W skrócie
-
84-letni mężczyzna z chorobą Parkinsona spadł z wysokości 50 metrów do wąwozu podczas spaceru w Nicei.
-
Lokalne służby zlokalizowały mężczyznę po około 30 godzinach, wykorzystując drona i specjalistyczne jednostki ratownicze.
-
Rodzina poinformowała, że mężczyzna doznał wielu obrażeń, ale był żywy i przytomny, a policja przekazała, że był cały i zdrowy.
84-letni mężczyzna cierpiący na chorobę Parkinsona wyszedł w sobotnie popołudnie na spacer w Nicei. W trakcie przechadzki doszło jednak niemal do tragedii.
Mężczyzna spadł z wysokości 50 metrów do wąwozu i cudem uszedł z życiem. Francuskie media podały, że upadek złagodziła występująca w pobliżu roślinność.
84-latek spędził w odosobnieniu około 30 godzin, zanim w poniedziałek znalazły go lokalne służby. Został uratowany przez strażaków wyspecjalizowanych w tego rodzaju akcjach w niebezpiecznych miejscach. Na miejscu była też policja.
Cud w Nicei. Senior spadł do wąwozu, ale przeżył
„Dzięki użyciu drona starsza osoba, cierpiąca na chorobę Parkinsona, została zlokalizowana w dolinie przez sekcję ds. środków powietrznych” – przekazali strażacy.
Rodzina 84-latka poinformowała w mediach społecznościowych, że mężczyzna miał „wiele obrażeń”, ale – jak określili – był „żywy i przytomny”. Policja przekazała natomiast, że był „cały i zdrowy”. 84-latek trafił pod opiekę lekarzy.
Dziennik „Le Figaro” zauważył, że do podobnej historii we Francji doszło również w zeszłym roku. Wówczas 90-latka została uratowana po spędzeniu 30 godzin w wąwozie.
Tyle szczęścia nie miała 70-latka, która na początku roku w Cannes została znaleziona martwa dwa dni po zaginięciu. Każdego roku we Francji znika około 55 tys. osób.


