-
8064 osoby powróciły do Polski z Bliskiego Wschodu dzięki 44 lotom, zarówno ewakuacyjnym, jak i komercyjnym.
-
Proces ewakuacji Polaków oraz innych obywateli UE z Bliskiego Wschodu jest koordynowany przez Unię Europejską, w ramach mechanizmu ochrony ludności i instrumentu rescEU.
-
Komisja Europejska zorganizowała dotąd 42 loty, dzięki którym 4,1 tys. obywateli europejskich wróciło do swoich krajów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Mam dokładne dane z dzisiejszego poranka. To jest już około osiem tysięcy osób, które wyjechały i to zarówno lotami komercyjnymi, jak i w wyniku ewakuacji poprzez Oman i poprzez Arabię Saudyjską – powiedział w TOK FM minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Informację tę doprecyzował na platformie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór, podając przed godz. 9 w poniedziałek, że do Polski powróciły 8064 osoby dzięki 44 lotom.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Nowe informacje ws. ewakuacji Polaków
– Kolejne loty ewakuacyjne dzisiaj, następne w środę już być może w mechanizmie unijnym, bo oczywiście na początku preferencja była dla naszych obywateli, ale mechanizm unijny zachęca do zabierania także innych obywateli Unii Europejskiej – dodał Sikorski.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało zaś, że po godz. 6 w poniedziałek dwa samoloty Sił Zbrojnych wystartowały z Polski, aby przetransportować polskich obywateli z rejonu Bliskiego Wschodu w ramach ewakuacji.
„4 rano, siedem autobusów. Blisko 300 naszych rodaków, którzy ze względów zdrowotnych muszą opuścić ZEA. Po wielogodzinnej drodze, przy wsparciu naszej służby konsularnej, przekroczyli granicę i bezpiecznie dotarli do Maskatu w Omanie” – przekazał następnie Wewiór.
W niedzielę po kolejnym spotkaniu zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie szef MSZ informował, że najwięcej Polaków utknęło w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Iran. Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Tam jednak przywracane są połączenia komercyjne i przepustowość w ZEA sięga 80 tys. osób dziennie. To, jak zaznaczył polityk, oznacza, że ok. tysiąc polskich obywateli dziennie wraca do kraju komercyjnie.
W proces ewakuacji zaangażowała się także Unia Europejska. Do tej pory KE wyłącznie koordynowała ewakuację z państwami członkowskimi, które zabierają na pokład również obywateli innych państw europejskich. KE współfinansowała takie wielonarodowe loty pokrywając do 75 proc. ich kosztów.
Taka koordynacja jest możliwa w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności, który według danych na poniedziałek uruchomiło 21 państw członkowskich UE, w tym Polska. Celem jest sprowadzenie jak największej liczby obywateli UE z państw Bliskiego Wschodu z powrotem do Europy.
Teraz KE poszła o krok dalej i po raz pierwszy sama zorganizowała loty. Taką możliwość daje KE instrument rescEU, który ma być „ulepszoną” wersją mechanizmu ochrony ludności.
Ewakuacje z Bliskiego Wschodu. Dodatkowe wsparcie Unii Europejskiej
Jak czytamy w komunikacie KE, jego uruchomienie jest możliwe, jeśli żadne państwo członkowskie nie jest w stanie zaoferować transportu po zgłoszeniu przez inne państwo wniosku z prośbą o pomoc. – Zapewnia to dodatkowe wsparcie UE w przypadku braku dostępności zasobów krajowych – podkreśliła KE.
Taki był przypadek Rumunii, która również bierze udział w mechanizmie ochrony ludności. – Dwa loty repatriacyjne, wyczarterowane bezpośrednio przez KE, bezpiecznie wylądowały w Rumunii. Przywiozły one z Omanu do Rumunii 356 obywateli europejskich, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie – poinformowano.
W ramach rescEU KE może pokryć do 100 proc. kosztów transportu. Z kolei mechanizm ochrony ludności umożliwia pokrycie do 75 proc. kosztów. Warunkiem współfinansowania lotu z pieniędzy unijnych jest sytuacja, by ponad 30 proc. pasażerów na pokładzie pochodziło z innych państw niż to, które lot organizuje.
Do tej pory zorganizowane w ramach unijnej koordynacji zostały 42 loty. Jak podała KE, 4,1 tys. obywateli europejskich bezpiecznie wróciło do Belgii, Bułgarii, Czech, Włoch, Cypru, Łotwy, Litwy, Luksemburga, Holandii, Austrii, Portugalii, Rumunii, Słowacji i Szwecji.














