-
Demokratyczna Republika Konga nie była w stanie powstrzymać epidemii Eboli po znaczącym ograniczeniu pomocy finansowej z państw zachodnich.
-
Braki w lekach, sprzęcie i zmniejszenie liczby działań organizacji humanitarnych spowodowały wzrost liczby zakażeń oraz utrudniły reakcję na epidemię.
-
Obecny szczep wirusa Ebola Bundibugyo, na który nie opracowano szczepionki, spowodował liczne zachorowania i zgony, a WHO odnotowała 139 zgonów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„The Washington Post” przekonuje, że to już 17. raz w ciągu ostatnich 50 lat, kiedy mieszkańcy Demokratycznej Republiki Konga walczą z epidemią wirusa Ebola. W tym przypadku sytuacja ma być dramatyczna. Ratownicy donoszą, że brakuje m.in. leków przeciwbólowych, maseczek czy nawet motocykli, bez których nie da się odpowiednio szybko dotrzeć do chorych.
Dziennik za braki obwinia „radykalne cięcia” pomocy finansowej ze strony Światowej Organizacji Zdrowia, państw zachodnich oraz Stanów Zjednoczonych, z uwagi na które kraj był nieprzygotowany do walki z kolejną epidemią. Dzieje się tak mimo bogatego doświadczenia medyków w walce z Ebolą.
Personel medyczny – jak relacjonuje gazeta – ma dobrze wiedzieć, co jest potrzebne, aby opanować epidemię. „Ale tym razem, jak mówią, po prostu nie mają wystarczającej możliwości” – czytamy.
Epidemia Eboli. Kongo obwinia Zachód i Donalda Trumpa
O cięciach pomocy dla Demokratycznej Republiki Konga media informowały w ubiegłym roku. W efekcie Międzynarodowy Komitet Ratunkowy działający w regionie Afryki dotkniętym epidemią Eboli został zmuszony do ograniczenia działań w zakresie opieki zdrowotnej i budowania gotowości na wypadek sytuacji kryzysowych z pięciu do zaledwie dwóch oddziałów w prowincji Ituri. To właśnie w tej prowincji obecnie szaleje wirus.
„Ogólnie rzecz biorąc, amerykańska pomoc zagraniczna dla Konga gwałtownie spadła do około 21 milionów dolarów przeznaczonych na rok fiskalny 2026, z 430 milionów dolarów w 2025 roku i 1,4 miliarda dolarów w 2024 roku” – wylicza dziennik.
Kongo. Alarmująca sytuacja. Ebola zbiera śmiertelne żniwo
Zdaniem „Washington Post” w kontekście obecnej sytuacji organizacjom pomocowym brakowało odpowiednio licznego personelu, systemów nadzoru oraz narzędzi szybkiego reagowania w chwili wykrycia pierwszych infekcji. Skutkowało to tym, że liczba zachorowań gwałtownie wzrosła.
– Wcześniej były dostępne zasoby, organizacje międzynarodowe zwracały się do nas z pomocą – powiedział Manenji Mangundu, dyrektor krajowy organizacji humanitarnej Oxfam. – Teraz po prostu nie widzimy takiego napływu zasobów, jakiego byśmy oczekiwali – dodał, podkreślając, że obserwowalny jest wyraźny wzrost zachorowań, czym „bardzo się martwi”.
Wyzwanie, z jakim mierzy się Demokratyczna Republika Konga, jest tym większe, że epidemię Eboli spowodował szczep wirusa znany jako Bundibugyo, na którego niestety nie ma szczepionki.
W kraju odnotowano dotychczas 543 podejrzenia i 33 potwierdzone przypadki zakażenia. Poinformowano o 139 zgonach.
Źródła: „The Washington Post’, „The European Times”
-
Ratował w Kongo, leczą go w Niemczech. Biały Dom reaguje ws. Amerykanina
-
Śmiertelny wirus rozprzestrzenia się w Burundi. „To nie ebola”


