-
Ciało humbaka Timmy’ego, którego przez wiele tygodni próbowano ratować na Bałtyku i przewieziono na Atlantyk, zostało poddane sekcji na duńskiej wyspie Anholt.
-
Sekcja nie wykazała obecność fragmentów sieci rybackich w układzie pokarmowym zwierzęcia.
-
Okazało się również, że Timmy był w rzeczywistości samicą, a początkowa identyfikacja płci była błędna.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Przypomnijmy, że Timmy był młodym humbakiem, który w marcu wpłynął na wody Morza Bałtyckiego. To nie jest akwen odpowiedni dla wielorybów. Nie tylko dlatego, że jest płytki, ale jeszcze większe znaczenie ma zasolenie. To zaledwie 7-8 gramów soli na litr wody, co oznacza, że jest pięciokrotnie słabsze niż w oceanach. Najsilniejsze zasolenie mamy właśnie w rejonie Danii i cieśnin duńskich, więc tam wieloryby nie spodziewają się jeszcze problemów, gdy napotykają 20 gramów soli na litr wody. Im dalej w głąb Bałtyku, tym bardziej ono jednak spada i zaczynają się kłopoty. Wieloryby mają problem z nawigacją w tak słodkiej wodzie, a nade wszystko wpływa ona na funkcjonowanie ich organizmu.
Przy okazji dramatu humbaka pod Lubeką biolog morski Robert Lehmann podawał, że tak niskie zasolenie wody jak w tym rejonie sprawia, że skóra zwierząt staje się bardziej rozmiękczona, a woda wnika do komórek. To źle wpływa na narządy i tkanki walenia, a na skórze pojawiają się obrzęki i rany. Zwierzę nie jest dostosowane do życia w takim morzu. Ponadto takie zasolenie mogło wpłynąć na zakłócenie nawigacji wieloryba, przez co zwierzę wpadało wielokrotnie na mielizny bałtyckiego wybrzeża Niemiec.
Humbak Timmy został przetransportowany do Danii
Timmy był ścigany z płycizn i znów w nie wpadał. Użycie ciężkiego sprzętu w postaci pogłębiarek niewiele dawało, bo humbak uparcie wracał na wody, z których nie mógł się następnie uwolnić. Zapadła wreszcie decyzja, by – przy użyciu prywatnego wsparcia – przetransportować go specjalną, zatapianą barką na Morze Północne przez cieśniny duńskie.
Operacja była długa i skomplikowana, a wieloryb został wreszcie uwolniony koło Skagen, na północnym krańcu Danii. Tego humbak już nie przeżył. Jego ciało zostało odnalezione i przetransportowane na plaże Anholt. Tutaj odbyła się sekcja zwierzęcia.
Już wcześniej, zanim doszło do akcji transportowej wieloryba, pojawiły się sugestie, że wieloryb połknął fragmenty sieci rybackich. „Humbak cierpiał przez tygodnie, ponieważ zaplątał się w sieć rybacką, co z pewnością znacznie go osłabiło. W jego pysku wciąż znajdują się fragmenty sieci, dlatego może nie być w stanie jeść, nawet gdyby chciał” – mówił wtedy biolog morski Fabian Ritter na łamach „Spektrum der Wissenschaft”, o czym informowaliśmy w Zielonej Interii. To oznaczałoby, że los humbaka był przesądzony od początku i cała jego akcja ratunkowa nie miała sensu.

Sekcja wykazała: wieloryb nie połknął sieci rybackich
Jak czytamy w euronews.com, po odgazowaniu ciała zwierzęcia eksperci pokawałkowali skórę, tłuszcz, mięśnie i kości. Kości zwierzęcia mają zasilić zbiory Muzeum Historii Naturalnej w Kopenhadze. U humbaka znaleziono pasożyty, ale to nie one były przyczyną śmierci. Jak dodał weterynarz Tim Jensen z Uniwersytetu w Kopenhadze cytowany przez PAP, w pysku i żołądku humbaka nie znaleziono żadnych sieci ani innych przedmiotów.
W tej sytuacji nie udało się na razie jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci wieloryba – tak mówi cytowana przez dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” duńska biolożka Charlotte Bie Thestesen, obecna podczas sekcji. Jej wypowiedź podaje PAP.
Ponadto sekcja wykazała, że Timmy w rzeczywistości był samicą. Wstępna ocena go jako młodego samca była błędna.


