Skąd pomysł, żeby pokazywać inwestycje nie tylko w formie wizualizacji, ale w pełni interaktywnie?
Z dwóch powodów. Po pierwsze, pojawiły się możliwości technologiczne, których wcześniej nie było. Technologie rozwijane na potrzeby gier komputerowych osiągnęły taką wydajność, że pozwalają na bardzo szybkie renderowanie zaawansowanej grafiki i znalazły zastosowanie także w filmie czy wizualizacjach. Dzięki temu możemy dziś masowo tworzyć realistyczne modele 3D i zasilać nimi aplikacje, które pozwalają użytkownikowi samodzielnie „wejść” w inwestycję.
Drugi powód to potrzeba rynku. W wielu branżach – od motoryzacji po meble – standardem są konfiguratory produktów. Tymczasem przy zakupie mieszkania, co jest wielokrotnie większym wydatkiem, klient długo był skazany na statyczne wizualizacje i rzuty 2D. To przestało wystarczać.
Co najbardziej zaskakuje klientów, kiedy widzą takie wizualizacje swojego przyszłego mieszkania?
Najczęściej widok z okna. Układ mieszkania można sobie jeszcze wyobrazić na podstawie rzutu, ale tego, co faktycznie zobaczymy za oknem, praktycznie nie da się odtworzyć bez wejścia do lokalu.
To właśnie ten element często okazuje się kluczowy dla decyzji zakupowej. Tradycyjne materiały marketingowe pokazują budynek z zewnątrz, a dla kupującego ważniejsze jest to, jak będzie się w nim żyło – co zobaczy na co dzień. Nasze narzędzia pozwalają to sprawdzić wcześniej i to rzeczywiście budzi emocje, bo wcześniej było to po prostu niemożliwe.
Na ile to jest tylko wygodny dodatek, a na ile realna zmiana dla rynku?
To coś więcej niż dodatek. Tego typu technologie zwiększają pewność decyzji zakupowej. Klient może dokładniej zweryfikować, co kupuje – nie tylko układ mieszkania, ale też nasłonecznienie czy otoczenie. Co ważne, takich elementów nie da się „upiększyć” w dowolny sposób. Można różnie zaprezentować wnętrze, ale nie da się zmienić rzeczywistego widoku z okna czy układu budynku w przestrzeni. W polskich realiach ma to szczególne znaczenie, bo często kupujemy mieszkania na etapie budowy, czyli tzw. dziurę w ziemi. W takiej sytuacji każda technologia, która ogranicza niepewność, realnie wpływa na rynek i decyzje klientów.


