Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet

Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet

2 lutego, 2026
Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

2 lutego, 2026
Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

2 lutego, 2026
Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

1 lutego, 2026
USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą

USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet
  • Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina
  • Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa
  • Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani
  • USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą
  • Lubuskie. Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek
  • Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Jakucji. Celem był północny biegun zimna
  • Dominikana. Awaria samolotu LOT. Niemal 300 osób utknęło na lotnisku
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Chętnie opowiada o bogactwie, czuje się „odnowicielem”. Ile jest prawdy w opowieściach Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Chętnie opowiada o bogactwie, czuje się „odnowicielem”. Ile jest prawdy w opowieściach Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Aktualności

Chętnie opowiada o bogactwie, czuje się „odnowicielem”. Ile jest prawdy w opowieściach Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości26 stycznia, 2026
Chętnie opowiada o bogactwie, czuje się „odnowicielem”. Ile jest prawdy w opowieściach Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Lubi, kiedy ktoś nazywa go najbardziej popularnym polskim arystokratą. Chętnie opowiada o swoim bogactwie i zasługach. Ile z tego jest prawdą i kim naprawdę jest książę Jan Lubomirski-Lanckoroński?

Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Większość wywiadów z nim zaczyna się od pytania: „Jak się do pana zwracać? Książę? Jaśnie panie?”. Lubomirski czasem mówi, że może być „jego wysokość”, bo mierzy ponad 195 cm wzrostu. Jednak kiedy podczas prawie trzygodzinnej rozmowy telefonicznej pytam, kim się w głębi serca czuje, odpowiada:

— Mężem, ojcem, przedsiębiorcą, społecznikiem i działaczem charytatywnym. No i przy okazji księciem, choć wolałbym słowo: odnowiciel.

Księżna i hejterzy

Na razie przeciętny Kowalski kojarzy księcia Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego z licznych publikacji w portalach plotkarskich. Dzięki nim może zajrzeć do jednej z warszawskich rezydencji księcia, czyli liczącego ponad 3 tys. mkw. Palazzo Murano. Wśród gości, z którymi para książęca ostatnio kolędowała w pałacu, może znaleźć aktora Tomasza Karolaka, aktorkę Alicję Bachledę-Curuś i prawicową publicystkę Magdalenę Ogórek. Może też wyrobić sobie zdanie na temat stylu drugiej żony Jana, Heleny z domu Mańkowskiej. Urodzonej we Francji, czyli — jak to określa książę — wziętej „z importu”.

Przeciętny Kowalski do niedawna mógł również skrytykować jej styl na portalach społecznościowych Fundacji Książąt Lubomirskich. Książę zapewnia, że socjale fundacji prowadzi jego pracownik, ale przyznaje, że czasem sam tam zagląda i komentuje. Jego rękę czuć w podpisie pod wrzuconymi na stronę fundacji zdjęciami kilkunastu osób, w tym znanej piosenkarki: „Hejt w internecie. Oto wspaniałe damy i zacni kawalerowie, którzy w ocenianiu innych posunęli się za daleko”.

Helena Mańkowska Lubomirska-Lanckorońska i Jan Lubomirski-Lanckoroński z dziećmi Elżbietą (na ręku), Weroniką i Jeremim na Wyścigach Konnych na Służewcu,Warszawa, 2 lipca 2023 r.

Helena Mańkowska Lubomirska-Lanckorońska i Jan Lubomirski-Lanckoroński z dziećmi Elżbietą (na ręku), Weroniką i Jeremim na Wyścigach Konnych na Służewcu,Warszawa, 2 lipca 2023 r.

Foto: Radosław Nawrocki / Forum

Wszystko wskazuje na to, że zła passa księżnej, której hejterzy zarzucali kiepski gust, właśnie się kończy. Jeden z portali ogłosił „historyczny stylistyczny przełom”: księżna Helena zaprezentowała się w sukni, która perfekcyjnie odpowiada jej proporcjom. Dobrą passę ma też sam książę Jan, który jeszcze przed finałem WOŚP pobił finansowy rekord aukcji: spotkanie z nim w pakiecie z grafiką Pabla Picassa zostało wycenione na prawie 50 tys. zł. Do końca trwania WOŚP cena za obiecane w pakiecie z grafiką „zakulisowe ciekawostki i nieopublikowane opowieści” sukcesywnie szła w górę.

Telefon do twórców serialu „1670”

Dziennikarze, którzy robili wywiady z księciem, przyznają, że do perfekcji opanował sztukę skracania dystansu. Krzysztof Stanowski, właściciel i dziennikarz Kanału Zero, tuż przed rozpoczęciem rozmowy usłyszał, że książę prześledził jego drzewo genealogiczne i ustalił, że mogą do siebie mówić per „panie bracie”.

Na wstępie naszej rozmowy przyznał, że uwielbia imię Elżbieta, które nosi jego pięcioletnia córka. — Lubię się tym bawić — mówi, kiedy pytam o relacje z mediami. W rozmowie dla Kanału Zero przytacza anegdotę o kręconym w jednej z jego posiadłości wywiadzie dla telewizji śniadaniowej. Namówiony przez niego szwagier przebrał się za ducha i w trakcie nagrania wszedł w kadr. — Uwielbiam serial „1670”, w którym Bartosz Gelner gra brawurowo syna magnata, Henryka Lubopolskiego — mówi książę. — Zadzwoniłem do twórców. Przedstawiłem się, pogratulowałem serialu i zapytałem, czy każdy przedstawiciel arystokracji musi być przedstawiany jak zidiociały Lubopolski. Po drugiej stronie najpierw zapadła cisza, potem się pośmialiśmy.

Dziennikarka tabloidu mówi, że książę nie tylko zawsze odbiera telefony, ale też lubi być tytułowany najbardziej popularnym przedstawicielem arystokracji w Polsce. Ma przy tym — jak słyszę — doskonałe wyczucie mediów: o historii rodziny opowiada w sposób tabloidowy. Krótko, sensacyjnie, grając na emocjach. Chętnie opowiada np. o przepisie na ogon bobra podany w książce kucharskiej napisanej dla jego osiem razy pradziadka. Zdradza, że nazwa warszawskiej dzielnicy Mokotów pochodzi od jego przodkini, która na określenie tego rejonu użyła francuskich słów „Mon coteau”, czyli moje wzgórze. Ostatnio chętnie cytuje Bogusława Wołoszańskiego, który odkrył, że powstała na zamówienie rodziny księcia warta milion złotych srebrna zastawa w czasie wojny trafiła do kochanki Hitlera, Ewy Braun.

Atrakcyjny dla dziewcząt

Nasza rozmowa o powojennych dziejach Lubomirskich też składa się z krótkich anegdot. Według jednej z nich ojciec księcia, jako wrogi element, nie miał szansy na wymarzone studia humanistyczne. — Zatrudnił się w krakowskiej Hucie im. Lenina — wspomina książę. — Wydrukował i rozdawał znajomym wizytówki z napisem: „Stanisław Książę Lubomirski, pierwszy ślusarz sieci cieplnych Huty Imienia Lenina”. Nadrabiał humorem, ale w naszym krakowskim mieszkaniu żyło się za przedzielającymi pokoje szafami. Komuniści dokwaterowali dziadkom 20 żołnierzy, którzy spali na piętrowych pryczach, korzystali ze wspólnej kuchni i łazienki. Za szafami gnieździli się moi rodzice.

Kolejna anegdota z nastoletnich czasów księcia: w liceum wyróżniał się wzrostem, codziennie białą koszulą z krawatem i znajomością łaciny. Odkrył, że z powodu arystokratycznego pochodzenia może być atrakcyjny dla dziewcząt.

I ostatnia anegdota: koniec komuny, wbrew jego przypuszczeniom, nie oznaczał gwałtownego wzbogacenia. Rodzice odzyskali wprawdzie kilka nieruchomości w Krakowie, ale wymagały remontów i generowały koszty. Zbiegło się to z momentem, kiedy media zaczęły go nazywać księciem. Błyskawicznie to podłapał.

O tym, jak na skłonność Lubomirskiego do używania tytułu księcia zareagowało jego środowisko, rozmawiam z kuzynem Jana, Maciejem Radziwiłłem. Dzieli ich 17 lat różnicy, od wspólnego przodka dzieli ich pięć pokoleń. Ich ojcowie się przyjaźnili, ale oni poznali się bliżej dopiero podczas współpracy w Fundacji Czartoryskich. Maciej Radziwiłł przyznaje, że podziwia Jana za wiedzę, poczucie humoru i energię do działania. — Doceniam jego charytatywne działania i wspieranie kultury, ale razi mnie, że robi wokół siebie zbyt wiele szumu — przyznaje. — Tytułowanie siebie od dawna nie uchodzi w naszym środowisku, chociaż jest praktykowane w niektórych krajach Europy. Trzeba zachować więcej umiaru i ciszy. Lepiej, by ludzie sami dostrzegali, że wielu z nas robi coś dobrego dla kultury czy osób w potrzebie. Warto, aby doceniali, że wynika to z tradycji rodzin dawnej arystokracji, a nie widzieli naszej autopromocji. Zostawmy prestiż i zasługi przodkom. Na własną pozycję postarajmy się zapracować sami.

Bajki z mchu i paproci

O skłonności Jana do tytułomanii słyszę od znajomych z Poznania, gdzie przeprowadził się po ślubie z córką miliardera Jana Kulczyka, Dominiką. Na początku lat dwutysięcznych młody książę jeździ po mieście autem z rejestracją PO XIAZE. Trafił do bogatej rodziny, ale — o czym mówi w wywiadzie dla Kanału Zero — niektórzy kuzyni uznali to za mezalians. Mimo to czasy poznańskie to początek jego drogi do dużego majątku. — Kiedy się ożeniłem, miałem 23 lata — mówi. — Z Dominiką i kolegą Michałem otworzyliśmy bar z kanapkami. Wymyśliłem nazwę: Sandwich Express.

Kolejne etapy kariery: równolegle z robieniem aplikacji radcowskiej otwiera w poznańskim Starym Browarze dwie kawiarnie. Po przeprowadzce do Warszawy gra na giełdzie. Zarobione pieniądze idą na zakup kawalerki. Po wejściu Polski do UE ceny idą do góry i sprzedaje ją za trzy razy tyle. Do zysku dorzuca kredyt i kupuje kolejne nieruchomości. Z każdej inwestycji zostawia kilka lokali dla siebie. Dużo pieniędzy idzie na remont zamku w Lubniewicach, który — po rozwodzie — dostaje od rodziny Dominiki. To był — jak mówi — gorący kartofel: w piwnicach stała woda, na ścianach grzyb. Remonty trwają od ponad 20 lat i wciąż jest co robić.

Dziś wśród zrealizowanych przez jego firmę inwestycji jest pięć wybudowanych od zera lub wyremontowanych budynków. Sprzedaje mieszkania, wynajmuje lokale usługowe, kilka zostawia sobie. W samej Warszawie, jeśli wierzyć jego opowieściom, ma kilka apartamentów. Książę mówi, że uczestniczy w projektowaniu każdego budynku. — To szczyt pretensjonalności — tak jeszcze w fazie projektów o jednym z pierwszych pomysłów księcia wypowiada się krytyk Grzegorz Piątek. — Bajki z mchu i paproci — śmieje się znany warszawski inwestor, kiedy przytaczam anegdotę księcia, jak taniej udało mu się kupić jedną z warszawskich kamienic. W transakcji uczestniczy pośredniczka. Rozmawiają przez telefon. Książę podaje swoją cenę. Na łączach pojawiają się zakłócenia i pośredniczka słyszy inną, niższą o milion kwotę. Sprzedawca ją akceptuje. Milion zostaje księciu w kieszeni.

Warszawski inwestor przekonuje, że informacje o milionowych zyskach książęcej Grupy Landeskrone to również bajka. Jan Lubomirski-Lanckoroński nie wchodzi nawet do pierwszej setki listy 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”. — Ostatnio na liście był w 2021 r. z majątkiem 450 mln zł — słyszę od współautora listy Szymona Krawca. — Potem się już nie łapał, bo próg wejścia na listę rośnie z każdym rokiem. Jego majątek był przez nas wyceniany na niedostatecznie duży, aby zajął nawet ostatnie, setne miejsce.

Książę dobrodziej

Na stronie w social mediach swojej fundacji Jan Lubomirski-Lanckoroński przedstawia się jako filantrop. W jednym z ostatnich postów, ilustrowanym zdjęciami i piosenką Welshly Arms „Legendary” (z refrenem: „Będziemy legendami”), można znaleźć 30 najważniejszych w ubiegłym roku inicjatyw fundacji. Wśród nich aż cztery dotyczą wyścigów konnych: patronat honorowy nad sezonem jeździeckim, zorganizowane na torze Służewiec Women Power Day, towarzyszenie gościom Wielkiej Warszawskiej, upamiętnienie najsłynniejszego wyhodowanego przez ród ogiera. Pomoc dla dzieci i młodzieży to trzy pozycje. W tym dwie dotyczą tej samej warszawskiej podstawówki.

O zorganizowany przez księcia Konkurs Historyczny Rodzina Lubomirskich — Duma i Chwała pytam Magdalenę Madejską-Jacak, wicedyrektor współorganizującej imprezę warszawskiej Szkoły Podstawowej nr 221. — To nie była nasza inicjatywa. Na początku podjęliśmy współpracę z Fundacją Książąt Lubomirskich w zakresie wyposażenia szkoły w pomoce dydaktyczne. Potem zrodził się pomysł konkursu — mówi Madejska-Jacak. — Książę odwiedził szkołę i na finał zaprosił dzieci do swojego Palazzo Murano — dodaje dyrektor szkoły Michał Stępień. — Inicjatywa księcia spodobała się na tyle, że w tym roku odbędzie się jako konkurs ogólnomiejski pod patronatem prezydenta Warszawy.

W spisie inicjatyw można przeczytać o przekazaniu do szkolnej biblioteki publikacji rodowych. Czyli trzech książek o historii rodziny.

W wykazie ubiegłorocznych inicjatyw charytatywnych znajduję też wpis o wsparciu Domu Dziecka w Białymstoku. W ramach „społecznej odpowiedzialności” fundacja miała przekazać nowe wyposażenie. W instytucji, która de facto nazywa się Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza, słyszę, że to 16 krzeseł. W tym samym czasie jakiś anonimowy darczyńca kupił placówce warte kilkadziesiąt tysięcy złotych nowe okna.

Odzyskać swoje pieniądze

Przeglądając informacje o Grupie Landeskrone, trafiam na wpis Kacpra Koziarskiego, właściciela firmy Nasz Dom. W ubiegłym roku napisał pod stroną Landeskrone: „Ostrzegam. Nie wypłacają pieniędzy za wykonaną usługę, nie jestem jedynym poszkodowanym. Mają świadomość, że nie posiadają funduszy, a i tak zamawiają następne usługi. Podaję swój numer telefonu. Może tak pozew zbiorowy?”.

— Z firmami księcia Lubomirskiego współpracowałem od 1 czerwca 2022 do 1 grudnia 2023 r. — mówi mi Kacper Koziarski. — Zajmuję się konserwacją i remontami wspólnot mieszkaniowych. Kiedy pojawiła się propozycja pracy w Landeskrone, z chęcią na nią przystałem.

Miesięcznie zajmował się trzema wspólnotami. Za gotowość do pracy miał dostawać po 800 zł od dwu budynków i 1100 za trzeci. Do tego dochodziły, płatne oddzielnie, dodatkowe czynności typu malowanie, wymiana żarówek czy instalacji elektrycznej. — Zatrudniałem do tego ślusarzy, budowlańców, elektryków — wspomina Koziarski. — Wystawiałem faktury na Landeskrone 1, Landeskrone 2, Landeskrone 5 i Centrum Zamek. W formie elektronicznej wysyłałem je na maila działu finansowego firmy.

Przekonuje, że przez trzy miesiące — po kilkukrotnym upomnieniu się — dostawał pełną kwotę. Potem słyszał tłumaczenie: mamy kłopoty finansowe, całość prześlemy później. Zlecał wykonanie kolejnych prac, płacił podwykonawcom z własnej kieszeni. Kilka razy był wzywany do drobnych napraw w mieszkaniach samego księcia. Raz na jego zlecenie przewiózł do zamku w Lubniewicach bus pełen rodzinnych pamiątek. — Widziałem, w jakich luksusach żyje ten człowiek, i rósł we mnie gniew, że nie płaci mi za wykonaną pracę — mówi.

Po niespełna pół roku współpracy Grupa Landeskrone jest mu winna netto 27 201 zł i 34 gr. Dzwoni z żądaniem uregulowania należności, przychodzi do biura księcia. Kilka razy słyszy, że jego pracownicy wezwą policję, jego numer został zablokowany, kody do wspólnot zmienione. — Zgłosiłem się do firmy windykacyjnej, ale kiedy usłyszałem o wysokich kosztach sądowych, zrezygnowałem — mówi. — Może dla kogoś te ponad 27 tys. to drobiazg, ale dla mnie to bardzo dużo. Tym bardziej czuję się niesprawiedliwie potraktowany przez księcia. Po wpisie w internecie zgłosili się do mnie inni poszkodowani. Nie wszyscy jednak mają odwagę, aby podać swoje dane.

A może golec?

Z prośbą o wyjaśnienie zaległości wobec firmy Kacpra Koziarskiego zgłaszam się do prawnika Grupy Landeskrone Mariusza Gaja. W oficjalnym mailu czytam, że firma odmówiła zapłaty i wypowiedziała umowę firmie Nasz Dom, ponieważ jej właściciel nie świadczył obiecanych usług. — Firma pana Koziarskiego mimo to wystawiła faktury za ten okres, których nigdy nie uznaliśmy, ze względu na nieuczciwe zachowanie usługodawcy — pisze adwokat Mariusz Gaj. — Pan Koziarski w 2024 r. próbował — poprzez oczernianie firmy na portalach internetowych — wymusić zapłatę za niezrealizowane usługi. Natychmiast zareagowaliśmy i wystosowaliśmy wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych.

Na zakończenie maila Mariusz Gaj dodaje, że kontrahenci często oszukują księcia, ponieważ uważają, że — jak pisze — „skoro jest bogaty, to jak zapłaci kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy, to na pewno nie zbiednieje”.

Kacper Koziarski nie rozumie, dlaczego jego walkę o swoje pieniądze ktoś nazywa próbą wyłudzenia. Zapewnia, że nigdy nie dostał wypowiedzenia umowy. Co miesiąc wysyłał raporty konserwacyjne za wykonane usługi, faktury wrzucał w koszty, podatek regulował w urzędzie skarbowym. — Mój wpis wisi w mediach od ponad roku. Gdybym faktycznie oszukiwał i oczerniał firmę księcia, już dawno dostałbym pozew sądowy. Do tej pory nikt się do mnie w tej sprawie nie zgłosił — dodaje.

Zaglądam na zakończenie wywiadu z księciem w Kanale Zero. Kiedy oglądałam go miesiąc temu, rozmowa kończyła się telefonem od przedsiębiorcy, który od lat usiłuje odzyskać od księcia swoje ciężko zarobione pieniądze. Widz przedstawia się, mówi, że ma wyrok sądowy, komornik wchodzi na konto spółki księcia, ale nie ma z czego ściągać. Książę reaguje nerwowo, grozi pozwem za szkalowanie. Jestem zdziwiona, bo telefon od widza znikł z końcówki wywiadu. Widzowie w komentarzach zauważają to samo.

Piszę do Krzysztofa Stanowskiego: dlaczego usunęliście ostatni telefon od widza? Stanowski odpowiada: „W zamian za tytuł szlachecki”, ale nazajutrz widzę, że końcówka wraca. — Może ty golec jesteś? — Stanowski pyta Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego. — Możliwe — odpowiada książę. Niby żartem, ale widać, że nie jest mu do śmiechu.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
5

25.01.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

2 lutego, 2026
Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

2 lutego, 2026
Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

1 lutego, 2026
USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą

USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą

1 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Lubuskie. Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek

Lubuskie. Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek

1 lutego, 2026
Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Jakucji. Celem był północny biegun zimna

Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Jakucji. Celem był północny biegun zimna

1 lutego, 2026
Dominikana. Awaria samolotu LOT. Niemal 300 osób utknęło na lotnisku

Dominikana. Awaria samolotu LOT. Niemal 300 osób utknęło na lotnisku

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.