Hipokryzja jest królową polityki. Gdy prokuratura podległa rządowi stawia zarzuty politykom PiS, dla działaczy tej partii jest zbrojnym ramieniem Donalda Tuska. Kiedy ta sama prokuratura umarza śledztwo w sprawie „dwóch wież”, nie dopatrując się bezeceństw Jarosława Kaczyńskiego, politycy PiS wychwalają ją pod niebiosa, twierdząc, że robi to, co do niej należy i co powinna zrobić instytucja stojąca na straży praworządności.
Z kolei politycy rządzącej KO, którzy obiecywali odpolitycznienie prokuratury i wyswobodzenie jej spod rządowego buta, podnoszą larum, że umorzenie „matki pisowskich afer” jest niczym innym, jak działaniem piątej kolumny Zbigniewa Ziobry w prokuraturze, która już się szykuje na powrót niedoszłego szeryfa.
Czyją agentką jest prokuratorka?
W tym przypadku zarzut jest o tyle chybiony, że prokurator Małgorzata Szeroczyńska, która umorzyła sprawę „dwóch wież”, jest członkinią Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”, tego samego, które zaciekle walczyło z Ziobrą i jego „deformą” w czasie rządów PiS. Kolejnym elementem niepasującym do obrazka jest fakt, że gdy Szeroczyńska jedną ręką umarza sprawę „K-Towers” — bliźniaczych wież, które w hołdzie dla braci Lecha i Jarosława miały stanąć w centrum stolicy, drugą ręką umarza śledztwo z doniesienia polityków PiS, dotyczące rzekomego zamachu stanu, do którego miało dochodzić pod rządami Tuska. Więc jak to jest — Szeroczyńska jest agentką Ziobry czy agentką Tuska? Bo w to, że można być niezależnym prokuratorem, który stawia zarzuty, gdy są ku temu dowody, a umarza sprawę, gdy dowodów brak, polityczni kibole żadnej ze stron nie uwierzą.
W prokuraturze od miesięcy krążyły pogłoski, że w aktach sprawy „dwóch wież” nie ma materiałów, na podstawie których można by postawić zarzuty Kaczyńskiemu, i że tylko kwestią czasu jest, kiedy śledztwo zostanie umorzone. Zresztą, jedna z teorii spiskowych mówi, że to był jeden z powodów odejścia z delegacji do prokuratury okręgowej prokurator Ewy Wrzosek, która zajmowała się sprawą „dwóch wież”, zanim trafiła do referatu Szeroczyńskiej. Bo jakby to wyglądało, gdyby pogromczyni PiS (przynajmniej we wpisach na platformie X) podpisała się pod umorzeniem jedynej sprawy, w której można było „ustrzelić” wstrętnego Kaczora? Inna wersja zakłada, że Wrzosek chciała dostać awans na prokuratora prokuratury okręgowej, a gdy prokurator krajowy Dariusz Korneluk kazał jej jeszcze trochę na awans popracować, wkurzyła się i rzuciła papierami, wracając do rejonu.
W tej sytuacji ktoś musiał przejąć sprawę „dwóch wież”, choć w warszawskiej okręgówce nikt się do tego nie palił. Padło na wiceprokurator okręgową Małgorzatę Szeroczyńską, która takich „zgniłych jaj” się nie boi. Szeroczyńska, doktor nauk prawnych, członkini Krajowej Rady Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym, ma opinię twardej babki, która robi to, co uważa za słuszne, niespecjalnie zważając na polityczne ataki i przyklejane jej etykiety.
Poseł czy adwokat?
W całej sprawie wątpliwości budzi za to rola Romana Giertycha, posła i wiceszefa klubu parlamentarnego KO, jednocześnie pełnomocnika austriackiego biznesmena, któremu Kaczyński odmówił zapłaty za projekt „K-Towers”, przez co ten poczuł się oszukany i zawiadomił prokuraturę. Gdy Giertych atakuje prokuraturę za decyzję o umorzeniu, w czyim imieniu działa? Jeśli robi to jako pełnomocnik, zrozumiałe, że zrobi wszystko w interesie swojego klienta. Jeśli jako poseł, powinien działać w interesie państwa i jego obywateli. A w interesie obywateli nie jest to, by prokuratura działała na polityczne zlecenie — nieważne czy Ziobry, czy Giertycha.
Prokuratura powinna obiektywnie podchodzić do zgromadzonego materiału dowodowego i to powinien być dogmat. Nie może być tak, że gdy jakiś polityk uprze się, by postawić zarzuty innemu politykowi, czy zwykłemu Kowalskiemu, usłużny prokurator jest na telefon. Ręczne sterowanie prokuraturą, „polityczne robótki” i uchwalanie przepisów pod siebie (vide: sprawa śmierci ojca Ziobry — Jerzego) były domeną poprzednich rządów. Tyle że wtedy politycy KO z Giertychem na czele grzmieli o końcu demokracji i nadciągającej nad Polskę dyktaturze.
Mam nadzieję, że nikomu po stronie rządzących nie wpadnie do głowy, żeby wysłać prokuratorkę Szeroczyńską w karną delegację na drugi koniec Polski.
Renata Grochal jest publicystką Programu III Polskiego Radia, współtwórczynią podcastu politycznego „Strefa Wpływów” oraz współprowadzącą programu „Trójkąt Polityczny” w TVP Info.

