Książka Pietera Koolwijka „Gostek” wydaje się historią o chłopięcej przyjaźni. Ale jest o tym, czego rodziny nie umieją nazwać. I o tym, jak to jest, gdy świat dziecka przestaje się mieścić w ramach wygodnych dla dorosłych. O dziecięcej wyobraźni, zdrowiu psychicznym i rodzinnych tajemnicach — mówi psycholożka Michalina Gajewska.

Tomek ma towarzysza idealnego: odważnego, zabawnego i zawsze gotowego na przygodę. Problem w tym, że nikt poza nim go nie widzi. Z czasem jednak ta historia okazuje się czymś znacznie więcej niż opowieścią o wyobraźni. To historia o emocjach, samotności i tym, co dzieje się z dzieckiem, kiedy dorośli nie potrafią mówić o własnym bólu.

Michalina Gajewska: Dla dorosłych problem zaczyna się tam, gdzie kończy się to, co racjonalne. Małe dziecko z wymyślonym przyjacielem zwykle budzi rozczulenie — wydaje się kreatywne, rozwija wyobraźnię. Ale kiedy Tomek idzie do szkoły, oczekiwania się zmieniają. Fantazja przestaje być urocza, zaczyna być niepokojąca. I książka bardzo dobrze pokazuje ten moment graniczny — kiedy świat dziecka przestaje się mieścić w ramach wygodnych dla dorosłych.

— I to jest bardzo ważne. Tomek nie ma poczucia, że robi coś dziwnego. Wręcz przeciwnie — dziwi się, że inni nie mają własnego Gostka. Chce, żeby rodzice zaakceptowali jego przyjaciela, zrobili mu miejsce w świecie. To bardzo dziecięce i jednocześnie bardzo prawdziwe. Dziecko nie pyta: „Czy moja emocja jest logiczna?”. Ono po prostu ją przeżywa.

— Dosłownie. Pojawiają się chaos, niebezpieczne sytuacje, coraz większe trudności w relacjach. Autor robi coś bardzo mądrego — pozwala nam zachwycić się tym światem razem z Tomkiem, ale jednocześnie stopniowo pokazuje jego cenę. To ważne także psychologicznie. Wymyślony przyjaciel zwykle pomaga dziecku — dodaje odwagi, wspiera. W „Gostku” w pewnym momencie zaczyna jednak przejmować kontrolę. A to już jest sygnał alarmowy.

— Tak. I robi to bez moralizowania. Tomek nie jest „dziwnym dzieckiem”, nie jest też „problemem do naprawienia”. To chłopiec, który próbuje sobie z czymś poradzić. Bardzo poruszające jest to, że autor nie oskarża dziecka. Raczej pyta: co takiego wydarzyło się wokół niego, że Gostek stał się aż tak potrzebny?

— I to jest bardzo prawdziwe. Rodzice często reagują z poziomu własnego lęku. Chcą, żeby problem zniknął, bo sami nie wiedzą, jak go pomieścić. Książka nie idealizuje rodzicielstwa. Pokazuje, że dorośli też bywają zagubieni, popełniają błędy, potrzebują czasu, żeby zrozumieć dziecko. Ale jest tam też ważna myśl: kiedy dziecko wpuszcza nas do świata swojego wymyślonego przyjaciela, tak naprawdę mówi: „Chcę ci coś pokazać. Nie umiem inaczej”.

— I właśnie dlatego „Gostek” jest tak wyjątkowy. Autor odczarowuje temat pomocy psychologicznej i psychiatrycznej. Nie pokazuje jej jako kary ani końca świata. Widzi też opór dziecka. Tomek nie chce stracić Gostka, bo Gostek daje mu coś, czego brakuje w realnym świecie: poczucie bezpieczeństwa, ekscytację, bliskość.

Ale jednocześnie książka pokazuje coś jeszcze — że zdrowienie nie polega na „naprawieniu dziecka”, tylko na odbudowywaniu relacji.

W szpitalu Tomek poznaje Lunę, która jest Gostka przeciwieństwem — zamiast ucieczki w wyobraźnię proponuje mu brutalną szczerość.

— Luna jest dla Tomka kimś zupełnie innym niż Gostek. Gostek odciąga go od trudnych emocji, pozwala uciekać w zabawę i fantazję, mówi: „nie przejmuj się, chodź ratować świat”. Luna robi coś odwrotnego — zatrzymuje go i zmusza do spojrzenia na rzeczywistość. Nie jest miła za wszelką cenę, potrafi powiedzieć wprost: „przez twoje wygłupy wszyscy mamy kłopoty”. I właśnie to działa. Ona nie oszukuje Tomka, nie słodzi mu, tylko pokazuje konsekwencje jego zachowania. To pierwszy moment, kiedy Tomek naprawdę łapie kontakt z drugim człowiekiem i zaczyna rozumieć, że zdrowienie wymaga decyzji: co jest wyobraźnią, która zaczyna niszczyć życie, a co rzeczywistością, z którą trzeba się zmierzyć. Luna sama bardzo chce wyzdrowieć i walczy o powrót do życia — dlatego nie pozwala Tomkowi ściągać siebie w dół.

— Bo wszyscy lubimy czuć się dobrze i słyszeć, że sobie radzimy. Lubimy, kiedy ktoś nas wspiera, nie burzy naszego spokoju i nie zmusza do konfrontowania się z trudnymi emocjami czy konsekwencjami własnych działań. W tym sensie Gostek przypomina kogoś, kto zawsze jest po naszej stronie — pociesza, daje ulgę, pomaga uciec od tego, co trudne. I oczywiście w tym jest coś bardzo kuszącego. Problem zaczyna się wtedy, gdy taki wspierający głos staje się jedynym punktem odniesienia. Dzieci — ale także dorośli — potrzebują nie tylko akceptacji, lecz także kogoś, kto czasem zatrzyma i powie: „sprawdźmy, co się naprawdę dzieje”, „jakie mogą być konsekwencje?”, „czy to ci służy?”. Bez tego łatwo utknąć w świecie, który daje natychmiastową ulgę, ale oddala od prawdziwych relacji i realnych problemów. W książce pięknie pokazano, że zdrowienie zaczyna się wtedy, gdy obok wspierania pojawiają się też szczerość i konfrontacja z rzeczywistością. Dlatego tak ważna okazuje się Luna — ktoś, kto nie odrzuca Tomka, ale też nie pozwala mu schować się wyłącznie w tym, co wygodne i bezpieczne.

— To był dla mnie najmocniejszy moment. Nagle rozumiemy, że Tomek przez cały czas coś czuł, ale nikt nie powiedział mu prawdy. Dzieci świetnie wyczuwają napięcia, emocje i przemilczenia. Nawet jeśli nie znają faktów, wiedzą, że coś jest nie tak. I próbują to sobie wyjaśnić. Książka pokazuje więc coś bardzo niewygodnego: że czasem największy problem dziecka nie zaczyna się w jego głowie, tylko w ciszy dorosłych.

— Przede wszystkim dorosłym. Rodzicom, nauczycielom, wszystkim, którzy pracują z dziećmi. Ale też dzieciom — najlepiej czytaną razem, kawałek po kawałku. To jedna z tych książek, które na różnych etapach życia opowiadają zupełnie inną historię. Jedni zobaczą opowieść o przyjaźni i przygodzie. Inni — historię o zdrowiu psychicznym. A jeszcze inni bardzo poruszającą opowieść o rodzinie — przełamywaniu w niej tematów tabu i dawaniu nadziei.

Michalina Gajewska – psycholog, absolwentka Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej; szkoliła się w zakresie pomocy dziecku z zaburzeniami emocjonalnymi, zachowania i rozwoju, ze szczególnym uwzględnieniem Zespołu Aspergera, ADHD i lęków dziecięcych. Pracuje jako psycholog-praktyk w szkole podstawowej i przedszkolach (diagnoza i terapia dzieci, wspieranie mocnych stron dziecka i redukowanie napięć emocjonalnych, pomoc rodzicom). Nauczyciel akademicki na wydziałach pedagogicznych UW i WSP ZNP. Szkoli rodziców i specjalistów; konsultuje problemy psychologiczne dotyczące dzieci, rodzin i rodziców. Współprowadzi grupowe zajęcia Treningu Umiejętności Społecznych dla dzieci w wieku 7-12 lat

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version