Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Iran. Czy opozycja obali reżim w Teheranie? Izrael ostrzega przed tragedią

Iran. Czy opozycja obali reżim w Teheranie? Izrael ostrzega przed tragedią

18 marca, 2026
Chrapiesz? To może być objaw poważnych problemów ze zdrowiem

Chrapiesz? To może być objaw poważnych problemów ze zdrowiem

18 marca, 2026
Syndyk sprzedaje browar Janusza Palikota. Kiedyś należał do Marka Jakubiaka – Biznes Wprost

Syndyk sprzedaje browar Janusza Palikota. Kiedyś należał do Marka Jakubiaka – Biznes Wprost

18 marca, 2026
Wiedeń. Zawaliło się rusztowanie. Są ofiary śmiertelne

Wiedeń. Zawaliło się rusztowanie. Są ofiary śmiertelne

18 marca, 2026
Watykan. Sprawa kardynała Angelo Becciu. Historyczny wyrok sądu

Watykan. Sprawa kardynała Angelo Becciu. Historyczny wyrok sądu

18 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Iran. Czy opozycja obali reżim w Teheranie? Izrael ostrzega przed tragedią
  • Chrapiesz? To może być objaw poważnych problemów ze zdrowiem
  • Syndyk sprzedaje browar Janusza Palikota. Kiedyś należał do Marka Jakubiaka – Biznes Wprost
  • Wiedeń. Zawaliło się rusztowanie. Są ofiary śmiertelne
  • Watykan. Sprawa kardynała Angelo Becciu. Historyczny wyrok sądu
  • Zwrot podatku dla emeryta 2026. Jak odzyskać nadpłatę z 13. i 14. emerytury? – Biznes Wprost
  • Wołodymyr Zełenski ogłasza po wizycie w Londynie. „Podpisaliśmy deklarację”
  • Lewica wraca do podatku katastralnego. Wyższa danina od wartości nieruchomości – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Dwieście książek do czytania w podstawówce? „Zrobiliśmy tę listę, bo Nowacka się uparła”
Dwieście książek do czytania w podstawówce? „Zrobiliśmy tę listę, bo Nowacka się uparła”
Aktualności

Dwieście książek do czytania w podstawówce? „Zrobiliśmy tę listę, bo Nowacka się uparła”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości14 października, 2025

W awanturze o lektury nie chodzi ani o dzieci, ani o tytuły. Chodzi o politykę.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

W Polsce nawet spis lektur potrafi wywołać kryzys państwowy. Zatrudnieni przez MEN poloniści spędzili miesiące na dyskusjach, czy bez obowiązkowego Sienkiewicza wciąż będziemy wiedzieć, co pokrzepia serca, a bez Konopnickiej — skąd nasz ród. Nie wystarczyło. O szkole nadal decydują politycy, nie nauczyciele.

Miały być obowiązkowo trzy większe teksty, trochę poezji, Biblii i fragment „Pana Tadeusza”, jest ponad 200 książek — od Sasa do Lasa.

Rzeź i odmóżdżanie

Awantura trwa od ostatnich dni lipca. Zatrudnieni przez MEN poloniści ujawnili wtedy pierwsze szczegóły nowej podstawy programowej do języka polskiego. Z propozycją, żeby w wyborze lektur w szkole podstawowej zostawić wolną rękę nauczycielom i uczniom. „Żegnaj, długa listo lektur obowiązkowych! Nadciąga edukacja czytelnicza” — cieszyła się „Gazeta Wyborcza”. Na prawicy też zawrzało, tyle że z oburzenia.

„To będzie krok w stronę społeczeństwa, które czyta coraz mniej, rozumie coraz mniej i daje się prowadzić byle sloganom. A może o to chodzi Platformie Obywatelskiej?” — pisał na platformie X Mariusz Błaszczak. Nie mógł też milczeć lider innej frakcji w PiS Mateusz Morawiecki: „Wiele można wybaczyć lekkomyślnym politykom, ale tego systemowego odmóżdżania, które chce zafundować młodym Polakom Barbara Nowacka, wybaczyć nie można” — napisał.

Na ten sygnał czekało już tylko Ordo Iuris — ultrakonserwatywni działacze fundacji natychmiast ogłosili „alarm edukacyjny”.

„Nowacka właśnie zadała ostateczny cios polskiej kulturze i tożsamości narodowej” — pisał Łukasz Bernaciński z zarządu instytutu. „»Pan Tadeusz«? Tylko fragmenty. Sienkiewicz? Praktycznie zniknie” — ubolewał.

Związany z Ordo Iuris prawnik Bartosz Lewandowski pisał już wprost o „zbrodni na młodzieży”. I komentował: „Kompletne wynarodowienie i ogłupienie polskich dzieci. (…) Szkoła ma wspierać rodziców, a nie promować lenistwo, rozkład moralny i zbijanie bąków. Tak wielkiej szkody w polskich szkołach nie spowodowali nawet komuniści”.

Po tym wszystkim portal wPolityce.pl mógł już swobodnie ogłosić „rzeź na polskiej edukacji”.

Rząd zareagował na to błyskawicznie. Zanim eksperci zdążyli wyjaśnić, że nie wycinają „Pana Tadeusza”, rzecznik rządu Adam Szłapka w panice zapewniał, że „kanon lektur pozostaje bez zmian”. Barbarze Nowackiej nie pozostało nic innego, jak podtrzymać tę wersję: — Co się zmienia w kanonie lektur? Nic — ogłosiła. — Propozycje ekspertów, nawet te najbardziej emocjonujące, pozostają propozycjami ekspertów, a nie działaniem MEN.

I tak resort edukacji odciął się od własnych ludzi.

Co każdy Polak wiedzieć powinien

Nowej podstawy programowej broni Andrzej Sosnowski, były wicekurator Warszawy za rządów PiS. Wbrew hasłom swojego środowiska chwali projekt. Zresztą był jego współtwórcą. Nie znalazł się tam przypadkiem.

I nie był też jedynym konserwatystą w zespole MEN. Chodziło o to, by przy jednym stole zasiedli ludzie z różnych światów — żeby nowa podstawa nie była ani „lewacka”, ani „narodowa”, tylko po prostu możliwa do przyjęcia.

— To były godziny wyczerpującej dyskusji o tym, co kształtuje naszą tożsamość narodową i z jakich tekstów możemy zrezygnować, żeby szkoła pozostała polską szkołą — mówi nam jeden z polonistów pracujących przy liście lektur.

Dlatego w spisie obowiązkowych pozycji została na przykład „Reduta Ordona”, w której obronie Ordo Iuris stoczyło batalię już w ubiegłym roku (gdy MEN odchudzało program z każdego przedmiotu, w tym także listę lektur).

Na trudne czasy?

Bez głośniejszego echa przeszło, że dziś, gdy jego własne środowisko ogłasza „rzeź w edukacji”, Sosnowski mówi o nowej liście spokojnie: „to projekt na te czasy”. I mówi to w ultrakonserwatywnej TV Republika, gdzie regularnie występuje jako ekspert od edukacji.

W propozycji nowej podstawy zostały na sztywno „Kamienie na szaniec”, „Balladyna” i „Dziady cz. II” — czyli formacyjne teksty, które „każdy Polak znać powinien”. Jest też oczywiście „Pan Tadeusz” — choć ostatecznie tylko we fragmencie inwokacji. Jednak żadne merytoryczne argumenty już nie działają.

Bo w tej awanturze nie chodzi ani o dzieci, ani o tytuły lektur. Chodzi o politykę.

Osiem książek

W sierpniu na antenie Republiki Sosnowski podkreślał, że jest zwolennikiem tradycyjnego podejścia do literatury i bardzo ceni wszelkie kanony. — Żeby uczeń z Gdańska mówił o tym samym, co uczeń z Krakowa — tłumaczył.

Jednak rozumie, że trudne czasy wymagają elastycznych rozwiązań. — Uczniowie dziś po macoszemu podchodzą do czytania lektur — przyznawał. A chodzi o to, żeby dzieci do czytania nie zniechęcić. — Udało nam się w zespole wypracować zgodę na obecność bardzo patriotycznych utworów — mówił Sosnowski.

Eksperci zatrudnieni przez Instytut Badań Edukacyjnych i na zlecenie MEN wcale nie chcieli burzyć kanonów. Mieli przywrócić sens czytaniu w przebodźcowanym świecie. W projekcie zapisali więc, że od klasy czwartej do ósmej uczeń powinien przeczytać osiem książek. Nie dlatego, że tak trzeba, ale po to, żeby w ogóle coś przeczytał.

W młodszych klasach — od czwartej do szóstej — to nauczyciel razem z uczniami decydowałby, jakie to będą tytuły. W klasach siódmej i ósmej lista zawęża się do kilku klasyków, reszta jest dobrowolna.

Autorzy projektu nazywają ten kierunek „edukacją czytelniczą”. Chodzi o to, by uczniowie nie kuli nazwisk bohaterów i motywów literackich pod egzaminy, tylko żeby poznawali ich dla siebie. Zamiast bazować na streszczeniach, szkoła miałaby im pomóc brnąć przez dłuższe teksty, rozmawiać o książkach i szukać w nich sensu.

— Dzieci muszą przede wszystkim zrozumieć, że literatura może opowiadać o ich życiu, że książki są blisko nich — tłumaczy dr Kinga Białek, szefowa zespołu polonistów z IBE.

Kanon i histeria

Nowa podstawa miała odchudzić szkołę, nie ogłupić. Ale zanim ktokolwiek zdążył ją przeczytać, już została okrzyknięta zamachem na polskość. W żadnym innym kraju lista lektur nie urasta do rangi kryzysu państwowego.

Jeśli już toczą się spory o książki, to ze zgoła odmiennej przyczyny. Amerykanie kłócą się o rasistowski język „Przygód Tomka Sawyera” i „Przygód Hucka Finna”. W Szwecji o to, czy ojca Pippi można dziś nazywać „królem Murzynów”, a w Wielkiej Brytanii, czy Roald Dahl może określać swoich bohaterów jako „grubych” i „brzydkich”.

Wszędzie się głowią, jak pogodzić historię z teraźniejszością. Tylko u nas jest na opak — jak teraźniejszość nagiąć do ­historii.

— Nie znam kraju, w którym spis lektur budziłby aż takie emocje — przyznaje dr hab. Krzysztof Biedrzycki, literaturoznawca i współautor podstawy programowej sprzed kilku lat. — Kanon to nie to samo co lista lektur. Jak czegoś na nią nie wciągniemy, nie znaczy, że nie będzie czytane i że nie jest ważne — mówi.

W polskiej szkole uczy się jednak według odgórnie narzuconych reguł. I że to, co zapisane w podstawie programowej, ma być na lekcjach. A to, czego się na listę lektur nie wciągnie, wielu nauczycieli uczniom nie podsunie.

— Czy bez analizy „Roty” na języku polskim będziemy nadal wiedzieć, skąd nasz ród? — pytam Biedrzyckiego.

— Będziemy, bo wiele tekstów się przebije, a nauczyciele nie będą uciekali od literatury narodowej — mówi polonista. Jego zdaniem ważniejsze jest, żeby liczbę lektur i ich jakość dopasować do potrzeb i zaawansowania uczniów w klasie.

Biedrzycki twierdzi, że największym błędem polskiej szkoły jest to, że uczymy klasyki zbyt wcześnie. — Uczymy czci do literatury, zamiast uczyć czytania — tłumaczy. W efekcie uczniowie nie czytają lektur, co potwierdza wiele badań. Wolą omówienia.

Jeszcze dalej idzie prof. Ryszard Koziołek, literaturoznawca, historyk literatury. — Nie pytamy, czy ma sens uczenie trygonometrii, ale od lat z pasją spieramy się o to, czy dzieci mają czytać „Pana Tadeusza” albo „W pustyni i w puszczy” — mówi.

Jego zdaniem kształcenie literackie w Polsce ma inną funkcję niż pozostałe przedmioty. Dotyczy tego, jak myślimy i czujemy. I tego, co nas łączy. Dlatego musimy się zastanawiać nad tym, jaka liczba lektur jest w ogóle możliwa do przeczytania przez współczesne dzieci i które z tych tytułów rzeczywiście uczą rozumienia współczesnego świata.

— Wielkie teksty nie potrzebują dogłębnej znajomości, żeby działały w społeczeństwie — tłumaczy Koziołek. — Będą wśród nas w postaci cytatów, memów, nawet przez zapożyczenia np. do reklam. Zamiast trzymać się XIX-wiecznej wizji patriotyzmu, lepiej pytać, jakie teksty dziś działają.

I Biedrzycki, i Koziołek są za rezygnacją z odgórnie ustalonej listy lektur. — Z jedną klasą lepiej się przeczyta „Dziady”, z inną Słowackiego. Najważniejsze, żeby literatura była narzędziem rozmowy, nie obowiązkiem do odfajkowania — mówią.

Koniec z czytaniem po kawałku

Wbrew temu, co powtarzają politycy prawicy, przez wiele lat polska szkoła obywała się bez „świętej listy” lektur. Przed reformą szkoły ułożoną przez Prawo i Sprawiedliwość nauczyciele w podstawówkach i gimnazjach mogli wybierać z szerokiego katalogu: „Balladynę” albo „Zemstę”, „Kamienie na szaniec” albo „Inny świat” — byle osiągnąć wyznaczone cele ­dydaktyczne.

Dopiero ministra Anna Zalewska w 2017 r., likwidując gimnazja i wydłużając podstawówkę do ośmiu klas, zapisała w podstawie programowej twardy kanon: listę obowiązkowych i uzupełniających lektur. W ten sposób zakończyła nauczycielską autonomię i zaczęła ideologiczny spór o to, co należy czytać w szkole, żeby nie zapomnieć, czym jest ojczyzna.

— Każdy uczeń powinien znać ojczystą literaturę i kulturę. Kiedy umiesz wyciągać wnioski z przeszłości własnego narodu, trudniej tobą manipulować — mówiła mi Anna Zalewska po objęciu resortu w 2016 r.

Twardo zapowiedziała „koniec z czytaniem lektur po kawałku” i obiecała listę pełnych narodowych dzieł — od Mickiewicza po współczesnych klasyków. — Moje córki przeczytały całego Mickiewicza i bardzo sobie chwaliły — mówiła tak, jakby każde dziecko musiało wzorować się na rodzinie Zalewskiej. Wtedy mogło się wydawać, że to tylko konserwatywna korekta. Dziś widać, że to był początek wojny o szkołę, która nadal trwa i blokuje rozwój.

Dwieście do wyboru

29 lipca poloniści od MEN podczas otwartego webinaru po raz pierwszy zaprezentowali najważniejsze założenia nowej podstawy programowej. To wtedy Ordo Iuris podgrzewało atmosferę okrzykami: „Rodzice! Wasze dzieci będą pierwszym pokoleniem, które nie pozna fundamentów polskości. To CELOWA DESTRUKCJA naszego dziedzictwa!” i nawoływało do działania, bo „polska kultura nie może umrzeć w szkołach”.

Mimo to na początku sierpnia ministra Barbara Nowacka i wiceministra Katarzyna Lubnauer tłumaczyły w mediach bez mrugnięcia okiem, że „na liście lektur nie ma żadnych zmian”. A już we wrześniu MEN oficjalnie przyjęło dokument od zespołu.

Z „drobną” różnicą. Powstała lista „Przykładowych tekstów do omówienia”. Olbrzymia — 108 pozycji, pod wieloma z nich kryje się po kilka tytułów. W sumie ponad 200 książek do wyboru. MEN nakazało też ekspertom dopisać do listy obowiązkowej Rotę.

— Zrobiliśmy tę listę, bo Nowacka się uparła — mówi jedna z ekspertek z zespołu. — My tego nie chcieliśmy, żeby niczego nie sugerować nauczycielom i pozostawić im całkowitą swobodę — mówi. W sierpniu znała jeszcze każdą stronę nowej podstawy programowej, każde nazwisko autora. Dziś nie potrafi powiedzieć, co jeszcze jest na liście i czy coś nie zostało dopisane. — Przekazaliśmy dokument do MEN i straciliśmy nad nim kontrolę — opowiada polonistka. Lista jest tak obszerna, że w teorii powinna zadowolić każdego — od zwolenników „Pinokia” i „Ani z Zielonego Wzgórza”, po amatorów Trylogii i wyznawców Karola Wojtyły. To na pewno zepsuło zamiary reformatorów. — Teraz będziemy rozliczani z każdego z tych 200 tytułów — mówi rozgoryczona ekspertka.

Kluczowe pytanie brzmi: czy istnieje tak pojemna lista, która zamknie usta zagorzałych przeciwników rządu Tuska?

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
42

12.10.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Chrapiesz? To może być objaw poważnych problemów ze zdrowiem

Chrapiesz? To może być objaw poważnych problemów ze zdrowiem

Wyciął 1570 drzew na terenie obszaru chronionego na Mazurach. Sąd go uniewinnił

Wyciął 1570 drzew na terenie obszaru chronionego na Mazurach. Sąd go uniewinnił

Karol Nawrocki osłabia swoją pozycję. Ma ograniczone pole manewru [OPINIA]

Karol Nawrocki osłabia swoją pozycję. Ma ograniczone pole manewru [OPINIA]

Te smartbandy dostaniecie za grosze. Który model najlepiej sprawdzi się podczas treningu?

Te smartbandy dostaniecie za grosze. Który model najlepiej sprawdzi się podczas treningu?

Skandaliczne zachowanie ministra obrony. Kosiniak-Kamysz firmuje skompromitowaną uczelnię [OPINIA]

Skandaliczne zachowanie ministra obrony. Kosiniak-Kamysz firmuje skompromitowaną uczelnię [OPINIA]

Cicha opozycja w PiS zduszona, Kaczyński nie zostawił złudzeń. „Temat jest zamknięty”

Cicha opozycja w PiS zduszona, Kaczyński nie zostawił złudzeń. „Temat jest zamknięty”

Megalomania zwiodła Trumpa. Sam wszedł w pułapkę [OPINIA]

Megalomania zwiodła Trumpa. Sam wszedł w pułapkę [OPINIA]

Kiedy skończy się wojna w Iranie? Oto trzy scenariusze, z których jeden jest wyjątkowo niepokojący

Kiedy skończy się wojna w Iranie? Oto trzy scenariusze, z których jeden jest wyjątkowo niepokojący

Jedna z najczęstszych przyczyn chrapania. „To powinna być lampka alarmowa”

Jedna z najczęstszych przyczyn chrapania. „To powinna być lampka alarmowa”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Chrapiesz? To może być objaw poważnych problemów ze zdrowiem

Chrapiesz? To może być objaw poważnych problemów ze zdrowiem

18 marca, 2026
Syndyk sprzedaje browar Janusza Palikota. Kiedyś należał do Marka Jakubiaka – Biznes Wprost

Syndyk sprzedaje browar Janusza Palikota. Kiedyś należał do Marka Jakubiaka – Biznes Wprost

18 marca, 2026
Wiedeń. Zawaliło się rusztowanie. Są ofiary śmiertelne

Wiedeń. Zawaliło się rusztowanie. Są ofiary śmiertelne

18 marca, 2026
Watykan. Sprawa kardynała Angelo Becciu. Historyczny wyrok sądu

Watykan. Sprawa kardynała Angelo Becciu. Historyczny wyrok sądu

18 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Zwrot podatku dla emeryta 2026. Jak odzyskać nadpłatę z 13. i 14. emerytury? – Biznes Wprost

Zwrot podatku dla emeryta 2026. Jak odzyskać nadpłatę z 13. i 14. emerytury? – Biznes Wprost

18 marca, 2026
Wołodymyr Zełenski ogłasza po wizycie w Londynie. „Podpisaliśmy deklarację”

Wołodymyr Zełenski ogłasza po wizycie w Londynie. „Podpisaliśmy deklarację”

18 marca, 2026
Lewica wraca do podatku katastralnego. Wyższa danina od wartości nieruchomości – Biznes Wprost

Lewica wraca do podatku katastralnego. Wyższa danina od wartości nieruchomości – Biznes Wprost

18 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.