Można być pozytywnie zbudowanym, widząc to, jak prezentuje się w trakcie zmagań w Monte Carlo Hubert Hurkacz. Pochodzący z Wrocławia, ale mieszkający i trenujący na co dzień właśnie w Monako tenisista, właśnie zanotował drugą wygraną z rzędu.

Hubert Hurkacz zwycięski w Monte Carlo. Szczere słowa o problemach


We wtorek (tj. 7 kwietnia) Polak rozpoczął od zwycięstwa nad Włochem Luciano Darderim (21. ATP). Wygrana była o tyle cenna, że Hurkacz przełamał tym samym katastrofalną wręcz serię siedmiu przegranych meczów z rzędu. Co gorsza, polski tenisista przegrywał wszystko w swoich pierwszych podejściach do turniejów. I to niezależnie od ich rangi.


Monte Carlo okazało się jednak szczęśliwe dla Polaka. Właśnie w Monako Hurkacz zdołał sięgnąć po coś, czego nie przeżywał jeszcze w sezonie 2026. Czyli dwa zwycięstwa w cyklu ATP z rzędu (nie wliczając w to reprezentacyjnego United Cup).

– Liczę na kolejne dobre spotkania, że z każdym meczem będę się cały czas rozwijał i rozwijał swoją grę. Bo też ten ostatni okres nie był najłatwiejszy. Też rozstaliśmy się z trenerem Nico i były takie cięższe momenty, gdzie się pojawiło zawahanie, czy to, co robię, jest dobre – przyznał Hurkacz po przełamaniu w Monte Carlo i wygranej z Włochem we wtorek.


Można zatem mówić o mini-serii polskiego tenisisty. A na tym można budować powrót do grania o większe rzeczy niż… uniknięcie kolejnej, dużej wpadki w turniejach. Hurkacz, choć zanotował długą przerwę spowodowaną kontuzją kolana, w środowisku nadal jest cenionym zawodnikiem. Trudno było zatem przechodzić obojętnie wobec porażek Polaka na tak wczesnych, turniejowych etapach.


Mając nadzieję, że najgorsze faktycznie jest już za Polakiem, warto docenić sukces w środowym (tj. 8 kwietniu) meczu z Fabianem Marozsanem (43. ATP). Węgier to solidny gracz, mający swoje argumenty, a niższy ranking od Darderiego mógł nieco zkłamywać faktyczne możliwości po drugiej stronie siatki.


Wrocławianin kapitalnie jednak otworzył starcie, wygrywając szybko 6:2 w zaledwie pół godziny gry. Dużo więcej emocji dla kibiców, licznie zgromadzonych na trybunach, było w drugiej odsłonie. Kluczowe okazało się przełamanie Węgra w ósmym gemie na 5:3. Polak wykorzystał trzeciego break pointa, a właściwie, Marozsan po prostu nie trafił w kort. Choć trzeba przyznać, że Hurkacz mocno naciskał i był stroną nadającą ton wydarzeniom na mączce w Monte Carlo.


W 1/8 finału turnieju (ATP 1000) rywalem Hurkacza będzie reprezentant gospodarzy Valentin Vacherot (23. ATP) bądź Włoch Lorenzo Musetti (5. ATP). Czyli niezależnie od ostatecznego przeciwnika, najtrudniejsze wyzwanie z dotychczasowych.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version