Z tego też względu imię i nazwisko Jakuba Popiwczaka nie jest wymieniane tak często, jak postaci pokroju Tomasza Fornala, czy Wilfredo Leona. Fakty są jednak takie, że gdyby nie praca libero w drużynie siatkarskiej, trudno byłoby mówić o skutecznej ofensywie. Mając solidnego „szefa” w defensywie, na tym fundamencie można budować kolejne piętra w drodze na sam szczyt.

Jakub Popiwczak bohaterem reprezentacji Polski. Szczególne wyznanie po wygranej


Nie ma co ukrywać, Popiwczak w ostatnich dwóch sezonach zapracował sobie na numer 1 na pozycji libero w reprezentacji Polski. Ostatnią imprezą, na której „Piwko” musiał uznać wyższość kolegi, a tym samym zaakceptować decyzję trenera Nikoli Grbicia, był turniej olimpijski w Paryżu (2024). Paweł Zatorski zszedł jednak z reprezentacyjnej sceny, a Popiwczak jest teraz tym, który z pewnością należy nie tylko do krajowej, ale i światowej czołówki.


Jakie miał odczucia po sukcesie w finale VNL 2026 libero reprezentacji Polski?

– Jestem przeszczęśliwy. Ciężko mi w ogóle będzie wyrazić to, jak się czuję. Mam wrażenie, że to jest właśnie wymarzony sposób, w jaki moglibyśmy sobie wyobrazić ten mecz, wygrać ten mecz. Przychodzą mi gdzieś obrazki z zeszłego roku, gdzie wygraliśmy wszystkie trzy mecze po 3:0. I tak wracaliśmy do domu, wiadomo, mega szczęśliwi, ale z uczuciem, że nikt nas nie sprawdził, jakoś wszyscy zagrali poniżej oczekiwań. A teraz zdobywamy ten złoty medal, pokonując Amerykanów, którzy dzień wcześniej rozegrali fenomenalny mecz. Nam w finale z nimi też było mega ciężko. A ostatecznie wyszarpaliśmy to sobie – powiedział Popiwczak po wygranym finale VNL 2026.


Co ciekawe, siatkarz nawiązał również do wspomnianego turnieju IO 2024. Tak jak wspominaliśmy na łamach WPROST, przy okazji wymieniania różnych ważnych meczów Polaków z Amerykanami, w półfinale olimpijskim oba teamy stworzyły prawdziwy thriller.


Bardzo podobnie było w przypadku niedzielnego (tj. 2 sierpnia) finału Ligi Narodów w chińskim Ningbo.

– Zachowując wszelkie proporcje, ja oglądając mecz chłopaków ze Stanami Zjednoczonymi na igrzyskach olimpijskich, marzyłem o tym, żeby mieć taki swój mecz i tutaj dzisiaj brałem w tym udział. W tym wielkim wydarzeniu siatkarskim. Co prawda, to tylko Liga Narodów, ale i aż Liga Narodów. Jestem dumny z całej drużyny, że doszliśmy do tego miejsca. Że zagraliśmy takie spotkanie i na koniec je wygraliśmy, bo to jest najważniejsze – dodał libero reprezentacji Polski.



Doceniając klasę Popiwczaka, warto spojrzeć w stronę statystyk VNL. Biorąc pod uwagę turniej finałowy, libero reprezentacji Polski może się pochwalić naprawdę imponującymi liczbami. Wystarczy spojrzeć na ten krótki wykaz:


  • ćwierćfinał z Ukrainą (3:1): 23 przyjęcia (3 błędy), 52 proc. pozytywnego, 10 obron

  • półfinał ze Słowenią (3:0): 9 przyjęć (0 błędów), 44 proc. pozytywnego, 7 obron

  • finał z USA (3:2): 25 przyjęć (3 błędy), 48 proc. pozytywnego, 12 obron


Popiwczak to również numer 1 pod względem liczby obron spośród wszystkich zawodników, którzy zagrali w turnieju finałowym VNL 2026. Polski libero według oficjalnego rankingu miał ich 28, choć patrząc na te szczegółowe zestawienia, wydaje się, że zgarnął ich łącznie 29. Tym samym wyprzedza libero reprezentacji Słowenii.


Co tu kryć, przy grze siatkarza, który na co dzień występuje w szeregach Aluronu CMC Warty Zawiercie, ręce same składają się do oklasków. Jak jednak przyznał sam zainteresowany, po sukcesie w VNL, przyszedł czas na chwilę odpoczynku od siatkówki.

– Myślę, że wszyscy mamy tutaj podobne plany. Na chwilę znaleźć jakiś cichy kąt, zamknąć się w czterech ścianach ze swoimi ulubionymi ludźmi. I nie myśleć o siatkówce. Bo dużo tej siatkówki było ostatnio. Dużo podróży, dużo zmian czasu, dużo emocji. Bo gra w reprezentacji Polski, to są ogromne emocje. Natomiast mamy to szczęście, że tych pięknych emocji jest bardzo dużo. A tych złych było ostatnio troszkę mniej. Tak że myślę, że to jest świetna sprawa – skwitował Popiwczak.


Reprezentacja Polski siatkarzy wróci z Chin do kraju we wtorek (tj. 4 sierpnia).


W sezonie 2026 do rozegrania polskim siatkarzom zostaje jeszcze przede wszystkim tzw. impreza docelowa, czyli mistrzostwa Europy. Walka o miano najlepszego zespołu Starego Kontynentu odbędzie się podczas turnieju w dniach 9-26 września.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version