-
Anna Wangenheim z grenlandzkiego rządu wyraziła obawy względem przyjazdu do Nuuk amerykańskiego lekarza-wolontariusza.
-
Joseph Griffin, lekarz obecny w amerykańskiej delegacji, podczas wizyty oceniał tamtejsze potrzeby medyczne, co wywołało reakcję grenlandzkich władz.
-
Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen stwierdził, że prowadzenie rozmów przez delegację USA z mieszkańcami wyspy z pominięciem lokalnych władz nie jest właściwe.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Po serii napięć wywołanych przez Donalda Tumpa, który zapowiadał przejęcie Grenlandii, nadszedł czas odwilży i próba powrotu do normalizacji relacji między Waszyngtonem a Nuuk i Kopenhagą.
Biały Dom wyznaczył specjalnego wysłannika, który ma zadbać o nowy start w kontaktach z władzami wyspy. To Jeff Landry, który wraz z delegacją udał się w niedzielę do Nuuk.
Grenlandia. Wizyta amerykańskiej delegacji. „Lekarz-wolonatriusz” wywołał burzę
Jednym z członków amerykańskiej grupy był lekarz Joseph Griffin, który w wywiadzie dla duńskiej telewizji TV2 tłumaczył, że pojawił się jako wolontariusz i nie ma nic wspólnego z amerykańską administracją.
Podczas gdy Landry zapewniał, że pojawił się na Grenlandii, żeby „po prostu budować relacje, patrzeć, słuchać i uczyć się”, jego towarzysz Griffin był mniej wyważony. Swoją wypowiedzią wywołał niemałe oburzenie.
Lekarz stwierdził, że pojawił się na wyspie, żeby „ocenić potrzeby medyczne” Grenlandczyków. – Przede wszystkim chcemy dowiedzieć się, jak tutaj praktykowana jest opieka zdrowotna – wyjaśnił.
Amerykanie „oceniają potrzeby medyczne”. Reakcja władz w Nuuk: Bardzo niepokojące
Na słowa medyka zareagowała Anna Wangenheim, odpowiedzialna w grenlandzkim rządzie za opiekę zdrowotną. W obszernym wpisie na LinkedIn zaznaczyła, że „sektor opieki zdrowotnej w Grenlandii od dawna budzi zainteresowanie geopolityczne„.
Na największej wyspie świata żyje 56 tys. ludzi i, jak zaznaczyła Wangenheim, mieszkańcy zmagają się z dużymi odległościami, utrudnionym dostępem do personelu medycznego i zmianami demograficznymi, co wywiera presję na system.
„(…) Właśnie dlatego jest to bardzo niepokojące, gdy osoby, których misją polityczną jest włączenie Grenlandii do Stanów Zjednoczonych, wysyłają do Nuuk tak zwanego 'wolontariusza medycznego’, aby 'ocenił nasze potrzeby'” – napisała i dodała, że „Grenlandczycy nie są obiektami eksperymentów w ramach projektu geopolitycznego„.
USA – Grenlandia. Napięte relacje między stolicami
Grenlandzka minister zaznaczyła, że wszelkie działania z zewnątrz muszą odbywać się w ramach pełnej przejrzystości, a nie „ukrytego planu maskowanego jako działalność charytatywna„. Te słowa odnosiły się do wypytywania Grenlandczyków przez amerykańską delegację o choroby, stan zdrowia psychicznego czy panujące warunki. „Brak przejrzystości grozi powstaniem problemów etycznych i prawnych” – napisała Wangenheim.
Polityk zaznaczyła, że ma pełną świadomość istnienia problemów w obszarze opieki zdrowotnej. „Nasza służba zdrowia powinna rozwijać się poprzez pełną szacunku współpracę i samostanowienie Grenlandii. Nie poprzez politycznych wysłanników z ukrytymi interesami strategicznymi” – podkreśliła.
Grenlandzki premier Jens-Frederik Nielsen również wskazał, że prowadzenie rozmów z mieszkańcami wyspy przez członków amerykańskiej delegacji, z pominięciem władz w Nuuk, nie jest właściwe.


