-
W północnej części województwa lubuskiego wykluło się osiem piskląt dropia, gatunku wcześniej wymarłego w Polsce.
-
Za programem przywracania dropia stoją polskie i niemieckie instytucje oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie, a wyklute ptaki będą przystosowywane do życia na wolności.
-
Powrót dropia do Polski wymaga odpowiednich warunków środowiskowych, takich jak otwarte tereny i ograniczona obecność linii energetycznych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W Stacji Hodowli Dropia prowadzonej przez okręg Polskiego Związku Łowieckiego w Gorzowie, położonej w północnej części woj. lubuskiego, wykluło się osiem piskląt dropia. To gatunek, który wyginął w Polsce w XX w. – To dopiero początek trudnej drogi, ale jednocześnie niezwykle ważny krok w kierunku przywrócenia jednego z najbardziej spektakularnych gatunków Europy do polskiej przyrody – cieszą się naukowcy.
Przywracają w Polsce wymarłego dropia. Jaja wzięli z Niemiec
Za tym unikalnym projektem stoi Instytut Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego. Bezpośrednią opiekę nad ptakami sprawuje dr Ewa Burda, specjalizująca się w opiece i rehabilitacji dzikich ptaków.
Polski instytut wzoruje się na doświadczeniach ośrodka w Buckow (Brandenburgia), gdzie działa Förderverein Großtrappenschutz e.V. – Stowarzyszenie Wspierania Ochrony Dropia. Funkcjonuje tam najważniejsza w Europie stacja badawczo-hodowlana tych ptaków, będąca częścią Państwowej Stacji Ochrony Ptaków Brandenburgii.
Hodowla dropia jest bardzo trudna i wymaga specjalistycznej wiedzy. Program realizowany jest we współpracy z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Gorzowie. Ponieważ drop wyginął w Polsce, jaja pozyskano dzięki współpracy polsko-niemieckiej.
Kiedyś był pomysł sprowadzenia jaj z Ukrainy, ale z oczywistych przyczyn jest już nieaktualny. Niemcy zaś przekazali Polskiemu Związkowi Łowieckiemu dziesięć jaj swoich ptaków. Dwa były niezalężone, ale osiem piskląt przyszło na świat.
To jest historyczne wydarzenie. To pierwsze dropie, które wykluły się w Polsce od prawie 50 lat. – Ostatnie gniazdo w Polsce znaleziono w 1986 r. w okolicach Pyrzyc w dawnym woj. szczecińskim – informuje prof. Tadeusz Mizera z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Tam dropie zachowały się w naturze najdłużej. Wcześniej wymarły na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce – tu ostatnie gniazdo znaleziono w 1982 r.
Przez całe lata dropie były charakterystyczne dla polskiego krajobrazu, zarówno na polach zachodniej czy południowej Polski, jak i na Kresach. Pisali o nich poeci, malował je Józef Chełmoński, kojarzyły się z rozległymi przestrzeniami i typowym, polskim krajobrazem rolniczym. Widok dropi zapierał dech i w latach osiemdziesiątych na takie widowisko można było jeszcze trafić.
W 1996 r. zginęła ostatnia samica dropia w Polsce
Drop jednak wymarł. Pod koniec lat osiemdziesiątych był rzadki, a w 1996 r. zginął ostatni osobnik w niewoli – kura ze stacji w Stobnicy pod Poznaniem. Autor tekstu był świadkiem tego wydarzenia, o czym pisaliśmy w Zielonej Interii.
To wymarcie było szczególnie przykre, bo straciliśmy nie tylko rekordowo dużego polskiego ptaka i symbol naszych pól, ale także zwierzę przepiękne. Nawet kruki czy bociany spacerujące po polach uprawnych nie są tak imponujące jak dropie.
Nic dziwnego, że nazywano je „polskimi strusiami”, chociaż niewiele mają z nimi wspólnego. Dropie to zupełnie odrębny rząd ptaków, co ważne – lotnych. Nie są to może mistrzowie latania, co normalne z uwagi na ich masę, ale przelatują całkiem spore odległości.
Drop wymarł, bo zachodzące w naszym rolnictwie zmiany były zmianami na gorsze. Polska została białą plamą na mapie Europy, w której ptak ten nie występuje. To nie przypadek, że ptaki te zachowały się w Niemczech (zwłaszcza na terenach dawnego NRD), na Węgrzech, a także w Serbii, Bułgarii, Hiszpanii czy Turcji.

Drop ma swoje wymagania. W Polsce tego zabrakło
Ptak wymaga bezleśnych, otwartych terenów takich jak stepy, pola, łąki, uprawy rzepaku, lucerny czy miękkich roślin z chwastami między nimi. Nie znosi linii energetycznych, tu mamy największy problem. Nie lubi też dużej antropopresji. Wymaga natomiast odpowiedniej przestrzeni.
Paradoksalnie duże pola uprawne mogą mu służyć, o ile znajdą się na nich miedze, gdzie drop może znaleźć swój specyficzny pokarm. To nie tylko nasiona chwastów, ale także owady, zwłaszcza podczas wodzenia młodych. A w Polsce miedze zanikają.
Ptaki wylęgłe w Stacji Hodowli Dropia prowadzonej przez Okręg Polskiego Związku Łowieckiego w Gorzowie mają być zaczątkiem powrotu tego ptaka do polskiej przyrody. Gdyby się to udało, byłby to najbardziej spektakularny przypadek takiego powrotu całkowicie wymarłego w naturze polskiego gatunku od czasów żubra.


