Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Asesor kancelarii komorniczej wykorzystał system. Zyskowna zamiana wierzycieli w dłużników – Biznes Wprost

Asesor kancelarii komorniczej wykorzystał system. Zyskowna zamiana wierzycieli w dłużników – Biznes Wprost

2 lutego, 2026
Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet

Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet

2 lutego, 2026
Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

2 lutego, 2026
Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

2 lutego, 2026
Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Asesor kancelarii komorniczej wykorzystał system. Zyskowna zamiana wierzycieli w dłużników – Biznes Wprost
  • Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet
  • Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina
  • Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa
  • Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani
  • USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą
  • Lubuskie. Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek
  • Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Jakucji. Celem był północny biegun zimna
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Głód, szkorbut, załoga składająca się z przestępców. Ryzyko utraty życia było ogromne
Głód, szkorbut, załoga składająca się z przestępców. Ryzyko utraty życia było ogromne
Aktualności

Głód, szkorbut, załoga składająca się z przestępców. Ryzyko utraty życia było ogromne

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości25 stycznia, 2026
Głód, szkorbut, załoga składająca się z przestępców. Ryzyko utraty życia było ogromne

Codzienność załóg okrętów z epoki wielkich odkryć geograficznych to nie romantyczna żegluga ku nowym lądom, tylko rozpaczliwa walka o przetrwanie.

Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Ciała zmarłych ich koledzy — jeszcze żywi, ale już na wpół umarli — zawijali w kawałki starych żagli, które związywali sznurami. Do nóg przymocowywali kule armatnie. Kapelan odmawiał modlitwę, po czym zwłoki wyrzucano za burtę.

Marynarze codziennie ze strachem sprawdzali, czy już chwieją im się zęby. Potem puchły dziąsła, czasem tak bardzo, że nie dało się nic przełknąć. Z ust cuchnęło zgnilizną, chorzy pluli krwią, oczy robiły się wyłupiaste, skóra łuszczyła. Pękały im blizny, rany nie chciały się goić, bolały kości i stawy.

Na początku XVI w., po podróżach Krzysztofa Kolumba, Bartolomeu Diaza czy Vasco da Gamy, wiedziano jeszcze przed wypłynięciem z macierzystego portu, że szkorbut zabije podczas rejsu przynajmniej połowę załogi. Co z innymi? Niektórych zmyją z pokładu sztormowe fale, kolejnych podmuchy wiatru zwieją z masztów. Mało kto umiał wtedy pływać — umiejętność taką uważano wręcz za szkodliwą: jedynie przedłużała agonię. Paru zostanie zachłostanych na śmierć na rozkaz brutalnych oficerów. Wielu umrze z pragnienia i głodu, a część tych, którzy przetrwają, zginie w walkach z krajowcami.

Flota Ferdynanda Magellana, która wypłynęła we wrześniu 1519 r. z Sewilli, liczyła pięć okrętów z 270 ludźmi na pokładach. Trzy lata później wróciło 18 na jednym, ledwo unoszącym się na wodzie statku, bez dowódcy, rozsiekanego w potyczce z jednym plemion filipińskich. Taka była cena okrążenia kuli ziemskiej.

Marynarze, praktykanci, chłopcy okrętowi

Ryzyko utraty życia było ogromne: wobec tego kto i dlaczego decydował się złożyć podpis (bądź koślawy krzyżyk) na liście załogi? Dla kapitanów i podległych im oficerów liczył się solidny żołd, dla inwestorów (którzy czasem decydowali się sami wsiąść na pokład) — widmo zysku. Z floty Magellana przetrwał jeden statek, ale w ładowniach przywiózł ponad 20 ton goździków, co z organizatorów wyprawy uczyniło bogaczy.

A marynarze? Ryzykowali śmierć na morzu, uciekając przed nędzą i brakiem perspektyw. Także dla nich kilka lat służby podczas dalekomorskiej wyprawy oznaczało wypłatę, która ustawi ich na lata. Niektórzy liczyli, że uda im się zagarnąć i sprzedać na własną rękę choć odrobinę wiezionego ładunku.

Trzon załogi stanowili doświadczeni marynarze, zajmujący się — pod kierownictwem bosmanów — najważniejszymi pracami na okrętach. Niżej w hierarchii stali praktykanci żeglarscy, gorzej opłacani, wykonujący zadania najcięższe, jak zwijanie żagli przed burzą. Najgorszy los był udziałem chłopców okrętowych — dzieciaków w wieku 8-15 lat, na ogół sierot, czasem siłą zgarnianych z ulic miast i wcielanych do załogi. Zajmowali się czyszczeniem pokładów, odwracaniem klepsydr służących do nawigacji, gotowaniem i usługiwaniem przy stole.

Nieraz padali ofiarą przemocy seksualnej starszych mężczyzn, miesiącami pozbawionych towarzystwa kobiet. Prawo kazało surowo karać takie przestępstwa: Magellan skazał na śmierć przez uduszenie pierwszego oficera jednego z okrętów przyłapanego na gorącym uczynku.

Suchary z robakami

Kajuty mieli tylko oficerowie, marynarze spali jeden obok drugiego na pokładzie bądź pod nim, na rozpiętych hamakach. Rzeczy osobiste większości ograniczały się do ubrań, talerza i kubka.

Żeby sobie ulżyć, należało udać się do latryny, czyli po prostu siedziska wystającego poza burtę. Załatwianie potrzeb fizjologicznych odbywało się na oczach kolegów i łączyło z ryzykiem zmycia przez falę.

Podstawę diety stanowiły suchary, suszone mięso i ryby. Bezpiecznym dla zdrowia napojem — bo odpornym na drobnoustroje — było wino. Gorzej z wodą: w nieszczelnych beczkach lęgły się bakterie i robaki. Marynarze brzydzili się nią i pili jedynie po zmieszaniu z octem.

O tym, jak wyglądał głód załogi Magellana podczas koszmarnej, trzymiesięcznej przeprawy przez Ocean Spokojny, pisał kronikarz wyprawy Antonio Pigafetta: ” Żywiliśmy się starymi sucharami, wyschniętymi już na proszek. Woda, którą piliśmy, miała kolor żółty i obrzydliwie cuchnęła. Jedliśmy też wołowe skóry, owinięte na głównym maszcie (…). Moczyliśmy je przez cztery lub pięć dni w morzu, a później piekliśmy w żarze. Jedliśmy także wióry z piłowanych desek oraz szczury”.

Nawigator i jego mapy

Poza szeregowymi marynarzami na okrętach zatrudniano różnych specjalistów. Cieśle okrętowi dbali o konserwację masztów i nieustannie przeciekających, toczonych przez świdraki kadłubów. Cyrulik w miarę możliwości opiekował się chorymi. Puszkarze w razie morskiej potyczki obsługiwali armaty: takich starć nie brakowało podczas wyprawy dookoła świata podjętej w latach 1577-1580 przez Francisa Drake’a, korsarza w służbie królowej Elżbiety I.

Eksperci od wyznaczania kursu dzielili się na teoretyków i praktyków. Ci pierwsi to astronomowie, którzy przy zastosowaniu wiedzy antycznych mędrców, obserwacji pogody oraz położenia gwiazd (za pomocą takich sprzętów jak astrolabium, kwadrant i kompas) usiłowali wyznaczyć bezpieczny kurs przez znane i nieznane wody. Dysponowali wielkimi mapami, na ogół obejmującymi cały znany świat i zawierającymi mieszankę informacji naukowych, astrologicznych i mitologicznych (dzisiaj stanowiącymi chętnie używany wzór dla puzzli).

Kapitanowie na ogół woleli powierzać życie załóg pilotom, których wiedza opierała się na doświadczeniu. Sporządzali oni tzw. portolany, czyli bardzo dokładne, pełne notatek mapy nawigacyjne, obejmujące niewielkie przestrzenie. Dokumenty takie były na wagę złota i w dobie rywalizacji morskiej Hiszpanii, Portugalii i Anglii stanowiły cenny łup po udanym abordażu okrętu wroga.

Wielkim sukcesem Drake’a było pozyskanie na Wyspach Zielonego Przylądka Nuño da Silvy, portugalskiego pilota z doświadczeniem wyniesionym z rejsów do Brazylii i Indii. Z kolei w marcu 1579 r. u wybrzeży Kostaryki Drake napadł na hiszpańską pinasę i pojmał dwóch pilotów. Odebrał im mapy przedstawiające bezpieczną trasę z Acapulco w Meksyku aż do Filipin, ze szczegółowymi informacjami na temat linii brzegowej, wysp, raf, zatok i mielizn. To m.in. dzięki tym łupom Drake zdołał pokonać budzący śmiertelny strach nawigatorów lodowaty labirynt Cieśniny Magellana, łączącej Atlantyk z Pacyfikiem.

Portret Jamesa Cooka autorstwa Nathaniela Dance-Hollanda, ok. 1775 r.

Portret Jamesa Cooka autorstwa Nathaniela Dance-Hollanda, ok. 1775 r.

Foto: Be&w

Jak daleko do brzegu?

Nowożytne przyrządy nawigacyjne pozwalały na dość dokładne wyznaczenie szerokości geograficznej, czyli położenia statku na osi północ-południe. Stosowano metodę żeglowania równoleżnikowego — dopływano do określonej szerokości geograficznej, a następnie trzymano stały kurs na zachód lub wschód, aż do celu. Przebytą drogę usiłowano zaznaczać na mapie na podstawie przybliżonej prędkości — cóż z tego, jeśli statek był znoszony z kursu przez sztormy czy prądy morskie.

Zmuszało to nawigatorów do nieustannych spekulacji typu „jak daleko od brzegu jesteśmy”, a błędy niosły katastrofalne skutki. W 1707 r. cztery okręty Royal Navy roztrzaskały się na skałach u wybrzeży Kornwalii. Kilka lat później parlament ogłosił gigantyczną nagrodę 20 tys. funtów za znalezienie sposobu na wyznaczenie długości geograficznej (położenia na osi wschód-zachód).

Znano teoretyczne podstawy rozwiązania problemu: skoro Ziemia obraca się o 360 stopni w ciągu 24 godzin, oznacza to, że pokonuje 15 stopni długości geograficznej na godzinę. Jeśli więc nawigator wiedziałby, jaki jest dokładny czas np. w macierzystym porcie, i porównał go z czasem lokalnym (obserwując słońce w zenicie), mógłby dokładnie wyznaczyć położenie statku.

Problem tkwił w tym, jak wyznaczyć tę pierwszą godzinę. Konstruowane wówczas zegary o mechanizmie wahadłowym nie nadawały się do użytku na miotanym falami statku, nie były też odporne na wilgoć. Problem rozwiązał zegarmistrz z Yorkshire John Harrison — i zgarnął królewską nagrodę. Skonstruował kolejne modele odpornych na wstrząsy i wilgoć, niezwykle punktualnych chronometrów morskich, z których pierwszy był wielkości szafy, a ostatni można było utrzymać w jednej ręce.

Wynalazek zastosował słynny kapitan James Cook podczas swojej drugiej podróży dookoła świata (1772-1775). Jego oficerowie mieli rozkaz, by pilnować chronometru podczas sztormów i regularnie go nakręcać. Po kilku latach na morzu czas zegara różnił się od londyńskiego tylko o kilka minut.

Umiejętność wyznaczania długości geograficznej — dotąd tak nieosiągalna, że stała się podstawą przysłowia — pozwoliła Cookowi nawigować bezpieczniej niż kiedykolwiek w historii podróży morskich i sporządzać mapy wybrzeży, które do dziś zadziwiają dokładnością. A Wielkiej Brytanii zapewniły strategiczną przewagę nad innymi mocarstwami.

Jedzcie pomarańcze

James Cook dowodził w nowatorski sposób. Po pierwsze, budował z załogą rodzaj korporacyjnej wspólnoty celu. Podczas ostatniej wyprawy dookoła świata (1776-1779) było to np. dążenie do odnalezienia legendarnego Przejścia Północno-Zachodniego, czyli drogi morskiej, która gdyby istniała, przechodziłaby w poprzek Kanady. Skrajnie różniło to Cooka choćby od Drake’a, który — dopóki to było możliwe — oszukiwał załogę, że celem jest nie okrążenie globu, tylko egipska Aleksandria.

Po drugie, Cook dbał o dobrostan podległych sobie ludzi. Co najistotniejsze, udało mu się pokonać szkorbut. Mimo że od dawna już odrzucono przekonanie z czasów pierwszych wielkich podróży, że chorobę wywołują cuchnące wyziewy ładowni statku, nadal nie znano jej przyczyn. Vasco da Gama spostrzegł, że podczas wizyt w arabskich portach jego marynarze (zajadając pomarańcze i inne cytrusy) błyskawicznie zdrowieją. Podczas wyprawy Magellana sam dowódca i większość oficerów nie zapadli na szkorbut: w swoich kajutach mieli przetwory owocowe, w tym marmoladę z pigwy. Niestety przez kolejne dwa wieki nikt nie połączył kropek.

Cook nic nie wiedział o etiologii szkorbutu — skrajnym niedoborze witaminy C — ale potrafił zastosować wiedzę empiryczną. W ładowniach kazał umieszczać, poza tradycyjnym żeglarskim pożywieniem, beczki pełne kiszonej kapusty, a także „brzeczkę słodową”, czyli syrop na bazie soku z cytryn i pomarańczy. Podczas pobytu w portach kupowano świeże warzywa, owoce oraz zieleninę. Kapitan zabronił też zalewania posiłków tłuszczem z dna miedzianych garnków. Jak pisze w swojej poświęconej Cookowi książce „Na szerokim, szerokim morzu” Hampton Sides, intuicja była słuszna, ponieważ „pozostałości miedzi mogły wywołać w procesie gotowania reakcję wytwarzającą związki chemiczne, które utrudniały wchłanianie witamin”.

Podczas drugiej wyprawy Cooka dookoła świata (1772-1775) na szkorbut nie zmarł nikt.

Kapitanie, weź mnie znowu

Nie chcielibyście, by Magellan albo Drake byli waszymi szefami. Ten pierwszy, poznawany przez pryzmat pisanej na bieżąco kroniki Antoniego Pigafetty, okazuje się wyrafinowanym sadystą, niestroniącym od pokazów perwersyjnej przemocy, by wymusić posłuch. Jeśli coś go usprawiedliwia, to konieczność zachowania autorytetu wśród wielonarodowej zgrai, którą przyszło mu dowodzić. Pod Drakiem byłoby wam nieco lżej, choć i tu nietrudno było zasłużyć na chłostę, dyby lub pokazowy proces zakończony egzekucją (to dla wyższych oficerów).

James Cook podczas dwóch pierwszych wypraw dookoła świata zdobył dobrą sławę. Stracił ją podczas trzeciej, krwawo wyładowując na załodze i krajowcach cierpienia przeżywane z powodu rwy kulszowej. Jego poczynania uważnie śledził młody oficer William Bligh, późniejszy osławiony psychopatyczny kapitan statku HMS Bounty, na którym doszło do chyba najlepiej znanego w popkulturze buntu załogi.

Wcześniej Cook był wymagający, ale ojcowski. Świadomie zerwał z tradycją dowodzenia za pomocą strachu i przemocy. Najlepiej o tym świadczy historia Samuela Gibsona. Żołnierz ten uciekł z okrętu podczas pobytu na Tahiti i zaszył się w dżungli, chcąc założyć rodzinę z poznaną tam kobietą. Cook wysłał za nim brygadę poszukiwawczą: uciekinier został ukarany upokarzającą, publiczną chłostą. Mimo to Gibson zgłosił się na kolejną wyprawę kapitana.

Ponowne zaciągi zdarzały się częściej. Z jednej strony świadczy to o zaufaniu, przywiązaniu i lojalności wobec Cooka. Z drugiej, jak podkreśla Hampton Sides, mogło chodzić o rodzaj uzależnienia charakterystycznego dla osób, które przeżyły ekstremalne doświadczenie. Bo „kiedy już raz okrążyli glob, ci zaprawieni w bojach marynarze często mieli trudności z powrotem do statecznego życia wśród szczurów lądowych”.

Korzystałem m.in. z książek:

Laurence Bergreen, „Poza krawędź świata”, Rebis 2014; Laurence Bergreen, „W poszukiwaniu imperium”, Rebis 2022; Hampton Sides, „Na szerokim, szerokim morzu. Ostatnia wyprawa kapitana Cooka”, Port 2025.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
1

15.01.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet

Bliski Wschód. Amerykanie wysyłają samoloty, region przygotowuje się na odwet

2 lutego, 2026
Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

Mariana Idźkowska. Polska modelka w aktach Epsteina

2 lutego, 2026
Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

Iran. Ajatollah zagroził wybuchem „wojny regionalnej”. Jest reakcja Trumpa

2 lutego, 2026
Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Trzej ratownicy poszkodowani

1 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą

USA. Pięcioletni Liam zatrzymany przez ICE wrócił do domu. Rodzina: miał być przynętą

1 lutego, 2026
Lubuskie. Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek

Lubuskie. Kulig zakończył się tragedią. Nie żyje 49-latek

1 lutego, 2026
Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Jakucji. Celem był północny biegun zimna

Polski podróżnik Adam Borejko zmarł w Jakucji. Celem był północny biegun zimna

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.