Interia współpracuje z najważniejszymi gazetami na świecie. We wtorek po świętach publikujemy artykuł założonego w 1888 roku brytyjskiego dziennika „Financial Times” o tym, jak wojna w Iranie może zrestartować karierę źle ocenianego brytyjskiego premiera.
Sir Keir Starmer w ubiegłym tygodniu oświadczył, że wojna z Iranem „wpłynie na przyszłość naszego kraju”. Pytanie, które stawia część wpływowych polityków Partii Pracy, brzmi: czy osaczony premier Wielkiej Brytanii wykorzysta ten kryzys, by odmienić także własną polityczną przyszłość?
– Iran dał mu cel, tak jak Gordonowi dał go kryzys finansowy – mówi jeden z byłych ministrów, odnosząc się do tego, jak premierostwo Gordona Browna nabrało nowego sensu dzięki jego reakcji na globalny kryzys z 2008 roku.
– Pytanie brzmi, czy Keir zdoła to uchwycić – czy w ogóle jest do tego zdolny? – dodaje były minister, zauważając, że Starmer nie słynie z politycznej zręczności. – Przekucie niestabilności w bezpieczne lądowanie jest trudne.
Porównania wydają się intrygujące. Brown, który w 2007 roku przejął urząd premiera po sir Tonym Blairze przepracowawszy dekadę jako kanclerz skarbu, sprawiał wrażenie, jakby tonął przy Downing Street – aż do krachu rok później, kiedy pomógł uruchomić globalną odpowiedź na kryzys.
Starmer również ma trudności z nadaniem swojemu premierostwu wyrazistego rysu; objął urząd niespełna dwa lata temu. Jednak wśród posłów Partii Pracy panuje przekonanie, że „dobrze rozegrał wojnę”: zyskał uznanie za to, że postawił się prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi i nie wciągnął kraju do konfliktu, który jest niepopularny wśród wyborców.
Starmer, który w lutym odrzucił wezwania do rezygnacji wywołane aferą lorda Petera Mandelsona, próbuje teraz budować narrację swojej kadencji wokół reakcji na wojnę.
Podczas konferencji prasowej na Downing Street w ubiegłym tygodniu powiedział: – Jest już jasne, że skutki tej wojny wpłyną na przyszłość naszego kraju.
Dodał: – Chcę uspokoić Brytyjczyków: bez względu na to, jak gwałtowna będzie ta burza, jesteśmy dobrze przygotowani, by ją przetrwać. Mamy długofalowy plan, by wyjść z niej jako silniejsze i bezpieczniejsze państwo.
Nie znaczy to jednak, że globalne wstrząsy finansowe czy wojny są oczywistymi politycznymi kołami ratunkowymi. Brown – chwalony za reakcję na krach – i tak został pochłonięty przez gospodarcze konsekwencje i przegrał kolejne wybory parlamentarne dwa lata później, choć mniejszą różnicą, niż się obawiano.

Starmer, który zaczynał 2026 rok obietnicą walki z kosztami życia, mierzy się z podobnym gospodarczym „odbiciem” kryzysu na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza jeśli konflikt będzie się przeciągał.
W krótkiej perspektywie – a to ona interesuje większość posłów Partii Pracy – wojna z Iranem dała mu jednak trochę oddechu.
Wielu laburzystowskich parlamentarzystów uważa dziś, że mało prawdopodobne jest, by Starmer stanął w obliczu utraty przywództwa tuż po wyborach lokalnych 7 maja. Te zapowiadają się dla Partii Pracy na polityczną rzeź w Szkocji i Walii oraz w angielskich samorządach.
– Jak można zmieniać lidera w takim momencie? – pyta jeden z doświadczonych posłów Partii Pracy.
Notowania Starmera w badaniu YouGov wzrosły w pierwszych tygodniach wojny z minus 55 do niemal równie fatalnych minus 49 (różnica między zwolennikami a przeciwnikami – przyp. Interia). Ale wzrosły.
Brown wykorzystał kryzys finansowy, by utrzymać stanowisko, odpierając zakusy rywala – Davida Milibanda, ówczesnego szefa dyplomacji – zabójczym argumentem, że to „nie jest czas dla nowicjusza”. Zespół Starmera może sięgnąć po podobną taktykę, jeśli pojawi się zagrożenie ze strony takich osób jak była wicepremier Angela Rayner czy minister zdrowia Wes Streeting.

Wojna z Iranem jest wśród brytyjskich wyborców skrajnie niepopularna, a Starmer – który kiedyś wręcz chełpił się zaskakująco bliską relacją z Trumpem – dziś podkreśla, że nie ugnie się pod presją prezydenta USA, by przystąpić do wojny.
Premier zestawia swoją postawę z początkowo bardziej wojowniczym podejściem liderki Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch oraz Nigela Farage’a, przywódcy Reform UK.
– Gdy pytamy ludzi o główny powód, dla którego mogliby nie zagłosować na Reform, numerem jeden jest relacja Farage’a z Trumpem – mówi Luke Tryl z ośrodka badawczego More in Common.

Zadaniem Starmera jest teraz przekonanie wyborców – i własnych posłów – że skoro zdecydował, iż Wielka Brytania nie dołącza do wojny, to potrafi też odegrać rolę lidera w zabezpieczeniu cieśniny Ormuz po zakończeniu walk, a także ma plan, jak przeprowadzić kraj przez nadciągającą burzę gospodarczą.
I właśnie tutaj część wpływowych polityków Partii Pracy ma wątpliwości. O ile Brown miał niewątpliwą wiedzę i „palącą energię”, by mierzyć się z kryzysem finansowym, o tyle nie jest oczywiste – twierdzą – że Starmer wykorzysta swój moment.
– Gordon zrobił wiele, by rozwiązać kryzys finansowy. A Keir? – pyta inny były minister z czasów Browna. – Keir ma szansę znaleźć sens, ale musiałoby to zostać wypełnione nową polityką i strategią.
Wskazując na deklarację Starmera, że po irańskim kryzysie chce budować silniejsze więzi gospodarcze i obronne z UE, były minister ocenił, że „zwrot ku Europie był bardziej PR-em niż treścią”.
Inni ostrzegają, że nawet jeśli Starmer przetrwa majowe wyborcze tąpnięcie, jesienią mogą dać o sobie znać ekonomiczne koszty wojny z Iranem – wyższa inflacja i wyższe stopy procentowe – co skłoni posłów Partii Pracy do „królobójczych” rozważań.
Jednak Jim Murphy, szkocki sekretarz w rządzie Browna, podkreśla, że Starmer ma niepowtarzalną szansę na uratowanie kadencji.
– Istnieją rządy, które jednocześnie doświadczają ciosów i na nich zyskują – mówi. – W 2008 roku Gordon Brown odnalazł swoje powołanie w kryzysie finansowym. Zmagając się z niskimi notowaniami, ówczesny premier John Major odegrał kluczową rolę w pierwszej wojnie w Zatoce (1990-91). Dziś Keir Starmer pokazuje cel i opanowanie w świecie, w którym Ameryka nie chce już przewodzić.
Dodaje jednak: – Kryzys może też zepchnąć rząd z kursu, jak stało się po 11 września, kiedy Tony Blair przyjął rolę globalnego „przekonywacza”, co odciągnęło jego uwagę od jakości usług publicznych.
Lord Peter Hain, sekretarz ds. Walii w czasach Browna, powiedział, że determinacja Starmera, by „trzymać Wielką Brytanię z dala od tej trumpowskiej wojennej fanaberii, naprawdę wybrzmiała wśród wyborców”.
– Wielu, jeśli nie większość, postrzega go jako silnego i zdecydowanego – tam, gdzie wcześniej uważali, że jest słaby i że inni nim pomiatają – dodał Hain.
Brown mógł zostać podniesiony na duchu przez polityczne przeciwności, ale ostatecznie nie zmieniło to jego losu. Nawet zwolennicy Starmera nie są szczególnie optymistyczni.
Tom Baldwin, biograf Starmera i były doradca Partii Pracy, powiedział, że premier ma „szansę pokazać, jak jego przyzwoite brytyjskie wartości mogą zostać wykorzystane w służbie interesu narodowego i interesu świata”.
– Ale by z niej skorzystać, będzie potrzebował czasu i przestrzeni – dóbr w Westminsterze równie rzadkich jak widok tankowca przepływającego przez cieśninę Ormuz – dodał.
Data publikacji: 7 kwietnia 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.













