Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Dominikana. Awaria samolotu LOT. Niemal 300 osób utknęło na lotnisku

Dominikana. Awaria samolotu LOT. Niemal 300 osób utknęło na lotnisku

1 lutego, 2026
Polska 2050. Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała spotkanie z liderami koalicji

Polska 2050. Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała spotkanie z liderami koalicji

1 lutego, 2026
Najrzadszy waleń na świecie zaplątał sie w sieć. Tragiczny finał

Najrzadszy waleń na świecie zaplątał sie w sieć. Tragiczny finał

1 lutego, 2026
Niemcy. Rita Süssmuth nie żyje. Była przewodnicząca Bundestagu i minister

Niemcy. Rita Süssmuth nie żyje. Była przewodnicząca Bundestagu i minister

1 lutego, 2026
Silne mrozy nad Polską. Przed nami najzimniejsza noc. Dziesiątki zamkniętych szkół

Silne mrozy nad Polską. Przed nami najzimniejsza noc. Dziesiątki zamkniętych szkół

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Dominikana. Awaria samolotu LOT. Niemal 300 osób utknęło na lotnisku
  • Polska 2050. Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała spotkanie z liderami koalicji
  • Najrzadszy waleń na świecie zaplątał sie w sieć. Tragiczny finał
  • Niemcy. Rita Süssmuth nie żyje. Była przewodnicząca Bundestagu i minister
  • Silne mrozy nad Polską. Przed nami najzimniejsza noc. Dziesiątki zamkniętych szkół
  • Czechy. Kryzys w relacjach rząd-prezydent. Minister wzywa do ignorowania Petra Pavla
  • Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie
  • Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Gostynin pęka w szwach. „Nie ma pomysłu, co dalej zrobić z pacjentami okrzykniętymi przez społeczeństwo jako bestie”
Gostynin pęka w szwach. „Nie ma pomysłu, co dalej zrobić z pacjentami okrzykniętymi przez społeczeństwo jako bestie”
Aktualności

Gostynin pęka w szwach. „Nie ma pomysłu, co dalej zrobić z pacjentami okrzykniętymi przez społeczeństwo jako bestie”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości28 stycznia, 2026
Gostynin pęka w szwach. „Nie ma pomysłu, co dalej zrobić z pacjentami okrzykniętymi przez społeczeństwo jako bestie”

— Jak ma się zgłosić po pomoc człowiek, który obawia się, że będzie uznany za „bestię”? Woli pozostawać w ukryciu i krzywdzić, aż nie zostanie powstrzymany. Dlatego powinniśmy mieć ośrodki, w których można otrzymać pomoc, zanim dojdzie do tragedii — psychiatra i seksuolog Aleksandra Krasowska mówi o źródle przemocy seksualnej, roli prewencji i terapii, a także o tym, dlaczego nazywanie sprawców „bestiami” daje nam tylko złudne poczucie bezpieczeństwa.

Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Newsweek Kryminalny: Piszę o zbrodniach od wielu lat. Rzadko interesuje mnie ich techniczny aspekt, raczej skupiam się na tym, co sprawiło, że do takiego czynu w ogóle doszło. Często spotykam się z zarzutem, że próba rozumienia zjawiska jest formą usprawiedliwiania. Lubimy wierzyć, że są oni — ci źli — i jesteśmy my, którzy nie mamy z tymi potworami nic wspólnego.

Aleksandra Krasowska: — Gdy przyjmiemy taki podział i uznamy się za „normalnych” uwierzymy, że zło dotyczy wyłącznie bohaterów filmów, książek albo „osób z wiadomości”. Trudno wtedy przyjąć fakt, że osoby, które robią złe rzeczy, niczym się od nas nie różnią i mogą znajdować się w naszym najbliższym otoczeniu.

Aleksandra Krasowska

Aleksandra Krasowska

Foto: Mickey Wyrozębski

To jedni z nas.

— Dokładnie. To nie są mityczni „oni”, tylko właśnie my. My, ludzie czasem robimy złe rzeczy. Oczywiście nie wszyscy. Wielu nigdy się ich nie dopuści, u innych zaś możemy obserwować cechy do tego predysponujące.

Tak zwani urodzeni mordercy?

— Jest taka XIX-wieczna teoria, której twórcą był włoski psychiatra Cesare Lombroso. Wyróżniał przestępców „z urodzenia”, którzy wręcz odróżniają się od reszty populacji cechami anatomicznymi. Na przykład sprawców zgwałceń opisywał jako garbatych, chudych, wykończonych onanizmem. Można było rozpoznać „potwora” na pierwszy rzut oka.

Brzmi to dość absurdalnie.

— To już historia. Teorie o „urodzonych zabójcach” czy „urodzonych przestępcach seksualnych” świat nauki dawno odrzucił.

Czy dziś już wiemy, dlaczego ludzie dokonują takich zbrodni?

— Jedną z ciekawszych koncepcji dotyczących przestępstw seksualnych zaproponował kanadyjski psycholog Michael Seto. Ścieżkę do wystąpienia takiego czynu opisał jako proces składający się z kilku elementów. Pierwszy to motywacja seksualna, np. zaburzenia preferencji, wysoki popęd, potrzeba nowości. Sama w sobie nie wystarcza, by doszło do skrzywdzenia drugiej osoby. Drugi element to tzw. czynniki torujące, w tym m.in. impulsywność, uzależnienia, niski poziom kontroli, brak zasobów. Trzeci to okazja — konkretna sytuacja, dostępność ofiary, zbieg okoliczności. Czasem ktoś nie wychodzi z domu z zamiarem popełnienia przestępstwa, ale splot tych czynników sprawia, że impulsywnie podejmuje decyzję. Czasem zaś długo się do czynu przygotowuje.

Te trzy elementy zawsze muszą się pojawić?

— Wedle tej koncepcji — tak. Osoba z zaburzeniami pedofilnymi, ale z wysokim poziomem kontroli i odpowiedzialności, może nigdy nikogo nie skrzywdzić. Są też ludzie z fantazjami sadystycznymi, którzy nigdy nie przechodzą do czynu. Czynniki kontrolne — empatia, odpowiedzialność, lęk przed konsekwencjami — mają ogromne znaczenie.

Czy do twojego gabinetu trafiają osoby, które jeszcze nikogo nie skrzywdziły?

— Zdecydowanie za rzadko, ale tak. To osoby, które zauważają u siebie niepokojące skłonności, często stymulowane przez pornografię i fantazje erotyczne. Nie każda osoba z takimi skłonnościami chce krzywdzić.

Kto najczęściej szuka pomocy?

— Zgłaszają się osoby, które czują, że mają problem seksualny, może nietypowe potrzeby, także takie, które dotyczą krzywdzenia, przemocy, zwierząt czy dzieci. Najczęściej mieszkańcy dużych miast — nie dlatego, że problem ich bardziej dotyczy, po prostu tylko tam istnieje realny dostęp do specjalistów.

A jak takie wsparcie wygląda?

— Uczymy pacjentów dostrzegać i nazywać to, co się z nimi dzieje. Wzmacniamy sposoby kontroli nad zachowaniem. Pokazujemy, że nie muszą być z tym sami i mogą poprosić o pomoc.

A możesz coś powiedzieć o skali przemocy seksualnej w Polsce?

— Najważniejsze to podkreślić, że statystyki, którymi najczęściej się posługujemy, są niedoszacowane. Prawdziwa liczba przestępstw jest znacznie większa od tej, którą policja, prokuratura i sądy raportują.

Jak to? Pokrzywdzeni nie chcą sprawiedliwości?

— Boją się zgłaszać. Boją się oceny, reakcji otoczenia, zemsty, bagatelizacji doświadczeń, trudów związanych z postępowaniem. To się jednak powoli poprawia. Coraz więcej jest szkoleń dla funkcjonariuszy policji, lekarzy, ratowników medycznych czy nauczycieli, żebyśmy potrafili odpowiednio zareagować. Brak wiedzy i umiejętności nazwania problemu sprzyja temu, żeby odwrócić wzrok.

Dlaczego nie chcemy tego widzieć?

— Uruchamiamy mnóstwo strategii obronnych. Wypierając niewygodne fakty, chronimy własny wizerunek, swojej rodziny czy otoczenia. Jeśli źródłem przemocy seksualnej jest ktoś znajomy lub nawet bliski, mogą pojawić się rozważania, dlaczego nie zauważyłem, z kim żyję?

Może naprawdę nie wiemy, z kim żyjemy.

— Możemy być czujni i świadomi. Możemy porozmawiać o zachowaniach, które nas niepokoją. Tymczasem często umniejszamy znaczenie zaobserwowanych sygnałów, zaprzeczamy temu, co widzimy lub słyszymy. Jednocześnie pokrzywdzonym mówiącym otwarcie o doświadczonej krzywdzie zarzuca się, że kłamią, manipulują lub swoim zachowaniem sprowokowały sprawcę.

Mówimy o przestępstwach, które można zobaczyć, o charakterze bezpośrednim. A co z przemocą w internecie?

— Statystyki wskazują na dynamicznie nasilający się problem wykorzystania seksualnego w cyberprzestrzeni. Szczególnie podatne są dzieci. Sprawcy, nawiązują kontakt przez social media, zaczepiają na forach internetowych, komunikatorach. Znajdują ofiary także przez gry online, w których jest możliwość prywatnej konwersacji z drugą osobą.

Rozmowa na czacie nie brzmi jeszcze jak przemoc.

— Proces uwodzenia zaczyna się od rozmowy. Sprawca bada teren, pyta o szkołę, relacje. Dziecko jest przekonane, że kontakt z tym człowiekiem jest dla niego dobry i bezpieczny.

A to jest po prostu manipulacja.

— Tak, bo emocjonalna bliskość i otwartość na dziecko nie jest celem samym w sobie. To jest narzędzie do uzyskania zaufania, żeby dziecko zgodziło się na dalsze działania, przekraczanie kolejnych granic. Z rozmów o szkole sprawca przechodzi do coraz bardziej intymnych tematów. Następnie przymusza do wysłania zdjęć, także prezentujących nagość dziecka.

Pojawiają się groźby?

— Sprawca pisze do dziecka: zobacz, mam twoje nagie zdjęcie, jeżeli nie przyślesz mi kolejnych, to udostępnię je szkole, w mediach społecznościowych. Może także przerabiać zdjęcia z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Najlepiej, jakby w takiej sytuacji dziecko zwróciło się o pomoc do opiekunów, natomiast część pokrzywdzonych ze strachu ulegnie szantażowi. To zjawisko jest bardzo groźne.

A częste?

— Bardziej, niż się może wydawać. W listopadzie 2025 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości przeprowadzili akcję pod kryptonimem Game Over, zatrzymali sto osób, którym przedstawiono zarzuty w związku posiadaniem i rozpowszechnianiem materiałów przedstawiających seksualne wykorzystanie dziecka. Z doniesień prasowych wynika, że wśród zatrzymanych byli też sprawcy szantażu, którzy wyłudzali od dzieci ich roznegliżowane zdjęcia.

Instagram, TikTok czy Facebook tylko wydają się przyjazną, kolorową przestrzenią, ale nie bez powodu są przeznaczone dla starszych użytkowników. Jednak te zabezpieczenia da się obejść w sekundę.

Tak samo jest z dostępem do pornografii. Wystarczy kliknąć, że się ma 18 lat.

— Rzeczywiście, jest to jedyna bariera, którą musi pokonać młody człowiek, żeby wejść do świata pornografii, czyli treści, na które zupełnie nie jest gotowy. Ostatnio przygotowałam analizę dotyczącą stopnia przemocy, która jest w pornografii na legalnych serwisach. Przeglądałam te treści. Jest tego mnóstwo.

Masz na myśli BDSM, podduszanie, tego rodzaju materiały?

— Oczywiście. Pornografia w każdym wydaniu jest nieodpowiednia na młodego człowieka. Tymczasem mam pod opieką osoby, który pierwszy kontakt z pornografią miały w wieku 7-8 lat. Jeśli dziecko, pozbawione edukacji seksualnej, napotyka na nierzeczywisty świat pornografii, w którym ludzie cały czas chcą współżyć, seks trwa nieskończenie długo, odbywa się w przeróżnych pozycjach, z wykorzystaniem gadżetów albo na przykład zbiorowo, to tak później rozumie i wyobraża sobie własne życie intymne. Oczywiście, na początku albo na końcu takiego filmu zwykle jest komunikat, że to tylko gra aktorska, ale obraz jest jednoznaczny.

Osoby, które oglądają takie treści, to osoby zaburzone? Czy zaburzenia biorą się z oglądania takich treści?

— I to jest bardzo ciekawe pytanie. Osoby, które wyszukują i oglądają treści pornograficzne przedstawiające erotyzowanie przemocy, mogą rzeczywiście robić to ze względu na zaburzenia preferencji seksualnych. Czasem jednak użytkownik serwisu z pornografią przez przypadek trafi na materiał, który go zaintryguje na tyle, że wróci ponownie szukać podobnych treści. Motywacją może być też ciekawość lub potrzeba poszukiwania nowych wrażeń.

A jak jest z pornografią dziecięcą? Na nią chyba trudno trafić przypadkiem.

— Zanim odpowiem na to pytanie, chciałabym bardzo podkreślić, że sformułowania „pornografia dziecięca” w ogóle się nie powinno używać. Bo to nie jest ani pornografia, ani dziecięca.

Czym więc jest pornografia?

— To materiał o charakterze erotycznym, w którym uczestniczą osoby, które wyraziły na to zgodę. Następnie jest on udostępniany innym osobom, które go oglądają i się nim cieszą. Nie powinniśmy używać sformułowania „pornografia”, gdy mamy do czynienia z zarejestrowanym na filmie czy zdjęciach seksualnym wykorzystaniem dziecka. To jest sfilmowane przestępstwo. Termin „pornografia dziecięca” może sugerować, że to jest coś dla rozrywki.

Kto to ogląda? Pedofile?

— Mogą oglądać osoby, które faktycznie mają zaburzenia pedofilne lub hebefilne, czyli zaburzenia charakteryzujące się utrwalonym podnieceniem seksualnym w reakcji na dzieci na różnych etapach rozwoju płciowego. Podążają za swoimi pragnieniami seksualnymi, czasem uważając, że oglądając materiał filmowy zarejestrowany w drugiej części świata, „nikomu nie robią krzywdy”. To jest oczywiście nieprawda, bo żeby ktoś korzystał z materiałów przedstawiających seksualne wykorzystanie dziecka, ktoś inny to dziecko najpierw musi skrzywdzić.

Można się stać pedofilem od oglądania pornografii?

— Można, obserwujemy to na przestrzeni ostatnich lat. Kiedyś dominującą była hipoteza, że człowiek, który ma zaburzenia pedofilne, ma je od zawsze, że ujawniają się już w okresie nastoletnim. I owszem są takie osoby. Dziś wiemy, że w szczególnych okolicznościach mogą one powstać także później.

Nastoletni pedofil? Czyli dziecko, które ma seksualny pociąg do młodszych?

— Tak, jest to teoretycznie możliwe, choć z takim rozpoznaniem należy być ekstremalnie ostrożnym. Młodzi ludzie naturalnie kierują swoje zainteresowania seksualne wobec grupy rówieśniczej. Obserwują się wzajemnie, eksperymentują. Później rosną, dojrzewają. Rozwijają się też rówieśnicy, którzy wzbudzają ich zainteresowanie erotyczne. Tymczasem osoby z zaburzeniami pedofilnymi mają ukształtowany skrypt seksualny, schemat, który polega na podnieceniu w reakcji na osobę bez cech dojrzałości płciowej. Ten schemat może się ukształtować na bardzo wczesnych etapach rozwoju psychoseksualnego, ale także w życiu dorosłym.

A to skąd się bierze? Mam na myśli zaburzenia preferencji seksualnych, które nie są wynikiem wpływu czynników zewnętrznych.

— Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Jest mnóstwo koncepcji, a jeżeli na jakieś pytanie pojawia się dużo odpowiedzi, to znaczy, że nie ma jednej dobrej, a problem jest złożony.

Czyli klasyczne, psychologiczne „to zależy”.

— Tak. To jest naprawdę skomplikowane i może przebiegać różnie w poszczególnych etapach życia. Co więcej, w Polsce jest bardzo mało danych. Problem stanowi już choćby określenie, u jak dużej części populacji te zaburzenia się rozwijają. Czasem obserwujemy je w gabinetach, ale częściej jednak wśród osób zasiadających na ławach oskarżonych.

Jak już jest za późno?

— Trudno w Polsce mówić o jakiejkolwiek prewencji.

A gdzieś na świecie jest inaczej?

— W Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych są programy terapeutyczne dla nastolatków, młodych dorosłych i dorosłych, którzy obserwują u siebie niepokojące i nietypowe potrzeby seksualne. U nas takich miejsc nie ma. Organizacje pozarządowe apelują, żeby powstawały, jednak mam wrażenie, że to jest jeszcze większe tabu niż konieczność przygotowywania opieki dla dorosłych.

Trudno nam uwierzyć, że dzieci mają takie problemy?

— Niełatwo jest przyjąć myśl, że moje ukochane, nastoletnie dziecko ma bardzo poważny problem ze swoim seksualnością. Ale jeżeli my, dorośli, tego problemu nie wyłapiemy w porę i nie damy młodemu człowiekowi właściwej opieki terapeutycznej, to może się okazać, że w pewnym momencie rzeczywiście już będzie bardzo trudno pewne uwarunkowania odwrócić.

A skłonności do przemocy w seksie albo do gwałcenia innych też się pojawiają w wieku nastoletnim?

— Spotkałam w swojej praktyce klinicznej osoby, u których fantazje sadystyczne lub pedofilne pojawiały się już w okresie nastoletnim. Nie mam na myśli fantazji o dominowaniu w seksie, bo w tym nie ma nic złego, tylko fantazje związane z przemocą i powodowaniem cierpienia.

Kiedy to się robi „chore”?

— O zaburzeniu mówimy, gdy na przykład ukształtował się schemat polegający na czerpaniu przyjemności seksualnej z krzywdzenia drugiej osoby, wymuszania współżycia czy wręcz przełamywania oporu.

Ciekawi mnie, kim są osoby, które trafiają do twojego gabinetu?

— Jakiś czas temu obejrzałam na YouTubie wystąpienie kobiety, która działa na rzecz fundacji zwalczającej handel dziećmi dla celów seksualnych. Ona sama też kiedyś była skrzywdzona w zbiorowym zgwałceniu. Podkreśliła, że czynów takich dokonują nasi bracia, nasi synowie i nasi ojcowie, a nie jacyś abstrakcyjni „oni”.

Mocne. Naprawdę każdy może stać się np. gwałcicielem?

— W pewnym sensie tak. Wśród sprawców wykorzystania seksualnego w tzw. realu, maksymalnie 30 proc. stanowią osoby z zaburzeniami preferencji seksualnych. Pozostali to tacy, którzy działają w mechanizmie zastępczym.

Zastępczym? Nie ma dorosłej kobiety, to wezmę dziewczynkę?

— Tak, jest to przykład działania o charakterze zastępczym. Dzieje się tak, gdy z jakiegoś powodu brakuje dostępu do osób dojrzałych pod względem psychofizycznym albo kontakt z nimi jest utrudniony, chociażby ze względu na niskie kompetencje społeczne. Dziecko może okazać się łatwiejsze do wykorzystania w celu zaspokojenia własnych potrzeb.

Pracujesz nie tylko jako psychiatra i seksuolog w państwowej przychodni, ale też opiniujesz w sprawach karnych związanych z przemocą seksualną. Po co się sięga po seksuologa w takich sprawach? Jakie znaczenie mają zaburzenia seksualne dla możliwości przypisania komuś winy?

— Opinię najczęściej wydaje zespół składający się z dwóch psychiatrów, lekarza seksuologa i psychologa. Badamy osobę, jej stany zdrowia psychicznego i seksualnego. Analizujemy, czy istnieją przesłanki sugerujące, że była niezdolna do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Oceniamy, czy występują u niego zaburzenia psychiczne lub seksualne, które wymagają specjalistycznych oddziaływań terapeutycznych.

I trafi do szpitala?

— Do szpitala psychiatrycznego trafi osoba, która została uznana za niepoczytalną, czyli niezdolną do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem w momencie zdarzenia. Wówczas taka osoba jest leczona tak długo, aż lekarze uznają, że jej stan psychiczny poprawił się i nie stanowi już zagrożenia. Czasem może to trwać kilka lat, czasem do końca życia.

Stwierdzenie zaburzeń psychicznych lub seksualnych najczęściej nie skutkuje zniesieniem poczytalności. Dzieje się tak jedynie w najpoważniejszych stanach chorobowych. W pozostałych przypadkach osoba może ponieść odpowiedzialność za swoje czyny. Wówczas, jeśli zostanie uznana za winną, może trafić na oddział terapeutyczny w ramach zakładu karnego.

Załóżmy, że terapia nie pomogła, kara się kończy, co wtedy? Gostynin?

— Nie jest to jedyna możliwość. Można stosować też terapię w warunkach ambulatoryjnych, w poradni takiej jak nasza.

Jak się z takim przestępcą pracuje?

— Najpierw się taką osobę bada, poznaje poprzez wywiad i analizę dostępnej dokumentacji. Następnie kwalifikujemy do najwłaściwszych procedur terapeutycznych, np. terapii grupowej lub indywidualnej. Bywa, że trzeba wdrożyć leki obniżające popęd seksualny albo stabilizujące stan psychiczny. Nad każdym takim pacjentem czuwa zespół specjalistów, psycholog, seksuolog, psychiatra.

Co cię motywuje do pracy?

— Mam pacjentów, którzy przez lata nie wrócili do przestępstw, a mają zaburzenia preferencji seksualnych. To osoby, których ryzyko powrotu do przestępstwa było ocenione jako wysokie. Wielu z nich znajduje w sobie motywację do zmiany, chcą uczyć się kontroli nad swoimi zachowaniami, brać za nie odpowiedzialność. I mimo że skończył się im nakaz terapii, dalej są naszymi pacjentami.

Uważasz, że dla każdej „bestii” jest nadzieja?

— Wielu osobom terapia może przynieść realne korzyści, zmniejszyć ryzyko, że wyrządzą komuś krzywdę. Zdarzają się także sytuacje, z których nie da się zawrócić. Jeśli ktoś nie chce pomocy, to nie umiem go do tego zmusić. Znam osoby, dla których konieczne jest ciągłe pozostawanie w terapii i na lekach. Część bezwzględnie będzie wymagała terapii w warunkach zamkniętych. Nie jest to rozwiązanie idealne, w zamknięciu nie ma dostępu do różnego rodzaju bodźców, nie mierzymy się z codziennymi wyzwaniami, więc trudno ocenić, czy ktoś będzie sobie radził poza ośrodkiem zamkniętym.

To lepiej niebezpiecznych ludzi wypuszczać na wolność, na próbę?

— Na wolności jest bardzo dużo bardzo groźnych ludzi. Nie wszystkich jesteśmy w stanie izolować do końca życia. Wspomniany Gostynin, czyli Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym, obecnie pęka w szwach. Nie ma pomysłu, co dalej zrobić z pacjentami, okrzykniętymi przez społeczeństwo jako „bestie”. Pozbawiane są wolności osoby, które już skończyły odbywanie kary w jednostce penitencjarnej. To rodzi wątpliwości etyczno-prawne. Lubimy o sobie myśleć jako o społeczeństwie cywilizowanym, etycznym, wartościowym moralnie. I jeżeli tacy chcemy być, to nie powinniśmy łamać prawa.

A co byłoby lepsze?

— Profesjonalna i nowoczesna terapia jest najlepszym narzędziem, jakie mamy. U wielu z tych osób jesteśmy w stanie uzyskać wieloletnie remisje. Izolacja sama w sobie nie rozwiązuje problemu. Musimy się z tym zjawiskiem zmierzyć, podjąć dyskusję na poziomie społecznym, zaczynając chociażby od języka. Tak długo, jak będziemy przedstawiać te osoby jako potwory, dla których nie ma nadziei, to one też tej szansy dla siebie najprawdopodobniej nie zobaczą. Jak ma się zgłosić po pomoc człowiek, który obawia się, że będzie uznany za „bestię”? Woli pozostawać w ukryciu i krzywdzić, aż nie zostanie powstrzymany. Dlatego powinniśmy mieć ośrodki, w których można otrzymać pomoc, zanim dojdzie do tragedii. Mówienie o „bestiach” ściąga z nas społeczną odpowiedzialność, pozwala się od tych osób odciąć. A to wciąż jesteśmy my.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
1

28.01.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Miłosz surowo do Szymborskiej: „Wisława, czy ty w ogóle coś czytasz?”

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Spośród morza książek kryminalnych wybraliśmy najlepsze. Co warto czytać w zimowe wieczory?

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Przed wojną miał wizerunek pieszczocha III Rzeszy. 60 lat potem pomniki stawiały mu zjednoczone Niemcy

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Polska 2050. Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała spotkanie z liderami koalicji

Polska 2050. Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała spotkanie z liderami koalicji

1 lutego, 2026
Najrzadszy waleń na świecie zaplątał sie w sieć. Tragiczny finał

Najrzadszy waleń na świecie zaplątał sie w sieć. Tragiczny finał

1 lutego, 2026
Niemcy. Rita Süssmuth nie żyje. Była przewodnicząca Bundestagu i minister

Niemcy. Rita Süssmuth nie żyje. Była przewodnicząca Bundestagu i minister

1 lutego, 2026
Silne mrozy nad Polską. Przed nami najzimniejsza noc. Dziesiątki zamkniętych szkół

Silne mrozy nad Polską. Przed nami najzimniejsza noc. Dziesiątki zamkniętych szkół

1 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Czechy. Kryzys w relacjach rząd-prezydent. Minister wzywa do ignorowania Petra Pavla

Czechy. Kryzys w relacjach rząd-prezydent. Minister wzywa do ignorowania Petra Pavla

1 lutego, 2026
Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie

Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie

1 lutego, 2026
Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?

Referendum w Krakowie kłopotem Donalda Tuska. Co czeka Miszalskiego?

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.