-
Donald Trump podczas spotkania z premierką Japonii Sanae Takaichi oświadczył, że nie wyśle wojsk lądowych do Iranu.
-
Trump skomentował izraelski atak na irańskie pola gazowe South Pars, informując, że powiedział premierowi Izraela, by więcej tego nie robił.
-
Trump odniósł się żartobliwie do ataku na Pearl Harbor, czym spowodował zmieszanie u japońskiej premier.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Podczas czwartkowego spotkania w Białym Domu z premierką Japonii Sanae Takaichi, Donald Trump po raz pierwszy oświadczył, że nie użyje wojsk lądowych w Iranie. Do tej pory prezydent USA nie wykluczał w tej kwestii żadnej opcji.
– Nie, nigdzie nie wysyłam wojsk. Gdybym wysyłał, na pewno bym ci nie powiedział, ale nie wysyłam wojsk – odparł amerykański prezydent w odpowiedzi na pytanie dziennikarza.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Trump: Japonia staje na wysokości zadania
W kwestii międzynarodowego wsparcia w trwającej operacji wojskowej w Iranie Trump wyróżnił postawę Japonii. – Japonia staje na wysokości zadania, w przeciwieństwie do NATO – oświadczył, po czym przyznał, że choć państwa Sojuszu stają się obecnie „milsze”, to na zmianę postawy jest już za późno.
Amerykański przywódca zapowiedział również, że zamierza porozmawiać z Takaichi na temat cieśniny Ormuz, blokowanej przez Iran. Dodał, że opiera się na składanych przez Japonię deklaracjach, nie precyzując, co konkretnie ma na myśli.
W czwartek Japonia wraz z pięcioma państwami NATO – Wielką Brytanią, Francją, Niemcami, Holandią i Włochami – wydała wspólne oświadczenie, w którym zadeklarowała „gotowość wniesienia swego wkładu w wysiłki niezbędne do zagwarantowania bezpieczeństwa ruchu w cieśninie”, lecz bez podawania sposobu, w jaki zamierza to zrobić.
Trump upomniał Netanjahu. „Powiedziałem mu, by więcej tego nie robił”
Komentując środowy izraelski atak na irańskie pola gazowe South Pars, Trump poinformował, że powiedział premierowi Izraela Binjaminowi Netanjahu, by więcej tego nie robił.
– Świetnie się dogadujemy. To wszystko jest skoordynowane. Ale w niektórych przypadkach, on coś zrobi, a jeśli to mi się nie podoba (…) nie będziemy tego już więcej robić – zapewnił amerykański prezydent.
Takaichi powiedziała, że przybyła do Waszyngtonu z „konkretnymi propozycjami mającymi na celu uspokojenie globalnego rynku energii”, lecz nie podała, jakie to plany. Podkreśliła też, że japoński minister spraw zagranicznych Toshimitsu Motegi stanowczo powiedział swojemu irańskiemu odpowiednikowi Abbasowi Aragcziemu, by Teheran zaprzestał ataków na obiekty infrastruktury energetycznej.
Niezręczny żart Trumpa o Pearl Harbor
Gdy zapytano Trumpa, dlaczego nie uprzedził sojuszników o swoich planach wobec Iranu, prezydent odwołał się do ataku Japonii na amerykańską bazę Pearl Harbor w 1941 roku.
– Nie należy za bardzo sygnalizować swoich intencji z wyprzedzeniem. Wiecie, kiedy wkraczaliśmy, robiliśmy to bardzo gwałtownie i nikomu o tym nie mówiliśmy, bo chcieliśmy zaskoczenia. Kto wie lepiej od Japończyków, co to znaczy zaskoczenie? Dlaczego nie powiedzieliście mi o Pearl Harbor? – zażartował Trump, ku wyraźnemu zmieszaniu szefowej japońskiego rządu.
Trump obiecuje: Będę chwalił Japonię przed Xi Jinpingiem
Amerykański przywódca zapowiadał, że będzie rozmawiał z Takaichi również na temat swojej nadchodzącej wizyty w Chinach, którą przełożył „o około półtora miesiąca”. Przyznał, że Japonia ma z Chinami drażliwe stosunki, lecz zapewnił, że podczas rozmowy z Xi Jinpingiem będzie „chwalił Japonię”.
Z kolei Takaichi, która w 2025 roku wywołała ostry spór z Chinami, gdy zasugerowała możliwą pomoc Japonii dla Tajwanu w przypadku chińskiej inwazji, zadeklarowała, że Tokio chce spokojnych stosunków z Pekinem.
– Japonia konsekwentnie jest otwarta na dialog z Chinami. Po drugie, podchodziliśmy do naszych relacji z Chinami w spokojny sposób, a mówiąc o relacjach USA-Chiny, mam szczerą nadzieję, że będą one sprzyjać bezpieczeństwu regionalnemu, a także zabezpieczą globalny łańcuch dostaw – powiedziała Takaichi.
-
„Wkrótce się zakończy”. Donald Trump o szczegółach wojny w Iranie
-
Nie jest jasne, kto zdecydował o ataku na Iran. Chaos w Białym Domu














