W ciągu niespełna dziesięciu lat Jean-Michel Basquiat przeszedł drogę od nastoletniego twórcy graffiti do międzynarodowej gwiazdy sztuki. Błyskawiczne zdobycie sławy zbiegło się z bulwersującym przepychem artystycznego boomu lat 80. Artysta, który stał się nieodłącznym elementem sceny nowojorskiej, wybuchowej mieszanki muzyki, mody, sztuki i narkotyków, szybko związał się z kilkoma jej najsłynniejszymi osobistościami, m.in. Keithem Haringiem, Andym Warholem i Madonną.

Basquiat urzeczywistnił cyniczny aforyzm: Umrzyj młodo i zostaw po sobie piękne zwłoki. Zrobił jednak coś jeszcze: zostawił po sobie piękne dzieła. Z każdym mijającym rokiem niezwykła energia, przenikliwość i niewątpliwa oryginalność jego prac nabierają mocy.

W świecie, w którym ruch Black Lives Matter i bezwzględna potrzeba różnorodności należą do sił napędowych, sukces na arenie białej sztuki lat 80. i późniejszy rozgłos uczyniły z Basquiata wzór do naśladowania dla kolejnych pokoleń artystów.

„Basquiat. Życie i dziedzictwo legendy sztuki”, niezrównana biografia młodego malarza, to nie tylko sugestywny portret artysty, ale i jego czasów: od wzlotu i upadku ruchu graffiti przez scenę artystyczną East Village aż po marszandów i wymykające się spod kontroli domy aukcyjne.

– Bezkompromisowy, szczery portret Jeana-Michela Basquiata, prawdopodobnie najbardziej fascynującej i tragicznej osobowości w sztuce amerykańskiej od czasów Jacksona Pollocka – Bob Colacello.

W ciągu prawie czterdziestu lat, jakie upłynęły od śmierci Jeana-Michela Basquiata zmarłego w wieku dwudziestu siedmiu lat w 1988 roku, jego sława stale rosła, o czym dobitnie świadczą ponad sto wystaw na całym świecie, liczne rekordowe ceny aukcyjne, mnogość produktów z jego motywami, począwszy od deskorolek, a skończywszy na etui do iPhone’ów (Basquiat – wszechobecna marka) oraz ambitni, chciwi naśladowcy – czy to początkujący artyści, czy bezczelni fałszerze.

Jak mawiał Oscar Wilde: „Imitacja jest najszczerszą formą pochlebstwa”. Fascynacja Basquiatem wykracza jednak daleko poza pochlebne naśladownictwo, poza tragiczny motyw genialnego artysty, który umiera młodo. Co odpowiada za nieprzemijającą atrakcyjność Basquiata? Choć w jego życiu jak w kapsule zamyka się kwintesencja nowojorskiego tygla twórczego lat 70. i 80. XX wieku, to jego sztuka daleka jest od zamrożenia w czasie, a jej wymowa jest przekonującym świadectwem proroczego poczucia artysty, że wszystko jest wszędzie i naraz. Na długo przedtem, zanim technologia cyfrowa stała się wszechobecna, Basquiat, mistrz samplowania, stale podłączony do własnego, prywatnego internetu, syntetyzując w swojej twórczości wszystko – od kreskówek przez symbole hobohistorię sztuki po jazz – tworzył unikalną, osobistą ikonografię, która nie tylko za jego życia, ale i teraz odbija się dźwięcznym echem w kulturze.

Pośmiertna kariera Basquiata nieustannie trafiała na pierwsze strony gazet, a jego wartość, w każdym tego słowa znaczeniu, zdecydowanie rosła. W porównaniu ze swoimi rówieśnikami z lat 80., między innymi Keithem Haringiem, Davidem Salle’em i Julianem Schnablem, Basquiat gra we własnej lidze. Uważany jest za mistrza XX wieku, a jego prace regularnie sprzedawane są w cenach dorównujących cenom dzieł Picassa. W 2017 roku obraz „Bez tytułu (Czaszka)” z roku 1982 został sprzedany na aukcji Sotheby’s za oszałamiającą kwotę 110,5 miliona dolarów, co oznacza, że było to najdroższe w historii dzieło amerykańskiego artysty sprzedane na aukcji, a w tamtym czasie szóste najdroższe dzieło sprzedane na aukcji na świecie w kategorii zarówno żyjących, jak i nieżyjących artystów.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version