Zamiast tłumaczyć się ze związków z upadłą giełdą kryptowalut Zondacrypto, która w miarę postępów śledztwa jawi się jako wielka pralnia pieniędzy, politycy PiS i Konfederacji przekierowują emocje wyborców w inną stronę: nie to jest ważne, czy nasz polityk zjadł antrykota w pięciogwiazdkowym hotelu na koszt szefa Zondacrypto, ale to, że Donald Tusk nie ostrzegł ludzi, że inwestowali w podejrzany biznes. Tyle że Donald Tusk ostrzegał.

Premier najpierw w grudniu zeszłego roku na utajnionym posiedzeniu Sejmu. Nie pomogło, bo prawica solidarnie podtrzymała prezydenckie weto do ustawy o kryptoaktywach. W kwietniu tego roku, po drugim wecie, Tusk sączył informacje ze służb, że rozkwit Zondacrypto w 2022 r. był możliwy m.in. dzięki pieniądzom rosyjskiej mafii. I dodał coś, co wówczas mogło wydać się mocno przestrzelone: „Ta firma bezpośrednio finansuje także siedzących na tej sali lub ukrywających się w Budapeszcie polityków Konfederacji i polityków PiS”.

Dziś, dzięki współpracy Przemysława Krala, prezesa Zondacrypto, z prokuraturą wiemy m.in. o wycieczce posła PiS Michała Moskala na Ibizę na spotkanie z Kralem i nagłym zainteresowaniu posła regulacjami kryptowalutowymi tuż po powrocie. Wiemy o związkach z Zondacrypto Radosława Piesiewicza, wciąż prezesa PKOl, który zdobył ten fotel dzięki obietnicy pieniędzy ze spółek skarbu państwa rządzonych przez PiS. Nierozliczony zegarek Patek Philippe za 170 tys. zł to pikuś przy utajnionej umowie sponsorskiej, która za 18 mln zł dawała Zondacrypto prawa do wizerunków wszystkich olimpijczyków, a nagrody pozwalała wypłacać w bezwartościowych dziś tokenach.

Jest w końcu wątek kryminalny związany z zaginięciem Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Dwie kobiety powiązane z właścicielem bazy paliwowej, gdzie zaginął Suszek, dostały zarzuty wyprowadzania pieniędzy z BitBay i ukrywania dowodów. Zarzuty usłyszał też „geniusz inwestycyjny” Rafał Z., który miał wyprowadzić prawie 2 mln zł z giełdy. Całą czwórkę aresztowano na trzy miesiące.

Waldemar Buda (Rozwój Plus) przekonuje, że afera Zondacrypto wybuchła dopiero „za Tuska”, a za rządów PiS wszystko było cacy. No chyba nie za bardzo, bo Suszek zniknął w 2022 r., a w 2018 r. KNF wprawdzie wpisała BitBay na listę ostrzeżeń i zawiadomiła prokuraturę, ale ta umarzała dochodzenie na kolejnych szczeblach aż do 2022 r. Decydowali o tym dwaj zaufani ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry: Tomasz Janeczek, szef prokuratury w Katowicach, i Bogdan Święczkowski, szef Prokuratury Krajowej.

Janeczek w maju został zawieszony przez ministra Waldemara Żurka, m.in. za to, że poza procedurami wprowadził do Prokuratury Krajowej ekipę TV Republika (zresztą sponsorowanej obficie przez Zondacrypto). Święczkowski okopał się w Trybunale Konstytucyjnym. A Ziobro przyjął przez swoją fundację 450 tys. zł od Krala. Przekonuje, że była to oferta bezinteresownej pomocy złożona przez byłego agenta CBA Artura Chodzińskiego, który pracował dla Krala, a o ustawie o kryptowalutach nic nie wiedział. I w to ostatnie akurat można uwierzyć, bo Ziobro zbiegł wtedy na Węgry, całkowicie ignorując obowiązki posła.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version