konsumenta grupie produktów codziennej potrzeby. Wskaźnik CPI obejmuje znacznie szerszy, ważony koszyk towarów i usług, w tym paliwa, usługi czy elektronikę, a te kategorie potrafią istotnie obniżać ogólny wynik – wyjaśnia dr Orpych.
Z raportu wynika, że ceny żywności w lutym poszły w górę średnio o 3,4 proc., podczas gdy miesiąc wcześniej było to 3,2 proc. – Zmiany cen żywności z pewnością mają znaczenie, bo dotyczą wszystkich kupujących w zasadzie każdego dnia. Wprawdzie te dodatkowe 0,2 p.p. w lutym nie musi robić piorunującego wrażenia, ale kiedy spojrzymy z większego dystansu, to możemy poczuć niepokój. W przemyśle spożywczym ceny sprzedaży spadły w ciągu roku o 3,2%, a w sklepach – o podobną wartość wzrosły. Najwyraźniej jako konsumenci akceptujemy taki poziom cen. W końcu w ciągu ostatniego roku przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 6%. Stać nas na „przełknięcie” wyższych cen żywności – analizuje dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.
Używki w górę, warzywa tanieją
W TOP 5 najmocniej drożejących kategorii liderem pozostają używki (wzrost o 10,3 proc. rok do roku). Kolejne miejsca zajmują chemia gospodarcza (wzrost o 8,2 proc.), słodycze i desery (o 7,3 proc.), pieczywo (o 6,4 proc.), a także mięso (o 5,4 proc.). W lutym potaniały natomiast warzywa (spadek o 2,5 proc.). – Warzywa są kategorią wyjątkowo wrażliwą na warunki pogodowe i sytuację podażową. Jeśli zbiory były dobre, zarówno w Polsce, jak i w krajach eksportujących do Europy, to ceny naturalnie spadają. Minus 2,5% rdr. to dobra wiadomość dla konsumentów robiących regularne zakupy – komentuje dr Robert Orpych.













