W skrócie
-
Na plaży w Ustce znaleziono fragment wojskowego drona imitującego cele powietrzne.
-
Urządzenie pochodziło z poligonu i służyło do ćwiczeń obrony powietrznej.
-
Służby apelują, by nie dotykać takich znalezisk i natychmiast powiadomić odpowiednie służby.
Morze wyrzuciło na brzeg element imitatora celu powietrznego, którego używa się podczas ćwiczeń ogniowych i szkoleń związanych z obroną powietrzną. Znalezione pozostałości po dronie pochodziły z poligonu w Ustce.
Wojskowy dron na plaży w Ustce. Służył do ćwiczeń
– To urządzenie służy do symulowania zachowania i cech prawdziwego celu powietrznego, takiego jak samolot, śmigłowiec czy bezzałogowiec. Jego zadaniem jest stworzenie realistycznych warunków treningowych bez konieczności użycia prawdziwych maszyn bojowych – wyjaśniła mjr Krzewina-Hyc.
Fragment imitatora odnalazł Mariusz Jasłowski, który w rozmowie z Radiem Gdańsk opisał go jako coś, co „nie przypomina komercyjnego urządzenia”. Z drona wystawały kable, a sama konstrukcja była opatrzona – jak mówił – „dziwnymi oznaczeniami„.
Na miejsce zostały wezwane zespoły Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej. Po zabezpieczeniu drona przewieziono go do jednostki wojskowej.
Widzisz drona? Lepiej go nie dotykać
Major Krzewina-Hyc zaapelowała, aby w przypadku znalezienia na plaży metalowych przedmiotów, w tym dronów lub fragmentów, nie dotykać ich i natychmiast powiadomić służby.
W związku z występującymi od kilku tygodni incydentami dronowymi w krajach UE i NATO, każdy ze znalezionych bezzałogowców może być niebezpieczny.


